W naszym światku (Mizantrop)

W naszym światku (Mizantrop)

Mimo że w już pierwszej scenie przed widownią pojawia się główny bohater, to coś innego przykuwa wzrok. Tytułowy Mizantrop jest co prawda w centrum, ale nie na pierwszym planie.

To dekoracja przyciąga uwagę widza. Odpowiedzialna za scenografię Agnieszka Bartold stworzyła fenomenalny świat. Widzowie mogli poczuć się w nim jak w ogromnym domku dla lalek – poszczególne elementy wydawały się przerysowane, jaskrawe, ale nie było ich w nadmiarze. Te wszystkie cechy sprawiły, że postaci wyglądały jak małe, zagubione w otaczającej je materii istoty.

Sztuka, mimo że powstała w XVII wieku, pozostaje aktualna. I wciąż trudno jednoznacznie ją odczytać. To satyra, a jednak główny bohater nie jest ukazany w sposób prześmiewczy, nie wyeksponowano jego ewidentnych wad – widzimy tu raczej człowieka szlachetnego, który niweluje owe dobre cechy poprzez nazbyt gorliwe i konsekwentne stosowanie ich w swoim życiu i relacjach z otoczeniem.

Ze sceny na scenę, stopniowo, uwidacznia się dramat Alcesta. Osoby, która – choć tak bardzo wierna swoim przekonaniom i zasadom – zaczyna zatracać racjonalny ogląd sytuacji i rzeczywistości. Poszczególne postaci stają się dla tytułowego Mizantropa w pewnym sensie uosobieniem tego, z czym pragnie walczyć (Filint – kurtuazji, Akast i Klitander – służalczości, Arsinoe – bigoterii). Paradoksalnie Mizantrop utrzymuje bliskie relacje z Celimeną, która jest sumą wszystkiego, na co nie wyraża on moralnej (ani żadnej innej) zgody. Mimo tych mocnych sznytów na charakterach uczestników satyry rodzi się pewna wątpliwość.

Owszem, Alcest bezsprzecznie na tle innych jawi się jako osoba szlachetna. Ale na przykład w Celimenie z czasem dostrzegamy kogoś, kto pozorami zakrywa prawdziwą naturę. Ciężko więc jednoznacznie ocenić te dwie postaci. By uzyskać pełnię charakteru (postawy, która choć daleka od mizantropowego odrzucenia, stoi z nią w jednej linii – mowa o asertywności), trzeba złączyć niejako perspektywy Alcesta i Celimeny. Wtedy zobaczymy, że grunt to umiejętność mówienia „nie”, które zostało przemyślane, a nie radykalnie wykrzyczane.

Grzegorz Chrapkiewicz ten ponad trzystuletni tekst przeniósł do teraźniejszości. Reżyser zgrabnie ubrał – a nie przebrał – spektakl w różne ciekawe, ale dalekie przypisanym czasom elementy: elektryczne hulajnogi, stroje z epoki współczesnej. Akcja przedstawienia była bardzo wartka, tempa nadawała również muzyka, jej elektroniczne i ostre dźwięki.

Lekkość spektaklu nie polegała tu na wciskaniu „zakurzonego słowa” w za małe, zbyt nowoczesne portki współczesnej sztuki. Lekkość Mizantropa Chrapkiewicza to świeżość, pomysłowość, a także – a może przede wszystkim – inteligencja sceniczna. Dodając do tego grę aktorską, bardzo otwartą i płynną, otrzymamy spektakl na dość wysokim poziomie.

Obsada świetnie radziła sobie z tekstem. Dodatkowym atutem okazały się dykcja, ekspresja i fakt, że wszystkie kwestie były bardzo dobrze słyszalne. Aktorami, którzy na pewno zapadną w pamięć, są tutaj Magdalena Smalara (Arsinoe) i Sławomir Grzymkowski (Filint).

Mizantrop to przede wszystkim bardzo dobra kompozycja, w której ciężko odnaleźć jakiekolwiek zgrzyty. Spektakl można oceniać jako całość, spójną całość, i nie jest to przeszkodą dla spojrzenia osobno na poszczególne elementy.

Mizantrop (gr. antrhopos – ‘człowiek’, miseo – ‘nienawidzę’) to osoba wykazująca niechęć do gatunku ludzkiego, z włączeniem siebie. To powszechnie znana definicja. Nie wiem, czy w takiej formie była znana już współczesnym Moliera. Ale wiem jedno… teraz czy 300 lat temu, mówiąc szczerze i otwarcie o tym, co myślisz, zostajesz sam; odmawiając innym, skazujesz się na opinię wyniosłego. Dlaczego? Bo darowanie win jest źle widziane, a współczesność daje przyzwolenie, wręcz tworzy nakaz przebaczania: Akastom, Kitandrom czy mieszkającej po sąsiedzku uprzejmej Arsinoe. O ironio, czyżby przebaczanie było już naszym chlebem powszednim?

Katarzyna Prędotka, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 100/2014

Teatr Dramatyczny / Scena na Woli im. T. Łomnickiego w Warszawie
Mizantrop
Molier
reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz
przekład: Jerzy Radziwiłowicz
scenografia: Agnieszka Bartold
kostiumy: Aneta Suskiewicz
opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk
ruch sceniczny: Wiktor Korszla
kierownik produkcji: Mateusz Karoń
asystent kostiumografa: Joanna Gawrońska
obsada: Wojciech Solarz, Sławomir Grzymkowski, Piotr Siwkiewicz, Agata Wątróbska, Maria Dejmek, Magdalena Smalara, Kamil Siegmund, Krzysztof Szczepaniak, Daniel Szczypa, Michał Podsiadło, Bartosz Wesołowski
premiera: 15 lutego 2014
fot. mat. prasowe