Na fali (zmian) (Le Flux/Przepływ)

Na fali (zmian) (Le Flux/Przepływ)

Z reguły staram się nie czytać zapowiedzi prasowych danego spektaklu. Psuje to efekt, a w skrajnych przypadkach doprowadza do rozdźwięku między oczekiwaniami a rzeczywistością. O tym, że Julia Dondziło za punkt wyjścia przyjęła myśl Heraklita panta rhei nie miałam więc początkowo pojęcia. Ale dobra sztuka nie potrzebuje adwokatów.

Na Le Flux/Przepływ można przyjść jako widz świadomy leżącej u podstaw spektaklu filozofii. Lub przeciwnie – niezdający sobie sprawy z bogatego zaplecza teoretycznego. Zarówno pierwszego, jak i drugiego czeka spójne, wysmakowane estetycznie i wciągające widowisko. Pozasceniczne wyjaśnienie nie jest konieczne, bo tematykę nieustannej kreacji, zmiany i płynności wyczuwa się wszystkimi zmysłami. Głęboko i podskórnie.

Trzy młode tancerki i mężczyzna na scenie. A w rogu jeszcze jedna kobieta, ubiorem nie odbiegająca od reszty, za to o już zupełnie różnym spektrum działań. Odpowiada za projekcje video i za muzykę. Nie gra bezpośrednio, ale jest ważnym elementem tego świata ciągłych zmian – jedyną stałą, która stanowi punkt odniesienia dla dynamicznej reszty.

Woda pojawia się tu zarówno jako metafora nieustannej przemiany, przejścia i życiodajnej siły, ale i główna inspiracja do stworzenia kostiumów czy sekwencji wyświetlanych na ekranie. Kobiety noszą sukienki z pofałdowanej, niebieskiej tkaniny, a mężczyzna jedynie kremowe spodnie do kolan. Włosy tancerek sprawiają wrażenie mokrych, jakby dopiero co wyszły z rzeki czy jeziora. Całości dopełniają projekcje prezentujące podwodną faunę i florę w ruchu.

Odrębnego akapitu wymaga sfera muzyczna przedstawienia. Można ją nawet umownie podzielić na dwie części. Pierwszą niech  muzyka funkcjonująca niezależnie, muzyka puszczana z komputera. . Działa na wykonawców przede wszystkim jako bodziec zmuszający do zmiany – wprawia w ruch lub wymusza zatrzymanie. Bywa tak opresyjna, że pod wpływem jej dźwięków artyści przestają panować nad własnymi ciałami i raz po raz padają na podłogę. Ten rodzaj muzyki niewątpliwie reprezentuje siłę w czysto fizycznym rozumieniu, ale i coś jeszcze. Moc alternatywnej narracji. Jeśli natomiast chodzi o tę drugą składową przestrzeni muzycznej, to mamy do czynienia z najbardziej organiczną warstwą dźwiękową, jaką można sobie tylko wyobrazić. Składają się na nią oddechy, zniekształcone, niemożliwe do zrozumienia gardłowe dźwięki i cały wachlarz śmiechu – od dyskretnego chichotu po spazmatyczne zanoszenie się. Odgłosy te, choć przecież powtarzalne w każdym pokazie, cechuje unikalność. Trudno w końcu doprowadzić oddech na określony poziom dyszenia – tu wszystko wynika z ciała, poziomu zmęczenia, ilości włożonej energii. Warto podkreślić, że nie pada ani jedno pełne słowo, które mogłoby coś znaczyć. Komunikacja opiera się na aktualnych możliwościach/ oporach ciała.

W ostatniej sekwencji aktorzy siadają bardzo blisko pierwszego rzędu, twarze mają zwrócone bezpośrednio na widzów. Wpatrują się w nich uporczywie, choć z uśmiechem. Zapalone zostaje światło na publiczności. Aby rozładować niezręczną sytuację ludzie zaczynają klaskać, bo wszystko wskazuje na to, że spektakl dobiegł końca. Nic bardziej mylnego. Wykonawcy bez skrępowania zaczynają śmiać się z widzów. Część osób z publiczności dołącza i w ten sposób tworzy się specyficzny chór, gdzie jedni uaktywniają się, aby odpowiedzieć drugim. Mechanizm rozpędza się do tego stopnia, że artyści zaczynają… miauczeć. Nagle całkowicie gaśnie światło, w pomieszczeniu panuje cisza, ale ktoś z widzów nie przestaje miauczeć. Dokonała się doskonała fuzja – odbiorca poczuł się przez chwilę równoprawnym twórcą komunikatu.

O nieustannej płynności doświadczeń świadczy jeszcze coś. Już po oklaskach, wzruszonym głosem Julia Dondziło dziękuje organizatorom festiwalu za zaproszenie. A jest to dla niej szczególnie ważne, ponieważ pochodzi z Białegostoku i właśnie dokonuje się symboliczny, odwrócony przepływ – od ujścia do źródła, w którym zaczęła się jej historia.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 105/2014

29. Dni Sztuki Współczesnej w Białystoku
Le Flux/Przepływ
reżyseria: Julia Dondziło
muzyka: Miss God
choreografia: Julia Dondziło
kostiumy: Elwira Horosz
video: Maëlle Bertrand
występują: Stéphanie Gineau, Véronique Lemonnier, Colibri Cottier, Assan Beyeck-Rifoe, Julia Dondziło
prapremiera: kwiecień 2014, Teatr Uniwersytetu Paris 8
fot. materiały organizatorów

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.