Co nas nie podnieca (Czarujący Korowód)

Czarujący Korowód to komedia, będąca jednocześnie smutną diagnozą naszego rozbuchanego erotycznie świata. Nie otrzymujemy jednak recepty, nikt nie tłumaczy nam, jak można żyć inaczej. Stajemy się podglądaczami intymnych sytuacji i transakcji seksualnych. Szkoda tylko, że w inscenizacji Teatru Współczesnego proporcje pomiędzy erotyzmem a kiczem zostały źle dobrane.

Szwankuje wszystko po kolei. Reżyser postanowił otworzyć spektakl piosenką, która już od początku wyznacza charakter przedstawienia: jest lekka, zabawna, kabaretowa, pozbawiona pikanterii. Andrzej Majczak zrobił z Czarującego Korowodu farsę, niestety niczym nie zaskakującą i bardziej męczącą niż odprężającą.

Kolejne zgrzyty jeszcze bardziej uniemożliwiają wejście w świat proponowany przez aktorów. Spektakl składa się z ośmiu scenek. Spotykamy w nich różne typy ludzkie: prostytutkę bez klasy, z manierycznym śmiechem i usposobieniem właściwym dwunastoletniej dziewczynce. Profesora, którego bardziej podnieca własny penis niż atrakcyjna kochanka. Męża, nieudolnie próbującego namówić swoją żonę do zbliżenia, ale nie wzbudzającego jakiegokolwiek zainteresowania. Być może powodem odrzucenia jego propozycji jest szlafrok bardziej adekwatny dla pani lekkich obyczajów, bokserki skradzione Supermanowi oraz zbyt krągły brzuszek. Każda z postaci zostaje przerysowana do tego stopnia, że trudno umiejscowić je w realnym świecie.

Oprócz dodania niepotrzebnych cech do bohaterów, reżyser postanowił zaskoczyć widzów w jeszcze jeden sposób. Atrybutami kolejnych scen są różne rodzaje sztucznych penisów. Mały, różowy – najczęściej ląduje w ustach aktorek. Pokaźnych rozmiarów czarny zostaje sponiewierany mocnymi uderzeniami w ramę łóżka. Penis biało-czerwony, który przypomina podwójny nos klauna to natomiast sprytnie zakamuflowany mikrofon. Niestety wprowadzenie pokaźnej ilości męskich członków na scenę, nie sprawiło, że komukolwiek zrobiło się miło.

Najlepszym elementem tego spektaklu jest tekst Schwaba, niezwykle ciekawy i ciągle aktualny. Zachwyca sposób ironizowania rzeczywistości właściwy austriackiemu pisarzowi, ale rozczarowuje wszystko to, co zostało dorzucone przez reżysera. Masa tandetnych gagów, brak zastanowienia się nad konstrukcją postaci i zachowawczość – efektem wykorzystania wszystkiego na raz, jest blokada w dotarciu do świata przedstawionego na scenie. Tekst, który naśmiewa się z małomiasteczkowej mentalności stał się wyznaniem ludzi, którzy zachowują się tak, jakby właśnie doznali olśnienia: „|seks istnieje”!.

Nikt nie wyczarował atmosfery, Korowód rozczarował. Zabrakło dobrego smaku, udanych żartów i subtelnej, erotycznej atmosfery. Seksualność nie należy do tematów, które łatwo można przedstawić w teatrze, ale – zarówno i w życiu, jak i na scenie – pomaga jedna zasada: co za dużo, to niezdrowo.

Monika Siara, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” 109/2014

Teatr Współczesny w Krakowie

Werner Schwab

Czarujący Korowód

reżyseria: Andrzej Majczak

scenografia: Agata Jarzymowska, Andrzej Majczak, Elżbieta Bień

kostiumy: Agata Jarzymowska

muzyka: Marcin Rumiński

światła: Tomasz Kogut

obsada: Ania Piróg, Violetta Romul-Pomietło, Paweł Brandys, Krzysztof Pomietło oraz Jakub Piwowarczyk

premiera: 4 maja 2014

fot. archiwum teatru

Monika Siara, urodzona w marcu 1993. Studentka teatrologii, zakochana w twórczości Aglaji Veterynai.