Natura, cywilizacja i życie za darmo (Zero Cost House)

Natura, cywilizacja i życie za darmo (Zero Cost House)

W połowie XIX stulecia, wieku przemysłu i cywilizacji, amerykański pisarz Henry David Thoreau postanowił uciec do lasu. Przez 26 miesięcy mieszkał w wybudowanej własnoręcznie drewnianej chacie nad stawem Walden w pobliżu miasteczka Concord w stanie Massachusetts. To doświadczenie życia w zgodzie z naturą opisał w zbiorze esejów Walden, czyli życie w lesie. Grupa Pig Iron Theatre Company, we współpracy z japońskim dramatopisarzem Toshiki Okadą, na kanwie tej kultowej lektury stworzyła niekonwencjonalny spektakl, Zero Cost House, w którym na ową ucieczkę od cywilizacji patrzy się przez pryzmat największych katastrof XXI wieku.

Skromna scenografia składa się wyłącznie z niezbędnych elementów: zwykłego biurka, stojącej lampy, krzeseł i dużej ściany z dykty, która w trakcie spektaklu zamieni się w dach. Za biurkiem siedzi młoda kobieta, która skrzętnie coś notuje. Światła na widowni nie zostają wygaszone nawet wtedy, gdy na scenę wchodzi mężczyzna, który przedstawia się jako autor sztuki (Okada) i rozpoczyna „przedstawienie”. Niestandardowy początek ma swoją konsekwentną kontynuację w dalszym rozwoju akcji. Okazuje się bowiem, że role nie są na stałe przypisane do konkretnych osób – aktorzy wymieniają się tożsamościami lub grają równocześnie tę samą postać na różnych etapach życia. Kobieta zza biurka to Okada w młodości, tworzący realistyczne dramaty o zwyczajnej egzystencji. Dla egzemplifikacji jego twórczej młodości na scenę wkraczają dwa białe króliki, które prowadzą dialog podobny do tych, jakie na co dzień moglibyśmy usłyszeć w niejednym domu. Króliki raz po raz spoglądają na „młodego Okadę” w oczekiwaniu na dalszy ciąg swoich kwestii, co wywołuje dość komiczny efekt. Komizm, elementy absurdu i momentami parodystyczna tonacja, naznaczona charakterystyczną ironią i nonszalancją, z jaką zazwyczaj mówi się o swoich młodych latach, wieku naiwności, to główne elementy budujące nastrój całego spektaklu. Przyczynia się do tego także gra aktorska – pełna dość długich pauz, nieoczywista, częstokroć wydaje się wręcz „nieteatralna”, w klasycznym ujęciu. Aktorzy próbują nawiązać kontakt wzrokowy z publicznością i zwracają się bezpośrednio do widzów, objaśniając im wprost, co w danym momencie dzieje się na scenie, jakiego problemu dotyczy dana sekwencja. Daje to wrażenie współuczestnictwa, a sam spektakl upodabnia do performatywnego wykładu z podziałem na role.

Okada, w nieco przydługich monologach, snuje refleksje na temat przemian w swoim interpretowaniu Walden – inaczej czytał tę książkę w młodzieńczych latach, jako początkujący adept sztuki, stojący na progu dorosłego życia, inaczej czyta ją teraz, po tsunami w 2011 roku i katastrofie w Fukushimie. Wtórują mu, rzecz jasna, białe króliki, prowadzące społeczno-gospodarcze dyskusje o tym, jak na katastrofę zareagowali użytkownicy Twittera. Wszystko to brzmi całkiem ciekawie, jednak mam wrażenie, że myśl, którą dałoby się streścić w kilku lub kilkunastu zdaniach, jest tu rozciągnięta na zbyt długie kwestie poszczególnych postaci. Ubierana w coraz to nowsze słowa, powtarza się wielokrotnie, jakby artyści chcieli mieć pewność, że widzowie wszystko utrwalili. Tymczasem rozważania Okady o lekturze Walden, zajmujące przeważającą część całego spektaklu, można by skwitować porzekadłem „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” – sposób postrzegania rzeczywistości zmienia się z upływem lat i z nurtem przemian zachodzących w świecie.

Okazuje się, że poglądy zawarte w książce Thoreau mają swoje odzwierciedlenie we współczesnym Tokio. Japońscy bezdomni organizują prywatne przestrzenie, coś w rodzaju miniaturowych domków stworzonych ze wszystkiego, co da się znaleźć na ulicy, wyposażonych w podstawowe sprzęty – minimum niezbędne do przeżycia. Takie zjawisko sfotografował i opisał architekt Kyohei Sakaguchi, nazywając je „zero yen house”. W spektaklu Sakaguchi został przedstawiony jako zwariowany osobnik, który po trzęsieniu ziemi udaje się na wyspę Kuamamoto i ogłasza się nowym premierem Japonii. To bez wątpienia jedna z barwniejszych postaci, zagrana z wyrazistością i energią właściwą szalonym zapaleńcom.

Zero Cost House jest spektaklem o ucieczce od cywilizacji i o cywilizacji przerastającej człowieka, o życiowych wyborach i zmianach w myśleniu i interpretowaniu świata, o niezbędnym minimum i przytłaczającym nadmiarze. Nie stanowi gotowej tezy, odpowiedzi na pytania i problemy współczesności, lecz jedynie wywołuje wilka z lasu – sygnalizuje pewne tematy, które mogą stać się zalążkiem dalszych dyskusji, już niekoniecznie na scenicznych deskach. Tymczasem warto przyjrzeć się temu, co ma do zaoferowania grupa Pig Iron. A ma tego całkiem sporo.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” 114/2014

9. Międzynarodowy Festiwal Konfrontacje Teatralne

Centrum Kultury w Lublinie

Pig Iron Theatre Company

Zero Cost House

reżyseria: Dan Rothenberg

scenariusz: Toshiki Okada

oświetlenie: Peter West

udźwiękowienie: Katie Down

scenografia: Mimi Lien

obsada: Dito van Reigersberg, James Sugg, Alex Torra, Mary McCool, Rachel Christopher

fot. Maciej Rukasz