Nagi instynkt

Nagi instynkt

„Bóg jest martwy! Bóg nie żyje!” Nie ma go, ustąpił ze stanowiska. Nieskrępowany judeochrześcijańską moralnością Übermensch ustala własne zasady gry. Następuje „przewartościowanie wartości”. Instynkt, rozum, siła – oto nowe bóstwa, a Ada i Alev to ich wyznawcy. Mówią o sobie: „Jesteśmy wnukami nihilistów”. Nie tylko absolut przeniósł się dla nich w sferę abstrakcji, lecz także sama abstrakcja już nie istnieje. Nie ma niczego, co można by zanegować. „Żądza gry zastępuje potrzeby religijne, opanowuje giełdę, politykę, sale sądowe, świat prasy, i to ona od chwili śmierci Boga utrzymuje nas mentalnie przy życiu”.

Główni bohaterowie są uczniami niemieckiego gimnazjum. Łączy ich swojego rodzaju powinowactwo umysłów (bo przecież nie dusz – coś takiego nie istnieje), społeczne nieprzystosowanie i wspólne hobby. Jest nim prowadzenie sporów z nauczycielami, którym udowadniają, że śmierć jest końcem wszystkiego, chrześcijańska moralność to zabobon, a życie to gra i zwyciężają tylko ci, którzy ustalają zasady. Wnukowie nihilistów to bezwzględni gracze. Z miną pokerzysty mogą pozbawić drugiego człowieka godności. Alev, istny demon w sznurowanych kozakach, wymyśla intrygę: wykorzystuje Adę, aby móc szantażować nauczyciela wychowania fizycznego polskiego pochodzenia, pana Smutka. Dziewczyna uwodzi go (swoją drogą dlaczego uczennice zawsze mają romans akurat z wuefistami?), Alev zaś na taśmie filmowej uwiecznia ich schadzki.

Najlepszym graczem jest zdecydowanie Alev – Ada nawet nie zauważa, że ona także staje się zabawką w jego rękach. Jest poniżana tylko po to, by jej kolega mógł osiągnąć coś w rodzaju zadowolenia. Zresztą Ada nie ma kwalifikacji na Übermenscha, bo miewa przebłyski empatii wobec Smutka i chyba kocha swoją matkę.

Brzmi intrygująco, prawda? Jednak widzom o słabych nerwach doradzałabym zwrot biletów, tę historię okraszoną quasi-nietzscheańską filozofią reżyser Waldemar Zawodziński wystawia bowiem w tzw. „teatrze jak w mordę”. Na scenie jest goło i bardzo kontrowersyjnie. Bohaterowie kopulują, deflorują się wzajemnie i robią takie rzeczy, które przyzwoitym ludziom się nie śniły.

Wydaje mi się, że szokowanie przy pomocy tak oczywistych środków jak nagość czy seks na scenie jest niepotrzebne. Wręcz nietrafione, zważywszy na to, że niektórzy aktorzy, ubrani czy też nie, niezbyt dobrze radzili sobie z przekazywaniem emocji, których ciężar był naprawdę ogromny. Jasnym punktem tego, zdawałoby się, ciągnącego się w nieskończoność (trzy godziny!) przedstawienia były świetnie zagrane sceny pomiędzy Adą (Agnieszka Skrzypczak) i jej zaborczą, psychicznie niepozbieraną matką (Magda Wróbel), które teatrem uderzały w serce, a nie w mordę. Relacje matka–córka wypadają tu być może nieco karykaturalnie i groteskowo, ale dzięki temu pozbawione są serialowej ckliwości. Są za to prawdziwe, są esencją współczesnego człowieka – żałosnego i śmiesznego męczennika.

Katarzyna Smyczek, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn Teatralia numer 42/2013

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Instynkt gry

Bernhard Studlar na podstawie powieści Juli Zeh

opracowanie tekstu, reżyseria, scenografia: Waldemar Zawodziński
kostiumy: Maria Balcerek
reżyseria światła: Krzysztof Sendke
asystent scenografa: Ryszard Warcholiński
inspicjent, sufler: Alicja Ćwiklińska
operatorzy świateł: Kamil Kopaczel, Olaf Makiewicz
operator dźwięku: Waldemar Osiecki
obsada: Ada – Agnieszka Skrzypczak, matka Ady – Magda Wróbel, Alev – Karol Puciaty, Olaf – Piotr Gawron-Jedlikowski, Szymon Smutek – Paweł Kudaj, Śnieżka – Michalina Sosna, Amila – Delfina Wilkońska, Hofi – Konrad Łaszewski, żona Hofiego – Aleksandra Bogna Rodzik

prapremiera polska na Małej Scenie: 26 kwietnia 2012