Kto wygrał? Co będziemy dzielić? (Dywidenda)

Sztuka Dywidenda wyreżyserowana i napisana przez duet Anny i Tomasza Rozmiańców opowiada w sposób bardzo dynamiczny o braku kontroli, manipulacji i zagubieniu w wirtualnej grze toczącej się na płaszczyźnie ekonomi i zwykłej ludzkiej egzystencji.

Dywidenda Teatru Fuzja z Poznania to pierwszy spektakl plenerowy dla dorosłych wystawiony podczas piątej edycji festiwalu Maskarada. Przedstawienie rozgrywało się na płycie rzeszowskiego rynku. Przekaz teatru ulicznego był nastawiony głównie na mowę gestu, mimiki twarzy i ruch ciała.

Historia zaczyna się tańcem aktorów – robotów, pionków na ogromnej planszy rozłożonej na bruku na rzeszowskim rynku. Sceneria jak z archaicznego już Monopolu. Sprinterzy gotowi do wyścigu. Statystyki graczy pokazywane są na podświetlanym ekranie. Kto ile zarobił? Nie umiejętności, nie talent i nie siła decydują, kto dotrze do mety, tylko rzut świetlistą kostką. Ale przecież ktoś nią rzuca?

Dopiero po chwili chłonięcia ciągłego przekazu niewerbalnego, młodych ciał w ruchu, przychodzi słowny przekaz. Jeśli nie wiem, co oznacza słowo dywidenda, pozostaje mi tylko to, co pamięta moje ciało. Patrzę więc i widzę niewtajemniczonych graczy. Ubrani na kolorowo odróżniają się od pozostałych. Wyglądają, jak figury z kart lub pionki do zwykłej planszówki. Pozostawieni są samym sobie.

Nikt nie wyjaśnia zasad gry. Im później je poznasz, tym lepiej. Nawet ci bystrzejsi widzowie podpisują cyrograf. Rysują się obrazy opowiadanej historii: w pracy namawia się do podpisów kolejnych zagubionych. Trwa rywalizacja pomiędzy graczami – kolorowymi pionkami na grze planszowej. Kto wygra? Ten, kto jest podatny na sugestię i manipulację. Tylko że każdy może ulec manipulacji, być zagubionym w brutalnej grze. Każdy może odpaść, bo nie spełnił idealnych warunków, na przykład doskonale zarządzanego domu. Czyżby więc grą rządziło antyczne fatum?

Trwa pościg urzędników z aktówkami na hulajnogach agresywnie nakłaniających do podpisania umowy. Gra toczy się dalej. Niewtajemniczona, kolorowa postać dochodzi do szczytu, wybrana przez korporację, przez głównego poruszającego kostką. Jest dumna, pewna siebie. Na twarzy ma grymas pogardy dla podwładnych. Wzrastają sondaże, bogacimy się, osiągamy cel. Sukces! Można pić szampana. A potem krach na giełdzie. Kryzys. Słupki topnieją w oczach. Nikt się tego nie spodziewał?

Bałagan trzeba posprzątać. Ktoś musi stanąć na najwyższej platformie, wprawić kostkę w ruch, rozpocząć na nowo grę. Walka o najwyższe stanowisko. Kolorowa wygrywa. Jej poprzednik, dostojny, z papierosem doprowadził do kryzysu. Już go nie chcą. Przegrał. Czy na pewno?

Wszystko zaczyna się na nowo. Ktoś inny stoi na szczycie. Ale przecież dalej pozostaje ślepy rzut kostką. Jeśli wiem, że słowo dywidenda pochodzi od łacińskiego słowa dividendum i oznacza rzecz do podziału, to pojawiają się dodatkowe pytania. Czym gracze mają się dzielić? Pieniędzmi? Czy wspólnym losem zagubionych i samotnych, wirtualnych zawodników w świecie analogowego życia, które można stracić?

Środki wizualne serwują widzowi małą sprzeczność. Kostka i ogromna plansza ze znakami przedstawiającymi różne dziedziny gospodarki, podobna do tej z gry Monopol, sugeruje, że rywalizacja będzie toczyć się na zasadzie gry planszowej. Pionki sztywno przesuwają się po polach. Wszystko inne toczy się w wyobraźni. Tak też zaczyna się spektakl. Trzech aktorów ubranych na kolorowo odgrywa pionki. Ale w momencie, gdy pojawia się muzyka elektroniczna charakterystyczna dla gier platformowych skonstruowanych dla użytkowników komputera, oraz wyświetlane są statystyki graczy podobne do tych z gier wirtualnych, ukazuje się sprzeczność.

Zagubienie widza podkreślają stroje aktorów. Kolorowe kostiumy, takie trochę jak skrzacie, sugerują pionki z archaicznej planszówki lub figury karciane. Ciemne stroje pozostałych wydają się nawiązaniem do platformówek. Ucharakteryzowani na negatywne postacie, na tych, którzy utrudniają ukończenie misji. Jedynie biały frak dyrektora – prezesa – poruszającego kostką jest jednoznaczny, pasujący do odgrywanej roli. Widzowie są zdezorientowani. Gdzie my jesteśmy? Co to za świat? Gra jest analogowa czy wirtualna? Czyżby pomieszanie stylów było zabiegiem przemyślanym tak, aby podkreślić brak jakichkolwiek zasad?

Poza tym w przedstawieniu zostały użyte wielkie platformy, na które wspinali się aktorzy, jak po drabinie sukcesu w myśl zasady, że im szybciej wyjdziesz na szczyt, tym szybciej spadniesz. Mniejsze i większe podświetlane kostki do gry, które po zmroku sprawiały niesamowite wrażenie ruchem i kolorem światła. A także niebieskie lalki-noworodki, sprzęty sprzątające i wielkie aktówki na hulajnogach.

Nie sposób opowiedzieć o niejasnej sytuacji ekonomicznej Europy inaczej niż przez niełatwe do językowego przedstawienia, taneczne formy. Dlaczego? Bo narzędzie komunikacyjne nazywane językiem sprowadza problem do dyskursu i niejednoznaczności. Ciało natomiast poprzez to, że jest narzędziem uniwersalnym przekazuje ładunek emocjonalny, zrozumiały i bliski dla większości. Dlaczego? Z odpowiedzią śpieszy Jan Ritsema (kultowa postać świata tańca, dramaturg, reżyser, teoretyk), który stwierdził: Uświadomiłem sobie, że wiedza nie mieszka tylko w naszej głowie, lecz także w naszym ciele. Moja dłoń jest biblioteką wszelkich doświadczeń mojej dłoni. Moja dłoń pamięta i umie wszystko, co kiedykolwiek robiła. Tak jak mimowolnie uśmiechamy się, widząc uśmiechniętą twarz, podobnie ciało widza biernie oglądającego dynamiczny spektakl Dywidenda najpierw odczuwa, a potem rozumie wytańczoną historię. Krótko mówiąc, trzeba poczuć, by wiedzieć.

Sabina Lewicka, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 100/2014

Festiwal Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA, Rzeszów 4-9 maja 2014 r.
Teatr Fuzja z Poznania
Dywidenda
scenariusz i reżyseria: Anna i Tomasz Rozmianiec
kostiumy, scenografia: zespół
muzyka: SOSEN
oprawa graficzna, animacje: Krzysztof Marciniak, Krzysztof Ignasiak
obsada: Filip Kwiatkowski, Piotr Bigus, Mateusz Kostecki, Piotr Wojtyniak, Rafał Orłowicz, Anna Rozmianiec, Agnieszka Mikulska, Ewa Prądzyńska, Alicja Zygadlewicz