Misja Łaźni (Klub miłośników filmu „Misja”)

Klub miłośników filmu „Misja” zaproponowany przez Łaźnię Nową to z jednej strony spektakl, z drugiej widowisko z dużą ilością czegoś, co moglibyśmy nazwać performansem. Reklamowany jest swoimi niekonwencjonalnymi formami angażowania widzów – owa nieszablonowość wydaje się w tym wypadku określeniem odpowiednim.

Przestrzeń sceniczna (nie mamy tu bowiem do czynienia z klasyczną rampą), z włączoną weń widownią, imituje tropikalną dżunglę. Ściany i sufit, obleczone półprzezroczystą materią, doświetlone zielonym światłem, wzbudzają poczucie ciężaru i duszności klimatu Ameryki Południowej. Podłogę niemal w całości przykryto piachem. Za horyzont sceny można by uznać zwisające półkoliście foliowe płachty, gdyby nie fakt, że za nim umieszczono rzędy widowni, wznoszące się ku górze, które wykorzystano w trakcie przedstawienia. Publiczność usadzono „w podkowę”, której ramiona w formie podestów zapełniono wygodnymi pufami, środek natomiast pozostał do dyspozycji aktorów. Po prawej i lewej stronie umieszczono ekrany, a na wspomnianych już płachtach płachty folii również wyświetlano projekcje. Pod prawym ekranem, na dodatkowym podwyższeniu połączonym z audytorium, znalazł się suto zastawiony jarzynami i owocami stół.

W chwili wejścia widzów spektakl już niejako trwa. Zespół wykonuje rozmaite ćwiczenia ruchowe, stroi się na podobieństwo chóru. Zauważywszy przybycie widzów, artyści rozpoczynają przeróżne gry sprawnościowe, do których pragną włączyć zainteresowane osoby (skutecznie). Pomiędzy rzędami i pufami krąży Radosław Krzyżowski (odtwórca roli Rodrigo Mendozy), dzielący się swoimi przemyśleniami z wybranymi spośród publiki, czasem w dość ostentacyjny sposób. Nie każdy będzie mógł wysłuchać tego, co aktor ma do powiedzenia. Podobnie tylko do niektórych widzów docierają słowa jednego z Indian, niknące w gwarze grupy Guarani. Warto przy tej okazji zauważyć, że nie wszyscy członkowie zespołu to zawodowi aktorzy, poza odtwórcami ról postaci filmowych (między innymi wspomniany już Krzyżowski, Krzysztof Zarzecki jako jezuita Gabriel czy Jan Peszek – kardynał Altomirano) mamy do czynienia z aktorami-performerami, grupą pań i panów w różnym wieku, określonych w programie jako tytułowi „miłośnicy filmu Misja. Ubrani w czerń, będą wyróżniać się na tle pseudostylizowanych na XVIII-wieczne kostiumy kolonizatorów”. Fabuła sztuki, oparta na filmie Rolanda Joffégo stanowi jedynie pretekst do tego, co twórcy chcieliby przekazać współczesnemu widzowi. Mamy zatem wspomnianego już jezuitę Gabriela, który przyniesie plemieniu Guarani nauki Boże, włączając się w ich życie codzienne i niejako je urozmaicając. Pojawi się również najemnik Mendoza, który będzie chciał wszystko zniszczyć, a ostatecznie – w obliczu porażki i po odbyciu pokuty – po włączeniu do plemienia, także zostanie jezuitą. I tak, jak w oryginale, Hiszpanie sprzedadzą Portugalczykom tereny z okolic wodospadu. Jednakże w spektaklu Bartosza Szydłowskiego odbywa się to w nieco inny sposób. Charakterystycznym scenom, na przykład pokucie Mendozy, towarzyszą wyświetlane na ekranach kadry z filmu. Niektóre sceny przedstawienia prezentowane są jedynie za pośrednictwem ekranów, jako wcześniej nakręcony materiał. Za przykład posłużyć mogą rozmowa Gabriela z Mendozą przy butelce wódki czy przybycie kardynała Altomirano na obrady (de facto do teatru). Zespół ma poczucie tworzonej iluzji i podejmuje z nią zaplanowaną grę, w którą włącza widownię. Wykreowana rzeczywistość, zdaje się być zbiorem naszych wyobrażeń o dzikich krainach i ich mieszkańcach. Zarówno zlepek stereotypów, uprzedzeń względem innych oraz bądź co bądź historycznie wpisana potrzeba dominacji i wyższości białych.

Drugi poziom spektaklu stanowi swoiste tu i teraz, wyłożone explicite w monologach Indian − mieszkańców Krakowa. To kilka ledwie zarysowanych historii utraconych mieszkań, trudów życia, wprzęgnięcia w konsumpcyjno-kapitalistyczną machinę, stwarzającą miraże możliwości i samorealizacji. Foliowe płachty stanowią swego rodzaju metaforyczną ścianę, za którą zasiadły instytucje mające nas – społeczeństwo – reprezentować, w rzeczywistości dbające o własne interesy, niewrażliwe na krzyk, tłumiony szklanym sufitem. Klub miłośników filmu „Misja” to pozycja ciekawa, choć nie bez zastrzeżeń. Niekonwencjonalna w swojej wykreowanej wspólnocie z widzem – ciągłej transgresji iluzji teatralnej, wchodzeniu w publiczność , budowaniu poczucia, którego wynikiem jest czynny udział audytorium .Warto wspomnieć scenę po duchowym nawróceniu Mendozy i wspólne tarcie marchewki na zbiorowy obiad. Jednak stosunkowo częste potknięcia w tekście, przybierające postać dość nieudolnej improwizacji, krzątanina sceniczna czy niedopracowane rozwiązania techniczno-formalne psują ogólny obraz, rozpraszają i zwyczajnie przeszkadzają. Klub… z jednej strony zdaje się podejmować jakieś ambitne próby, z drugiej jawi się jako popisowe, niewiele wymagające przedstawienie.

Krzysztof Domin, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 64/2013

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

Klub miłośników filmu „Misja”

scenariusz: Jolanta Janiczak

reżyseria: Bartosz Szydłowski

asystent reżysera i współpraca dramaturgiczna: Bartłomiej Harat

scenografia i kostiumy: Małgorzata Szydłowska

muzyka: Michał Litwiniec

media/kamery: Przemek Fik, Dawid Kozłowski, Sebastian Strama, Aleksander Trafas

choreografia: Cezary Tomaszewski

obsada: Krzysztof Zarzecki (Ojciec Gabriel), Radosław Krzyżowski (Rodrigo Mendoza), Jan Peszek (Altamirano), Włodzimierz Bareła (Wódz Indian), Mariusz Cichoński (Szaman), Krzysztof Głuchowski (Cabeza I), Mateusz Janicki (Sebastian), Jakub Kotyński (Hontar), Wiktoria Kulaszewska (Carlotta), Grzegorz Łukawski (Cabeza II), Maciej Sajtur (Itapua), Dominik Stroka (Felipe Mendoza)

miłośnicy filmu „Misja”: Maria Bareła, Barbara Dziedzic, Stanisław Dziedzic, Jadwiga Jamińska, Ewa Michałowicz, Hanna Napora, Ewa Nowakowska-Włodek, Tadeusz Siudak, Łukasz Szczepan Szczepanik, Dominika Śniegocka, Urszula Tylek, Agnieszka Wierny

premiera: 20 maja 2013

fot. Bartosz Siedlik Krzysztof Domin – student wiedzy o teatrze i komparatystyki UJ.