Koloryt męskich tańców godowych (Powrót Odysa)

Koloryt męskich tańców godowych (Powrót Odysa)

Spektakl Powrót Odysa w reżyserii Grzegorza Jaremki to oniryczna podróż przez meandry relacji męsko – męskich z ważną figurą – symbolem kobiety w tle. Godzinna praca studencka, która zdobyła nagrodę główną Forum Młodej Reżyserii w 2017 roku, jest skondensowaną emanacją cyklu życia od narodzin aż do śmierci i vice versa. Ilość różnego rodzaju bodźców wizualnych i akustycznych użytych w tym przedstawieniu buduje narkotyczną, ekstatyczną atmosferę rytualnego seansu.

Klaustrofobiczna przestrzeń przedstawienia przypomina osobliwe prostokątne laboratorium, w którym niczym przez szkło powiększające obserwujemy zachowania poszczególnych bohaterów. Chaos panujący w niemal każdym zakątku sceny nie pozwala na wyraźne rozgraniczenie miejsca i czasu dziejących się wydarzeń. Z jednej strony przewrócone stoliki, słoma na podłodze czy stary materac przywodzą na myśl zrujnowany dom, pustostan bądź inne opuszczone, zaniedbane miejsce. Z drugiej strony na ścianach wiszą obrócone tyłem obrazy, jest kilka mebli, znajdą się nawet lustra (choć w formie krzywych zwierciadeł), zupełnie tak, jak gdyby na oczach widzów rozgrywała się nie tylko walka Telemaka i Odysa, ale również historii, pamięci i związanych z nimi artefaktów.

Odys (Paweł Pogorzałek) – początkowo dostojny, przystrojony w brokat niczym powracająca na estradę gwiazda – swoją obecnością stara się zebrać w całość, rozproszone na mniej (Telemak) lub bardziej (Gachowie) wpływowych mężczyzn w królestwie, elementy patriarchatu, nadać zastanemu porządkowi (nieładowi) dobrze mu znany, szyty na ojcowsko –bohaterską miarę garnitur. Zagrany z dużą dbałością o szczegóły takie jak mimika czy ruch, odprawia przed wszystkimi zebranymi (także przed eteryczną Penelopą) rytualny taniec godowy samca, który nie zważając na przewrót dokonany pod jego nieobecność, domaga się atencji.

Neurotyczny Telemak (Mateusz Górski) – przytłoczony nie tylko powrotem ojca, ale i szykanowany przez pozostałych mieszkańców królestwa (Hubert Fiebig, Sebastian Magdziński, Jakub Sasak) podejmuje nierówną walkę na kilku frontach – wyzwolenia się spod wpływów matki, ukonstytuowania własnego „ja” jako pełnokrwistego mężczyzny, a także akceptacji przez otoczenie. Bardzo ciekawa scena, gdzie na tle filmu z porodu słonia syn Odysa ćwiczy wykonując ruchy przypominające wschodnie sztuki walki, jest niezwykłą egzemplifikacją walki o autonomię poprzez wyjście poza ustalony krąg narodzin – śmierci –ponownych narodzin. Sięgając do przykładu natury, w której nic nie dzieje się bez przyczyny (projekcja jako motywacja do ćwiczeń), musi sam narodzić się na nowo poprzez ponowne uśmiercenie „w sobie” ojca. Paradoks polega na tym, że nie potrafił zrobić tego wtedy, gdy Odys de facto był uznany za zmarłego.

W tym przedziwnym świecie nic dla Telemaka nie jest takie, jak być powinno; ojciec żyje, choć dla świata był umarły, on sam istnieje, ale jeszcze nie w pełni. Jakby tego było mało, Odys odwraca na prawidłową stronę wszystkie obrazy zawieszone na ścianie, licząc na to, że tego typu zaklęcie, odczaruje zastaną rzeczywistość, przywróci stary ład i da mu przewagę nad innymi.

Na zupełnie innym biegunie stoi Penelopa (Kamila Bestry). Świetnie zagrana, pełni rolę ikony – przestawnej figury, posążka, trofeum. Ironicznie nawiązująca strojem do Matki Boskiej nie ma bezpośredniej mocy sprawczej nad męskim turniejem tańców godowych. Jest gdzie indziej, poza rzeczywistością męża i syna. Uwielbiana, okadzana kadzidłami ma być może inną rolę do spełnienia w przyszłości. Pozostając bierna wobec wydarzeń nie tyle ustępuje wobec mężczyzn, co tworzy nienazwaną jeszcze przestrzeń, lukę, która będzie wymagała dopełnienia zaraz po tym, gdy śmierć zagości wśród walczących o nią, przez nią lub za nią.

Niezwykle ważną rolę w Powrocie Odysa odgrywa muzyka i światło. Oba te środki są używane w rozmaitych konfiguracjach, oddają charakter tego, z czym mamy do czynienia na scenie. Stają się pełnoprawnymi uczestnikami przedstawienia, wprowadzają atmosferę transu, tajemnicy, tłumaczą poniekąd, że relacja ojczyzny – synczyzny, jak powiedziałby Gombrowicz, to nic innego jak odwieczne rytuały puszących się samców, dla których punktem odniesienia staje się kobieta (lub siły z nią sprzymierzone)

Pomysłowa scena kończąca spektakl obrazuje sytuację, w której Odys rozpaczliwie poszukuje jakiegoś punktu zaczepienia dla swoich działań – odnajduje je w pewnej mierze w słowie. Czytając nerwowo tekst opowiadający o nim samym wygląda na bezbronnego, bezsilnego człowieka, z którego opadły wszystkie maski. Zostaje sam pośród pustki.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 226/2018

Powrót Odysa

reżyseria: Grzegorz Jaremko (III rok WRD AST w Krakowie)

opieka artystyczna: dr Remigiusz Brzyk

charakteryzacja: Dominika Harat, Małgorzata Arak

obsada: Kamila Bestry, Marianna Linde / Małgorzata Walenda, Hubert Fiebig, Mateusz Górski, Dariusz Pieróg / Przemysław Kowalski, Sebastian Magdziński, Paweł Pogorzałek, Jakub Sasak.

Spektakl powstał pod opieką Remigiusza Brzyka jako egzamin końcoworoczny z przedmiotu „Reżyseria – zagadnienia interpretacji i kompozycji”.

fot. Gabriela Kowalewska

Piotr Gaszczyński (rocznik 1987) – absolwent filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nauczyciel, miłośnik groteski pod każdą postacią, dyrektor Szkoły Podstawowej im. św. Joanny Molli w Krakowie. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku.