Kto chce poznać Krainę Czarów, musi gonić Białego Królika (Alicja w Krainie Czarów)

Świat jawi się jako nudny i monotonny tylko dla nieuważnych obserwatorów. Kto mi nie wierzy, koniecznie powinien obejrzeć Alicję w Krainie Czarów. W rzeczywistości to, co na co dzień nie zwraca naszej uwagi, co wydaje się zwyczajne i nieciekawe, kryje w sobie mnóstwo tajemnic.

Alicja w Krainie Czarów to baśń Lewisa Carrolla o ciekawskiej dziewczynce, która przypadkiem odnajduje miejsce pełne magii. Dzięki przedstawieniu w reżyserii Waldemara Wolańskiego odkrywamy tę niezwykłą krainę i możemy choć na moment, a może nawet na dłużej, puścić wodze fantazji i zerwać ze wszystkimi regułami.

Przez krótką chwilę obserwujemy zupełnie zwyczajną przestrzeń. Alicja i jej starsza siostra spędzają dzień na nauce botaniki. Dziewczynka jest znużona lekcją i brakuje jej cierpliwości, by ją kontynuować. W tym momencie kończy się wszystko to, co zwyczajne, ponieważ nagle, nie wiadomo skąd, pojawia się Biały Królik. Od razu staje się on przedmiotem zainteresowania bohaterki. Jest zdenerwowany, kilkakrotnie spogląda na zegarek, a w dodatku… mówi, rymując! Alicja zaintrygowana nietypowym zachowaniem zwierzaka uparcie podąża za nim, nie chcąc stracić go z oczu. Królik, zupełnie nieświadomie, zabiera Alicję do nieznanego nikomu świata, do którego nie można trafić przy pomocy kompasu ani mapy. Kto chce poznać Krainę Czarów, musi gonić Białego Królika. Tylko co zrobić, jeżeli zwierzak ucieknie? Takie pytanie zadaje sobie Alicja, tkwiąc w magicznym, nieznanym jej miejscu. Na swej drodze spotyka nietypowe istoty i ma okazję poczuć się kwiatem z rodzaju „ludziowatych”, poznać „motyla za chwilę” czy „Kota Którysięciągleuśmiecha”, a to tylko część mieszkańców świata pełnego dziwów i kolejnych niespodzianek. Nie każdy wita nowo przybyłą dziewczynkę z entuzjazmem. Alicja jest zdana na siebie i czuje się samotna, chce wracać do domu. Dziewczynka sama musi poradzić sobie w zupełnie obcym świecie i dowiedzieć się, gdzie jest wyjście z Krainy Czarów i czy w ogóle ono istnieje, bo skoro nie panują tam prawa zgodne z naszą logiką, to niczego nie możemy być pewni. Jedyną osobą mogącą coś wskórać jest okrutna Królowa Kier. Nie każdy ma odwagę wdać się z nią w dyskusję. Stanąć przed despotyczną władczynią może tylko osoba wykazująca się śmiałością i sprytem, ten bowiem, kto rozzłości Królową Kier, natychmiast straci głowę.

Do Krainy Czarów nie mają wstępu duzi ludzie. Alicja, jeśli chce zobaczyć to miejsce, musi zmniejszyć się do kilku milimetrów. Tylko jak to zrobić? Z pomocą przychodzi jej tajemniczy eliksir o nazwie „Wypij mnie”, po którym dziewczynka natychmiast staje się malutka, ledwo zauważalna ze sceny. W tym stanie jednak nie może pozostać. Kraina Czarów wyraźnie zaprasza Alicję do środka, bo przewidując nieostrożność bohaterki, przysyła jeszcze ciasteczko „Zjedz mnie”, by dziewczynka mogła choć odrobinkę urosnąć. Ku mojemu zdziwieniu na scenie nie pojawia się już laleczka, tylko aktorka – duża Alicja, która porusza się jak kukiełka. Następnie bohaterka podejmuje ostatnią próbę zmiany rozmiaru. Bierze łyczek eliksiru „Wypij mnie”, a wtedy nareszcie zmniejsza się na tyle, by wejść do Krainy Czarów. Tam kwiaty mówią ludzkim głosem o tym, co sobie myślą w swym kwiatostanie, grzyby rosną większe od człowieka, a poważne funkcje pełnią zupełnie przypadkowe postacie. Można nawet spotkać Rybę Lokaja, który nie mówi, tylko wydaje z siebie bulgoczące dźwięki. Wiele zabawnych niespodzianek czeka także na dworze Królowej Kier. Ja zdradzę tylko jedną. Władczyni spędza wolny czas na grze w „krokieta”, a ma on z krykietem niewiele wspólnego, gdyż funkcję piłki pełni jeż, a zasada jest tylko jedna: nikt nie ma prawa wygrać z królową. I jak w takiej rzeczywistości odnajdzie się mała Alicja?

Natalia Marcinkiewicz, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 58/2013

Teatr Lalek Arlekin w Łodzi

Alicja w Krainie Czarów

Lewis Carroll

reżyseria: Waldemar Wolański
projekty dekoracji: Andrzej Polakowski
opieka scenograficzna: Iwona Brzezińska
animacje komputerowe: Krzysztof Rynkiewicz, Maciej Rynkiewicz
muzyka: Dmitrij Szostakowicz, Siergiej Prokofjew, Piotr Czajkowski
obsada: Emilia Szepietowska (Alicja), Patrycja Czyszpak (Kwiat, Lokaj Ryba, Dziecko-prosię), Katarzyna Kawalec (Kwiat, Alicja żywoplanowa), Katarzyna Stanisz (Kwiat, Kucharka, Suseł, Karta Dwójka), Małgorzata Wolańska (Siostra Alicji, Królowa Kier), Karolina Zajdel (Księżna, Karta Siódemka), Marcin Marzec (Biały Królik, Gąsienica), Wojtek Kondzielnik (Kwiat, Kapelusznik, Walet Kier, Karta Piątka), Patryk Steczek (Lokaj Żaba, Król Kier), Kamil Witaszak (Kwiat, Kot Którysięzawszeuśmiecha, Zając marcowy).

premiera: 23 marca 2013

fot. mat. teatru

Natalia Marcinkiewicz (rocznik 1991) – na stałe mieszka w Giżycku, w trakcie studiów w Łodzi. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i tam zainteresowała się teatrem absurdu. W tym nurcie pisze pracę licencjacką, skupiając się na dramatach Harolda Pintera.