Kiedy rozum śpi, budzi się wiele demonów (Pessoa)

Kiedy rozum śpi, budzi się wiele demonów (Pessoa)

Przedstawiając historię Fernanda Pessoi studenci IV roku wydziału lalkarskiego  PWST we Wrocławiu wraz z reżyserem Brano Mazuchem zdecydowali się udzielić głosu wielu heteronimom jednocześnie. Każdy na swój sposób neurotyczny, niemal każdy również histeryczny – Pessoa, tworząc swoje alterosobowości, zagłębiał się w obłąkańcze wizje. Te wizje ukazane w spektaklu są ciekawe, lecz tylko na początku – szybko bowiem stają się nużące, a czasem wręcz trudne do zniesienia.  Więc pewnie są takie, jakie były dla swojego twórcy.

Wszystko to, co początkowo w Pessoi intryguje i zaskakuje, wkrótce potem zaczyna męczyć i doprowadza do klęski całego przedsięwzięcia. Młodzi aktorzy i ich lalki zajmują miejsca na  szpitalnych łóżkach, na których  każdy z nich zaczyna odgrywać swoją rolę. Łóżka rozstawione są na całej szerokości czarnej sali w PWST, zaś publiczność siedzi po obu stronach pola gry, wzdłuż ścian. Aby móc więc obserwować to, co dzieje się na wszystkich czternastu planach – bo tylu aktorów jednocześnie występuje na scenie – trzeba wykonywać półtoragodzinną gimnastykę.

W pierwszych chwilach pomysł wydaje się ciekawy i bardzo trafiony, ponieważ odzwierciedla sposób, w jaki funkcjonowało życie bohatera przedstawienia. Fernando Pessoa był najwybitniejszym portugalskim modernistą i zasłynął z tego, że stworzył ponad 80 heteronimów. Sam artysta źródeł swoich alternatywnych oblicz doszukiwał się w swej histerycznej naturze i silnej, chorobliwej wręcz potrzebie udawania. Nie dziwi więc fakt, że bohaterowie spektaklu, tak jak kolejne osobowości Fernanda, chcą zabierać głos jednocześnie próbują skupić na sobie uwagę widza odciągając ją od innych postaci. Uzasadnienie takiego konceptu nie sprawia jednak, że nie staje się to w pewnym momencie uciążliwe.

I tu pojawia się podstawowy zarzut dla twórców – przedstawienie tak skonstruowane, które w dodatku nie oferuje wiele więcej, niż ten ogólny pomysł reżyserski, być może obroniłoby się, gdyby było krótsze. Aktorzy podejmują wiele zbędnych, niewnoszących nic działań, które niemiłosiernie przedłużają całą opowieść. Zupełnie udana jest również próba wciągnięcia publiczności do dyskusji na bardzo aktualny i „gorący” temat. Kilkakrotne podkreślanie, że z ust aktorów – którzy na te moment wychodzą ze swoich teatralnych ról – padają argumenty i informacje „sprzed chwili” nie sprawiają, że wzrasta poczucie autentyczności tej dyskusji, a taki najprawdopodobniej był zamysł twórców, lecz raczej ją ośmieszają. Dodatkowo sami aktorzy nie mają zbyt wiele do powiedzenia na podjęty przez siebie temat – omawiany miał być sposób nałożenia sankcji na Ukrainę przez Unię Europejską – więc dyskusja urywa się szybko i nie padają w niej prawie żadne argumenty.

Pessoa  miała duży potencjał – przede wszystkim bardzo dobrze radzą sobie młodzi aktorzy, konsekwentnie odgrywając swoje niełatwe role i w równie udany sposób animują swoimi lalkami. Ciekawy jest także temat spektaklu, który dał możliwość zaprezentowania się tak licznemu gronu studentów oraz pozwolił wykreować aż czternaście równoprawnych ról – nie ma tu bowiem głównych i drugoplanowych bohaterów, wszyscy są tak samo istotni i pełnią tak samo ważne funkcje w  całej historii. Być może zabrakło jednego dobrego pomysłu na to, aby w ciekawy i przekonujący sposób spleść ze sobą wszystkie opowieści tak, aby całość była bardziej spójna i wciągająca.

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 91/2014

Teatr PWST we Wrocławiu
Pessoa
przekład: Monika Świda, Michał Lipszyc, Zofia Stanisławska
Adaptacja i reżyseria: Brano Mazuch
Scenografia: Jan Polivka
kostiumy i lalki: Jitka Pospislova
muzyka: Dominik Lewicki
Opieka kompozytorska: mgr Sebastian Ładyżyński
asystent Reżysera: Magda Celniaszek
obsada: Kamil Balicki, Mateusz Brodowski, Adrian Gawlik, Mateusz Grabowski, Joanna Jucha, Marta Konik, Joanna Krawczyk, Szymon Nygard, Anna Olechnowicz, Dominika Skoczylas, Marcin Sosiński, Joanna Wiśniewska, Dagmara Włoszek, Mateusz Zagórski
premiera: 14 lutego 2014
Fot. Marta Filipczyk

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 89, studentka kulturoznawstwa i filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, w Teatraliach od 2010 roku, współpracuje także z portalem e-splot oraz z Nową Siłą Krytyczną. W teatrze lubi być intelektualnie przeczołgana. Najlepiej przez Warlikowskiego.