Najpierw treść, potem forma – magiel sztuk w Teatrze Polskim we Wrocławiu

Najpierw treść, potem forma – magiel sztuk w Teatrze Polskim we Wrocławiu

Piotr Kmita (wyróżniony w tym roku nagrodą wARTo) i Antoni Wajda – trzydziestolatkowie z artystycznego pokolenia. W związku z trwającymi wystawami w galerii BWA Awangarda spotkali się (na deskach Sceny Kameralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu) z prowadzącym, kuratorem instytucji znajdującej się przy ulicy Wita Stwosza – Pawłem Jarodzkim. Cytując za Wajdą, „tworzą nie po coś, a mimo coś”.

Od 5 października do 23 listopada 2012 roku w BWA możemy obejrzeć prace wyżej wymienionych twórców. Ojciec Polak Wajdy oraz Winning Kmity obnażają ludzkie przywary i stereotypy, nawet te nieuświadomione i na pierwszy rzut oka niezauważalne. Na wystawę Wajdy składają się przedmioty codziennego użytku, które nierzadko w zabawny sposób (sowy skonstruowane z padów do konsoli czy Matka Boska z…. kapci) połączone z namalowanym tłem nie pozwalają przejść obok nich obojętnie. Prace Kmity z kolei traktują o polskim micie porażki i zwycięstwa. Podium w kształcie gigantycznego fallusa jest symbolem tego, jak bardzo w cieniu zwycięzcy znajdują się przegrani, a także podkreśleniem faktu, że rywalizacja jest domeną mężczyzn. Ponadto, częścią wystawy są krótkie filmiki z zarejestrowanymi uśmiechami gwiazd Hollywood w chwili, gdy poznały niekorzystny werdykt na gali oscarowej. Choć z pozoru wydaje się, że zostały laureatkami statuetki, faktycznie jest to ich reakcja na wieść o tym, iż nie wygrały.

Jarodzki z nutą nonszalancji stwierdził, że pewnie większość widowni nie widziała wystawy, której wspomniany magiel sztuk dotyczył, dlatego próbował poruszyć tematy, związane nie tylko z wystawą, ale także z przyszłością i przeszłością twórców. Antywajda, jak określono Antoniego Wajdę stwierdził, że patriotyzm go odstręcza, że „bardziej niż Polakiem czuje się Wrocławianinem”. Jako artysta odnajdywał się w sytuacji dzięki próbom rozbawienia widzów i opowiadanym anegdotom. Kmita, bardziej stonowany i „ugrzeczniony”, stwierdzał ze smutkiem, że „Polacy mają schowany gen sukcesu. Czas by zacząć wymagać więcej”. W swoich wypowiedziach podchodził z dystansem do współczesnej sztuki. Wysnuwał wniosek, że artyści powinni trochę spuścić z tonu, aby trafiać do przeciętnego odbiorcy, a mówiąc jego słowami: „najpierw treść, potem forma”. Kmita zasłynął dawniej pracą Sasnal to przy mnie krasnal, która komentowała i obalała mit genialnych artystów oraz zamkniętą drogę dla nowych twórców. Idąc tym tropem w BWA przedstawił m.in. ułożoną z klocków pracę libera zbysiu to przy mnie misiu, a w odpowiedzi na nią od wspomnianego Zbigniewa Libery otrzymał tylko e-mail o treści „a Kmita to przy mnie kobita”.

Kondycja sztuki współczesnej w obliczu zbliżającego się wydarzenia w roku 2016 – Wrocław Europejską Stolicą Kultury – wydaje się być na zadowalającym poziomie. Galerie mnożą się w szybkim tempie (dowodem na to jest choćby Nadodrze), wystawy są coraz bardziej czytelne i zrozumiałe dla tzw. „przeciętnych zjadaczy chleba”. Szkoda tylko, że ludzie zamiast zakupić dzieło np. Kmity czy Wajdy wolą zaopatrywać się w malowidła z IKEA.

Katarzyna Pytlos, Teatralia Wrocław 
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 38/2012

Teatr Polski we Wrocławiu

Magiel sztuk z Piotrem Kmitą i Antonim Wajdą

prowadzenie : Paweł Jarodzki

goście : Piotr Kmita, Antoni Wajda

12 listopada 2012

fot. archiwum teatru