Kolekcjonerka bibelotów

W najnowszej książce Krystyna Sienkiewicz zaprasza czytelnika na bankiet, choćby dwuosobowy. Otwiera drzwi do swojego domu z ogrodem i rozpoczyna gawędę. Lektura Cacka przypomina nieformalne spotkanie w niezobowiązującej atmosferze. To przechadzka, włóczęga po ogrodach pamięci, pełna anegdotycznych opowieści.

 Krystyna Sienkiewicz jest aktorką, malarką, plastyczką z własną firmą. Występowała w najlepszych kabaretach, w teatrze, filmie i telewizji. Dorobek artystyczny Sienkiewicz jest pokaźny, ale nie o tym jest ta książka. Nie ma w niej refleksji dotyczących zawodowego rzemiosła, choć w toku narracji powracają tytuły, nazwiska, sytuacje z teatru. Zgodnie z opisem na okładce książka nie jest również biografią, bo nie ma w niej dat, chronologii ani osobistych zwierzeń. Czym zatem jest Cacko?

To artystycznie wykonany przedmiot, ozdoba. Coś, co cieszy samo w sobie, pozornie bez głębi, bez znaczenia. Autorka podkreśla wielokrotnie swoje zamiłowanie do cacek i poznajemy ją właśnie od tej strony. To wielbicielka rzeczy drobnych, ale przede wszystkim miłośniczka życia w każdym jego przejawie, nawet tym najbardziej błahym: „A dla mnie wszystko ważne jest i fajne – jakaś karteczka, kamyczek”. O własnym domu pisze, że jest ubrany w sentymenty, a jego piękno wynika z nagromadzenia różnorodności, osobliwości tworzących eklektyczną całość na granicy kiczu. Swój sklep z rękodziełem nazwała przewrotnie „chatą niepotrzebnych rzeczy”, a o sobie mówi: „Jestem śmieciarą. Trudnię się zbieractwem, szukam, składam, przywracam do życia (…) Śmieciara zbiera i dobry żart, i dobrą historyjkę”.

W tym zbieractwie jest metoda. Opowieści, pozornie nic nie znaczące, pozwalają wejrzeć oczami autorki w otaczający ją świat. Życie Krystyny Sienkiewicz nie rozpieszczało, ale autorka nie prowadzi czytelnika tymi ścieżkami. Artystka kreuje rzeczywistość po swojemu – oswaja ją poprzez żart, zbywa chandrę rymowanką. Z tak prowadzonej opowieści wyłania się obraz osoby dobrodusznej, szukającej w życiu pozytywów, a w ludziach dobra.

Książka skomponowana jest w podobnie eklektyczny sposób. Przestrzeń grubego, kredowego papieru oprócz tekstu wypełniają przepisy kulinarne, fotografie z albumu rodzinnego artystki, okładki pism z dawnych lat, ilustracje autorki, reprodukcje obrazów. Obok wizerunków aniołów z masy solnej zamieszczono zdjęcia porcelanowych bibelotów czy wnętrza z secesyjnymi antykami i ręcznie dzierganymi zasłonami. Towarzysząca tym atrakcjom narracja prowadzona jest w tonie gawędziarskim. Opowieść Sienkiewicz ma formę otwartą, pełną powtórzeń, przeplatających się wątków. Czasem trudno zorientować się w faktach czy czasie akcji, ale dla przyjemności czytania przytaczanej anegdoty nie ma to większego znaczenia.

Autorka zaczyna od przywołania swojego dzieciństwa, opisuje początki kariery aktorskiej związanej ze Studenckim Teatrem Satyryków, nawiązuje do pracy w innych teatrach. Im bliżej czasów aktualnych, tym więcej przeskoków czasowych, pojedynczych zdarzeń z zagranicznych podróży, opowieści o czworonożnych przyjaciołach, o mężczyznach, byciu kobietą i życiu w pojedynkę. Choć są to tematy dotykające w dużej mierze sfery intymnej, to autorka porusza je tak, by zachować prywatność dla siebie, wykazuje się przy tym optymizmem oraz zgrabną życiową pointą.

Książka jest pogodna i humorystyczna. W ramach uczestnictwa w lekturze Krystyna Sienkiewicz zaprasza na pogaduchy w swoim domu. To przyjemne spotkanie niezgłaszające pretensji do bycia czymś więcej niż jest – cackiem właśnie.

Weronika Łucyk, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 55/2013

Krystyna Sienkiewicz, Cacko, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.

Weronika Łucyk – rocznik 1987. Absolwentka wiedzy o teatrze, teatrologii i kultury współczesnej UJ. Dotąd publikowała w „Didaskaliach” oraz przy okazji festiwalu szekspirowskiego i gdyńskiego R@Portu. Mieszka nad morzem, skąd pochodzi. Lubi pić herbatę, oglądać seriale i pielęgnować stare meble, bo mają własną historię.