Kolorowa matrioszka (Ożenek)

Kolorowa matrioszka (Ożenek)

Niezwykła lekkość, z jaką Nikołaj Gogol łączył w swoich tekstach elementy komediowe z głęboką refleksją na temat pojedynczego człowieka oraz całego społeczeństwa, przyczyniła się do ogromnej popularności pisarza nie tylko w Rosji, ale również poza jej granicami. Rewizor, Ożenek, Martwe dusze – te trzy pozycje  na stałe zagościły zarówno w pamięci czytelników, jak i w notatnikach reżyserów teatralnych, którzy właśnie po te utwory Gogola sięgają najczęściej. Jedne teksty, za sprawą uniwersalności zapisanych w nich mechanizmów, z łatwością przechodzą transformację, pozwalając odnieść treść dramatu do współczesnych czasów. Inne z większym trudem podlegają  aktualizacji, stawiając przed twórcami teatralnymi kolejne wyzwania.

Nikołaj Kolada, realizując Ożenek na deskach Teatru Śląskiego, wykorzystał nowe  tłumaczenie tego tekstu autorstwa Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej, dzięki czemu twórcom spektaklu udało się ominąć grząskie podłoże w postaci archaicznego słownictwa. Jednak zanim bohaterowie Gogola w pełni dochodzą do głosu, widzowie oglądają scenę zbiorową, w trakcie której obecne na scenie postaci przytaczają takie sformułowania jak „samowar”, „matrioszka”, „Puszkin”, „kałasznikow”, „Kalinka”, „nas nie dogoniat”. Autorzy odnoszą się tym samym do zachodnioeuropejskich, stereotypowych wyobrażeń na temat Rosji. Zupełnie jakby reżyser zadawał zgromadzonej publiczności pytanie o to, co tak naprawdę wie na temat tego kraju, a zarazem stawiał przed nią wyzwanie polegające na uważniejszym wczytaniu się w prezentowaną  historię.

Przedstawienie Kolady z każdą kolejną sceną nabiera tempa, a jego bohaterowie stają się uczestnikami barwnego korowodu, rozumianego zarówno w sensie dosłownym (kostiumy), jak i przenośnym (typy postaci). Kandydatów do ręki Agafii przedstawiono jako kolorowe ptaki. Zyskali oni dodatkowy atrybut w postaci ogonów z pawich piór – panowie stroszą się niczym samce ptaków w okresie godów, starając się uwypuklić swoje (rzekome) atuty. Każdy z nich porusza się w charakterystyczny  sposób, potęgujący walor komiczny scen, w trakcie których mężczyźni przekraczają próg domu podstarzałej panny. Nie najmłodsi już kawalerowie podkreślają chęć ustatkowania się i znalezienia bratniej duszy, jednak za parawanem utworzonym z pięknych słów, kryje się niezbyt  ładny obrazek. Oto starsi panowie zwracają uwagę na wielkość majątku i zasobność szaf, nie przyglądając się zanadto walorom przyszłej małżonki. W tym dramacie potrzeba stabilizacji odczuwana jest przez obie strony.  Różnica między nimi polega jednak na tym, że kawalerowie liczą na wżenienie się w zasobną, choć pozbawioną koligacji rodzinę, a panna na wydaniu dąży do podniesienia swojego statusu społecznego, dzięki czemu mogłaby wkroczyć „na salony”.

Z męskiego grona „ptaków” wyłamuje się Podkolesin, który na myśl o ożenku słania się na drobniutkich nogach. Decyzję o stanięciu w konkury o rękę niezbyt ponętnej Agafii podejmują za niego jego towarzysze, którzy usilnie namawiają go do małżeństwa. Podkolesin nie przedstawia swoich atutów, nie rozgląda się po mieszkaniu i wreszcie nie ma nawet śmiałości do rozmów z panną, dlatego jako jedyny kawaler został pozbawiony ptasiego atrybutu.

Agafia, która w pierwszych scenach  przypomina wielką lalkę z kokardką na czubku głowy, raz zachowuje się jak mała, nieco rozkapryszona dziewczynka, aby następnie zdecydowanie wyrażać swoje potrzeby. Ze wszystkich kawalerów dzięki zabiegom Koczariowa wybiera Podkolesina, który tuż przed samym ślubem ucieka. U Gogola wydostaje się on przez okno, natomiast u Kolady to swoiste „wyjście awaryjne” znajduje się w zapadni, a sama scena przypomina zejście do grobu. Śmierć wydaje się lepszym rozwiązaniem niż małżeństwo z dopiero co poznaną,  niekochaną kobietą. Z tekstu Kolada wydobywa zatem nie tylko gogolowskie, satyryczne spojrzenie na zakłamane społeczeństwo, ale uwypukla  jednocześnie kwestię uczuciowej strony życia osób kierujących się w gruncie rzeczy niskimi pobudkami. Bohaterowie, mimo że nad wyraz pragmatyczni, pragną przeżyć coś więcej. Chcą wielkich uczuć, choć w ich świecie nawet te zwykłe, przyziemne są niemal nieosiągalne.

Kolada wykorzystuje ten niekomiczny aspekt Ożenku, przygotowując wyłamującą się z kompozycji inscenizacji przedostatnią scenę. Poetycka pantomima w wykonaniu Daniuszki i Stiepy to opowieść o miłości, zmysłowej fascynacji, która przeradza się w proces upokarzania słabszej płci. W konstrukcję spektaklu reżyser wpisał również mikroscenki z udziałem bohaterki kreowanej przez Alinę Chechelską, wyrażające tęsknotę za potęgą Rusi i niepewność względem jej przyszłości. Elementy te przełamują charakter przedstawienia, odkrywając przed widzami nieco gorzką refleksję na temat nie tylko kraju pochodzenia Gogola i Kolady, lecz także zniewalającego uczucia, które nie zawsze ma słodki smak.

Niezwykle równa gra zespołu, z małymi choreograficzno-aktorskimi majstersztykami w postaci popisów kawalerów, powoduje, że pojawiające się momentami dłużyzny nie szkodzą całokształtowi tej barwnej opowieści. W pewnych momentach przeszkadza jednak Michał Piotrowski jako Stiepan, którego akrobatycznych popisów jest „wszędzie za dużo”. Jednak scena należy zdecydowanie do kobiet, wśród których wyróżnić można dwojącą się w swych staraniach swatki Fiokłę Ewy Leśniak oraz „duet” Agafia-Daniuszka stworzony przez Grażynę Bułkę i Alinę Chechelską.

Warta uwagi jest również plastyczna strona inscenizacji. W kawalerskim mieszkaniu Podkolesina dominują dywany oraz tkane ikony, natomiast w domu Agafii jedna ze ścian została przygotowana z wykrochmalonych koronkowych serwetek i firan, natomiast druga – z misternie wykonanej plecionki. Dualizm podziału przestrzeni na „męską” i „żeńską” uwypukla podziały na to, co wolno (i przystoi) każdej z płci. Zostaje to również podkreślone przez akcję sceniczną: głównego bohatera poznajemy w trakcie wypoczynku, podczas gdy kobiety zostają pokazane w momencie, w którym napełniają poduszki pierzem. W scenografii warto też  zwrócić uwagę na umieszczoną na podłodze wycinankę oraz eklektyczne (podobnie jak niezwykle barwne kostiumy) krzesła. W efekcie przestrzeń sceny nie jest nadmiernie zabudowana , chociaż widz ma wrażenie przepychu.

Nikołaj Kolada stworzył przedstawienie rysowane grubą kreską, w którym mamy do czynienia z niezwykłymi typami osobowościowymi. Liryczność miesza się tu z rubasznością, a prostoduszność jest zagłuszana przez sztuczność i pompatyczność rodem z oper Verdiego. Za Hamletem  Szekspira można jednak powiedzieć, że „w tym szaleństwie jest metoda”. Inscenizacja łączy w sobie elementy  różnych poetyk, a przy tym nie odsyła widza do konkretnego czasu akcji. Pomimo tego, że tekst Gogola powstał w XIX wieku, a reżyser wyraźnie nie uwspółcześnił sztuki, odbiorca, jakby wbrew temu co dzieje się na scenie, podskórnie czuje bliskość zaprezentowanej historii. W tych nielicznych momentach, w których bohaterom opadają nie tylko stanowiące część kostiumu brzuchy z poduszek, ale przede wszystkim odgradzające ich od świata i siebie nawzajem maski, postaci stają się na wskroś prawdziwe i tragiczne zarazem. A matrioszka, jaką jest ten spektakl, okazuje się zawierać  wiele warstw,  ukrytych sensów, wypełniających przestrzeń znajdującą się pod kolorową warstwą farby.

 

Magdalena Czerny-Kehl, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn Teatralny "Teatralia", numer 150/2015

 

Teatr Śląski im. Stanislawa Wyspiańskiego (Katowice)

Nikołaj Gogol
Ożenek
przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska
reżyseria i opracowanie muzyczne: Nikołaj Kolada
scenografia i kostiumy: Anna Tomczyńska, Nikołaj Kolada
choreografia: Jakub Lewandowski
producent wykonawczy: Małgorzata Długowska-Błach
obsada: Grażyna Bułka (Agafia Tichonowna, córka kupca, panna na wydaniu), Alina Chechelska (Duniaszka, dziewczyna w domu), Ewa Leśniak (Fiokła Iwanowna, swatka),
Krystyna Wiśniewska (Arina Pantelejmonowna, ciotka), Jerzy Głybin (Żewakin, marynarz),
Antoni Gryzik / Zbigniew Wróbel (Jajecznica, egzekutor), Jerzy Kuczera (Anuczkin, emerytowany oficer piechoty), Wiesław Kupczak (Starikow, kupiec), Michał Piotrowski (Stiepan, służący Podkolesina), Marek Rachoń (Podkolesin, urzędnik, radca dworu), Marcin Szaforz (Koczkariow, przyjaciel Podkolesina), Zbigniew Wróbel / Antoni Gryzik (Wania),
Karol Gaj (Absolwent Studium Aktorskiego przy Teatrze Śląskim) / Mariusz Orzełowski (Bałałajkarz), Wojciech Smolarczyk (Nikodim), Robert Witkowski (Fieofan), Jerzy Śpiewakowski (Jemieljan), Sebastian Zastróżny (Falalej)

premiera: 23 października 2015

Magdalena Czerny-Kehl – absolwentka kulturoznawstwa o specjalizacji teatrologicznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W ramach studiów podyplomowych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach ukończyła kierunek menedżer kultury. Debiutowała w Forum Młodych Krytyków. Z „Teatraliami” współpracuje od początku istnienia magazynu.