Koniec miłości. Koniec świata?

Koniec miłości. Koniec świata?

Jedni twierdzą, że świadomość nieuchronności kresu – świata, naszych światów, nas samych – nadaje życiu smak i sprawia, że chcemy się starać. By było nam lepiej, byśmy byli szczęśliwsi. Staramy się, bo nie mamy zbyt wiele czasu. Innym natomiast towarzyszy nieustanny lęk. Poczucie beznadziei, bezsensu – po co to wszystko, skoro i tak wiemy, że pewnego dnia to wszystko zniknie? Nie wiemy, jak i kiedy, nie możemy decydować.

Jedni i drudzy mają swoje sposoby na życie. Na szukanie szczęścia – czasami za wszelką cenę, a niekiedy przez udawanie, aby nie przyznać się, nawet przed sobą samym, że w gruncie rzeczy jesteśmy po prostu smutni. I na szukanie pozorów bezpieczeństwa, złudy kontroli. Szukamy bliskości, ale unikamy jej w prawdziwej formie. Bo nas wystawia, obnaża, sprawia, że stajemy się bezbronni. Mimo to próbujemy. Wyznaczamy sobie kolejne stopnie, które nas do radości absolutnej/ poczucia bezpieczeństwa zaprowadzą. Jeszcze jedno i będę szczęśliwa. Jeszcze jeden wieczór odpoczynku, jeszcze jedna godzina snu. Jeszcze sto złotych podwyżki, jeszcze jedne nowe buty. Czuję, że zbliżam się do zadowolenia, że ostatni krok za mną? Delikatnie kiełkuje niepewne uczucie radości. Należy uciekać.

To właśnie robią bohaterowie spektaklu Końce świata Teatru Hoteloko: Andy (Pascal Kaczorowski), Johann (Adam Pater), Nadia (Katarzyna Czapla) i Johanna (Agata Życzkowska). Końce świata pokazują dwie pary, które próbują odnaleźć się w świecie tuż przed tak długo prorokowaną apokalipsą i choć przez chwilę zaznać szczęścia. Andy i Nadia ostrożnie stawiają kroki na swojej wspólnej drodze. Mają świadomość, że ta droga donikąd nie prowadzi. Mimo to brną dalej. Boją się wycofać, bo przerażające jest bycie samemu w tym okrutnym świecie. Johann i Johanna zbliżyli się do siebie tak bardzo, że się tej bliskości przestraszyli. Postanowili jak najszybciej skończyć nie tylko z tą relacją, ale i ze sobą. Stojąc przed możliwością zaznania prawdziwego szczęścia, uciekają. A jeśli chwile szczęścia zakończyłyby się ostatecznie rozczarowaniem…?

W spektaklu pojawia się oszczędna, minimalistyczna scenografia. Kostiumy są smutne, proste, na wskroś współczesne. Istotną rolę odgrywa również muzyka – nowocześnie liryczna, elektronicznie romantyczna. Wykorzystana w Końcach świata muzyka grupy LAMB doskonale oddaje ducha naszych czasów i nieustanne przenikanie krańcowo różnych elementów. Pokazuje, że rzeczy bardzo odległe od siebie mogą się zbliżać i łączyć. Romantyzm może bardzo współczesny, liryzm przesiąknięty najnowszą cywilizacją. Muzyka jest doskonałą ilustracją treści przedstawienia, przypomina o tym, że czerpiemy z przeszłości, z tradycyjnych wartości i mieszamy je z tym, co nowoczesne. I że ta mieszanka, choć intrygująca i zachwycająca, nie zawsze jest dobra.

Jednak głównym atutem Końców świata jest czworo dobrych aktorów z pomysłem na sztukę i na swoje role w niej. Próba postawienia społecznej diagnozy końca (końców) świat (światów) nie jest natrętnie wpychana widzowi do gardła. Jest podana całkiem delikatnie. Mimo że wydźwięk całości delikatny nie jest. Aktorzy pokazują historię, twardo osadzoną w naszych czasach, i sugerują, jak można ją odbierać. Ale, co najistotniejsze, jedynie sugerują, pozostawiając przy ty, sporą przestrzeń odbiorcy.

Niełatwo jest odgrywać postaci współczesne, zwykłe, bliskie nam i za bardzo się niewyróżniające. To tak, jak grać siebie samego, swojego sąsiada lub znajomego. Niby najłatwiejsza rzecz na świecie, ale jak tu udawać siebie? Moim zdaniem to, co najbliższe nam, jest i najtrudniejsze do uchwycenia. Charakterystyczne zachowania wydają się naturalne, nic nie rzuca się w oczy. Dlatego tak bardzo doceniam kreacje aktorów Hoteloko – za wydobycie i pokazanie szczególnych cech ludzi naszych czasów. Ludzi, którzy nie dojrzeli do wielkiego, dorosłego świata. Jak Nadia, która udaje, że jest kobietą, ale w rzeczywistości pozostaje nadal zagubioną, przerażoną dziewczynką. Jak Johann, który budując w sobie złudne poczucie kontroli nad wszystkim i wszystkimi, odgrywa wszechmocnego Casanovę. Aktorzy nie przerysowują postaci, pokazując nasze ludzko-cywilizacyjne rozterki, co sprawia, że bez trudu wierzę w przekaz w Końcach świata zawarty.

Kaja Kujawska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 47/2013

Klub Kultury Saska Kępa w Warszawie

Teatr HOTELOKO

Końce świata

Marc Becker

tłumaczenie: Maciej Ganczar // licencja: Agencja Dramatu i Teatru ADiT

reżyseria: Karolina Kirsz

scenografia: Anna Skupień

kostiumy: Katarzyna Szczurowska

projekcje wideo: Stefan Ruf

fotografia: Marta Ankiersztejn

obsada: Katarzyna Czapla, Agata Życzkowska, Pascal Kaczorowski, Adam Pater

premiera: 16 marca 2012

fot. Magda Kuc

Kaja Kujawska – eksperymentalny rocznik 1986. Project Manager, a w międzyczasie student UŁ. Szczęśliwa posiadaczka licznego żywego inwentarza i wielka miłośniczka literatury wszelakiej. Warszawska łodzianka, a czasami odwrotnie.