Książę złodziei (Twardy gnat, martwy świat)

Nie obchodzi mnie, czy Maciej Obuchowski, któremu Mateusz Pakuła miał skraść tekst, istnieje i publikuje naprawdę. Nie zadam sobie nawet trudu wygooglania tego nazwiska ani tym bardziej podążania tropem jego powieści w rzeczywistości pozawirtualnej. W gruncie rzeczy realny fakt okradzenia innego twórcy przestaje mieć znaczenia, gdy sam Pakuła tematyzuje ten wątek i umieszcza go w centrum swojego dramatu. Mozolne rozpatrywanie granic między fikcją i rzeczywistością wydaje się w kontekście bad writing i bad directing skazane na porażkę. Mówiąc poważnie o czymś, co z założenia poważne nie jest, trochę sami się ośmieszamy. Twórcom to bardzo na rękę.

Wybrana przez nich strategia jest, przyznajmy to szczerze, dosyć asekurancka. Skoro otwarcie i wielokrotnie mówi się ze sceny o tym, że spektakl jest zły, to wyrażenie o nim negatywnej opinii można wręcz uznać za przewrotny komplement. Tylko co z tego? Twardy gnat, martwy świat sprawnie zestawia elementy zaczerpnięte z rzeczywiście grafomańskiej prozy. Zabawa jest przednia, ale pastwienie się nad niszowym tekstem nie doprowadza nas do specjalnie konstruktywnych wniosków. Dodatkowo przedstawienie funkcjonuje teoretycznie jako druga część dyptyku otwartego przez Na końcu łańcucha opartego na Tytusie Andronikusie. O ile tematyka zaczerpnięta z szekspirowskiego dramatu miała jeszcze znamiona sensu, to reżyseria zasługiwała na miano już nawet nie bad, ale wręcz terrible directing. W drugiej części jest odwrotnie: sprawna realizacja pozwala przetrwać miałkość tekstu bez większego bólu.

Nie oznacza to, że pomysły inscenizacyjne są specjalnie wyrafinowane, co zresztą nie współgrałoby z konwencją. Zacznijmy od najprostszego i najbardziej oczywistego poziomu przedstawienia. Już pierwszy rzut oka na scenę wywołuje wewnętrzny jęk widza, mamy tam bowiem kobietę-marchewkę (Zuzanna Skolias) i mężczyznę-pieczarkę (Antonis Skolias) w szklanych boksach, przypominających pojemniki na drugie śniadanie. Jest też człowiek (albo – jak chce autor – Człowień, czyli człowiek-pień) w garniturze, wykonujący przed nami rozmaite wygibasy i generalnie uprawiający stand up comedy, slapstickowo przerysowując już i tak mocno przesadzoną fabułę. To Bob/Hans Klops (Andrzej Plata) wielu imion i równie wielu skojarzeń popkulturowych. Jego sposób wyrażania się rzuca wyzwanie logice i zasadom składni. Mimo to język jest w pewien przyjemnie okaleczony sposób przystępny i plastyczny, a Andrzej Plata zabawny w swoich cielesnych i językowych łamańcach. Najśmieszniejsze są jednak fragmenty czysto improwizowane, w których aktor „wychodzi z roli” i utyskuje na beznadziejność dramatu, festiwalową publiczność oraz brak perspektyw na trafienie „z takim tekstem” na listę najlepszych aktorów Jacka Sieradzkiego. (Jest to rozgoryczenie, które swoją drogą może być podzielane przez aktorów z niektórych przedstawień konkursowych). Tegoroczna Boska Komedia obfituje w autoreferencyjność i żarty środowiskowe. Spektakl Rysovej i Pakuły stanowi momentami ciekawy komentarz do tego rodzaju hermetycznych eksperymentów, ale na plan pierwszy wychodzą i tak przaśny humor i zła literatura. Finałowa dyskusja między dwójką autorów, czyli Obuchowskim (na scenie anonimowym, ale w programie już nie) i samym Pakułą (Dawid Żłobiński), który jak mantrę powtarza apologię bad writing, niepokojąco przypomina prewencyjną obronę autora przed zarzutami krytyki, co dowodzi inteligencji i świadomości słabości własnego dzieła, ale jest też po prostu wygodne. Chyba główną cechą wymaganą przy odbiorze jakiegokolwiek dzieła z serii bad… konieczny jest zmysł zabawy. Albo cieszy nas przewrotnie bezsensowna marchewkowa wokalistka, albo nie. W pewnym sensie Twardy gnat… może być bardzo odświeżającym przedstawieniem dla ludzi znużonych teatrem.

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” nr 119/2014

7 Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

Twardy gnat, martwy świat

Mateusz Pakuła

reżyseria: Eva Rysova

dramaturgia: Mateusz Pakuła

scenografia i kostiumy: Justyna Elminowska

muzyka: Zuzanna Skolias, Antonis Skolias

światła i trailer: Mateusz Wajda

obsada: Człowień (Andrzej Plata), Dzika Śpiewaczka (Zuzanna Skolias), Autor (Dawid Żłobiński), Drugi Autor (Wojciech Niemczyk), Dzikus (Antonis Skolias)

premiera: 1 marca 2014

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studentka wiedzy o teatrze i krytyki literackiej, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.