Mojżesz i Bóg na stole to wcale nie „mission impossible” (The Table)

Mojżesz i Bóg na stole to wcale nie „mission impossible” (The Table)

Metateatralność, interakcje z widzami, taniec i historia biblijna opowiedziana z przymrużeniem oka – oto „The Table” w wielkim, skrócie /oto powierzchowny opis „The Table”.

Stół to nieprzypadkowy  mebel w kontekście, w którym został przedstawiony w spektaklu Blind Summit Theatre. To przy nim odbywały się ważne wydarzenia w historii dwóch „bratnich” religii – judaizmu i chrześcijaństwa. Głównie chodzi tu o kolacje sederową, element święta Pesach, upamiętniającego wyjście Żydów z Egiptu. To właśnie ją spożywał Jezus podczas ostatniej wieczerzy. Także tutaj, w „The Table”, stół ma znaczenie sakralne. Stanowi środek świata, miejsce, w którym „żyje” lalka – główna postać spektaklu.

Żyje to oczywiście nadużycie semantyczne, stąd cudzysłów. Gdyby przyjąć perspektywę iluzji teatralnej – tak, można przyznać, że postać ta żyje. W końcu oglądając spektakl zapominamy o realnym świecie, dajemy się wciągnąć w grę i przenosimy się do innego wymiaru, gdzie podczas trwania spektaklu wierzymy, że właśnie to, co widzimy na scenie, dzieje się naprawdę.

Ale lalka-postać od razu dementuje pogłoski, jakoby miała z rzeczywistością cokolwiek wspólnego. Jej metateatralny charakter przejawia się przez cały czas, z dużą dozą poczucia humoru. Lalka podkreśla, że jest nieżywa, że powstała z kartonu. Wyjaśnia też „magiczny” trik, jakim jest koncentracja uwagi podczas oglądania spektaklu. Rzeczywiste i ożywione jest tylko to, na co patrzymy długo, na czym koncentrujemy swoją uwagę. Tak jak lalka, na której się skupiamy, jest dla nas bardziej widoczna niż ci, którzy nią kierują. Tak jak stół – postawiony w centrum świata spektaklu, przyciąga wzrok i sprawia, że potrafimy sobie wyobrazić wszystko, co się na nim dzieje.

Osią wydarzeń ma tu być historia ostatnich 12 godzin życia Mojżesza. Artyści Blind Summit Theatre przedstawiają ją w sposób zabawny, uroczy, wcale nie obrazoburczy. Świetnie zaprezentowana jest konfrontacja Mojżesza, proszącego Boga o życie i Boga, odmawiającego mu przedłużenia jego dni. Po długiej, parodiującej patos wymianie zdań między Panem i jego prorokiem Bóg nie wytrzymuje i stwierdza zażenowany: „Mojżesz, na miłość boską, masz już 120 lat!”, czym wywołuje u publiczności Teatru Polskiego.jedną z wielu salw śmiechu.

Jeszcze większe wybuchy śmiechu wzbudzały odwołania do współczesnej kultury masowej. Lewitujący w powietrzu Mojżesz-lalka z komentarzem „Mojżesz w kosmosie” w nawiązaniu do Stanleya Kubricka czy Mojżesz w „Mission impossible”.
Spektakl obfitował w wiele elementów improwizacji, także przy okazji interakcji z publicznością. I nie była to taka interakcja, jak w przypadku spektaklu belgijskiej grupy CAMPO. Mojżesz-lalka w ujmujący sposób próbował mówić po polsku, nie tylko słowo „dziękuję”. Także w autoironiczny sposób, dywagując, jak widz po wyjściu z teatru będzie opowiadał i opisywał swoje wrażenia. I tu pojawiło się stwierdzenie po polsku „jako taki”.
„The Table” bez wątpienia ukazał wielkie możliwości wyrazu, jakie daje dobrze skrojony teatr lalek. Właściwie można byłoby powiedzieć, że jest to monodram lalkarski, gdyby nie fakt, że swoje role odegrali tu też aktorzy sterujący lalką, których udział wcale na tym sterowaniu się nie kończył.
Tak czy inaczej, artyści Blind Summit Theatre pokazali, jak wiele może zdziałać wyobraźnia, rozbudzona samą opowieścią, której jedynymi rekwizytami są stół i lalka.

Maciej Pieczyński, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn "Teatralia" numer 57/2013

XLVIII Przegląd Teatrów Małych Form Kontrapunkt 2013

Blind Summit Theatre, Belgia

The Table
współtwórcy: Sarah Calver, Ivan Thorley, Irena Stratieva, Mabel Jones
muzyka: Lemez i Friedel
światła: Richard Howell
konsultant artystyczny: Andrew Dawson
produkcja: Stephanie Hay, Blind Summit Theatre
menedżer techniczny:  Fergus Waldron
obsada: Nick Barnes, Mark Down, Sean Garratt (obecna obsada).

fot. Lorna Palmer