Lustereczko próżności (Królewna Śnieżka)

Lustereczko próżności (Królewna Śnieżka)

Kto z nas nie zna historii o królewnie z licem białym jak śnieg, krasnalach ciężko pracujących w kopalni i złej królowej-macosze, która niczym mantrę powtarza słowa: „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?”.

Opowieść o Królewnie Śnieżce nieobca jest zarówno dorosłym, jak i dzieciom, znamy ją nie tylko z kart baśni, lecz także z wielu wersji filmowych, wśród których najsłynniejszą jest pełnometrażowa animacja przygotowana przez Walta Disneya wyświetlana na kinowym ekranie już w 1937 roku (!), a ze współczesnych realizacji można przywołać produkcje na nowo traktujące znane motywy z tej historii takie jak Królewna Śnieżka (reż. Tarsem Singh) czy Królewna Śnieżka i Łowca (reż. Rupert Sanders).

Teatralną wersję tej historii można obejrzeć również na deskach Teatru Lalek Banialuka, gdzie reżyser, a zarazem scenograf przedstawienia, Aleksander Maksymiak, zdecydował się odkryć przed widzami magię teatru, sięgając po nobliwą, lecz fantastyczną, klasyczną baśń ze współczesnymi rysami nadanymi jej przez Tomasza Mana.

Czym widza zaskakuje wersja Banialuki?

Po pierwsze – przedstawienie zagrane zostało niemal w całości w technice klasycznego teatru, dzięki czemu prym wiodą lalkowi bohaterowie, a nie ich animatorzy. Aktorzy ukryci są za parawanem, który został pomyślany jako mobilny element dekoracji, pozwalający kształtować różne miejsca akcji. Z jednej strony wizualny aspekt przedstawienia, zwłaszcza poprzez wspomniany element scenografii, jak i dom krasnali, przypomina witraże z wyrobów Tiffany’ego (co podkreślają twórcy przedstawienia), a z drugiej nasuwają się skojarzenia z wielobarwną makatką zszytą z materiałów o różnych kształtach. Spostrzeżenie to wydaje się prawdopodobne zwłaszcza wówczas, kiedy weźmiemy pod uwagę deszczowe chmury, które zyskały tu formę przypominającą… poduszki! Większość lalek, którymi animują aktorzy to kukły, w tym te z czempurytami, wymagające od animatora niezwykłej precyzji w kwestii ruchów i gestów postaci. Spektakl parawanowy pozwala wprawdzie artystom grać kilka postaci i to bez narażania się na komentarze dzieci, że dany aktor „był” przecież innym bohaterem, ale wbrew pozorom technika ta wcale nie jest łatwa, zwłaszcza jeżeli spektakl ma zaczarować i uwieść widzów przyzwyczajonych już do pojawiania się aktorów na scenach teatrów lalkowych. W tej zespołowej pracy wszyscy animatorzy podołali powierzonemu im zadaniu, jednak na wyróżnienie zasługuje Magdalena Obidowska, która swoim głosem dodała złej królowej niezwykłej charyzmy.

Po drugie – treść. Zamiast myśliwego, do obecności którego przyzwyczailiśmy się w tej historii, występuje Kruk. To właśnie ptak pozwala uciec dziewczynie, a następnie strzeże jej i pomaga odczynić czary złej królowej, która usilnie próbuje pozbyć się Śnieżki. I tu również następuje małe zaskoczenie. W bielskiej historii zła macocha daje księżniczce, zamiast gorsetu i grzebienia, zatrutą różę oraz „klasyczne” jabłko. À propos, skoro to ptak pozwala odwrócić zaklęcia czarownicy, nie ma spopularyzowanego przez Disneya uzdrawiającego pocałunku (!), ba, nie ma nawet „tradycyjnego” księcia, którego obecności moglibyśmy się spodziewać. Zamiast niego pojawia się wędrujący po nieboskłonie Podróżnik, z którym uratowana królewna ma przeżyć kolejne przygody, tym razem już po zapadnięciu kurtyny.

Warto również wspomnieć o zmianach-zabawach językowych, które sprawiają, że obecni na widowni dorośli mogą znaleźć coś dla siebie. Jednym z przykładów, który chcę przytoczyć, jest użycie słowa „szychta” wiążącego się oczywiście z pracą krasnali w kopalni diamentów, dzięki czemu banialukowska Królewna Śnieżka staje się bliższa śląskiej publiczności.

Po trzecie – morał. Niby wciąż ten sam, a jednak zmodyfikowany i dostosowany, choć nienachalnie, do współczesnych czasów. Ulegając swojej pysze, a zarazem obsesji na punkcie bycia najpiękniejszą, zła królowa zapomina o tym, co w życiu najważniejsze – o przyjaźni, miłości czy wierności i oddaniu powierzonym swojej opiece istot. Jest ona gotowa poświęcić wszystko i wszystkich tylko po to, aby zaspokoić swoją próżność. Ale uroda przecież mija i nawet światło gwiazd-brylantów kradzionych przez czarownicę z nocnego nieba, nie opromieni swym blaskiem osoby o nieczystych intencjach. Tradycyjnie zwyciężają zatem pozytywne wartości takie jak poświęcenie, czy wyższe uczucia, którymi Śnieżkę obdarowują napotkani przez nią bohaterowie.

Dodatkowym pouczeniem jest podkreślenie wagi takich elementów naszego życia jak empatia, uczynność i niewinność, które zostają przeciwstawione nasilonej współcześnie, wyniszczającej obsesji piękna.

Magdalena Czerny-Kehl, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 119/2014

Teatr Lalek Banialuka im. J. Zitzmana w Bielsku-Białej

Tomasz Man według baśni braci Grimm

Królewna Śnieżka

reżyseria i scenografia: Aleksander Maksymiak
muzyka: Zbigniew Karnecki
aktorzy: Maria Byrska, Marta Marzęcka, Magdalena Obidowska, Konrad Ignatowski, Eugeniusz Jachym, Ziemowit Ptaszkowski
premiera 23 listopada 2014

fot. mat. teatru