Kama i sutra, czyli jak kochać po indyjsku

Kama i sutra, czyli jak kochać po indyjsku

Teatr na Woli po raz kolejny sięga po książkowe adaptacje. Tym razem przenosimy się do starożytnych Indii, gdzie Watsjajana tworzy Traktat o miłości. Traktat – podręcznik, instrukcję, przepis. Czy o miłości? Nie do końca. Raczej o drodze do jej uzyskania przez zagłębianie się w instruktażowe wskazówki i recepty, które są suchym przekazem do przeczytania, zrozumienia i wypełnienia – bez zaangażowana emocjonalnego. 

Zaczyna się niewinnie. Trzy kobiety, trzech mężczyzn, jedno łóżko. I jeden wiolonczelista. Jego instrument, obecny i aktywny na scenie od początku do końca spektaklu, nadaje wypowiedziom aktorów pewną rytmiczność, harmonizuje składnię. Dzięki temu monologi nie są patetyczną recytacją, lecz wtopionym w orientalny klimat przekazem. Ta przystępna forma podania nie zmienia jednak podręcznikowego charakteru tekstu, również związanego z chronologią przedstawienia – zamiast kolejnych aktów pojawiają się poszczególne tytuły książkowych rozdziałów. Od nauk ogólnych, przez nauki szczegółowe do pomocniczych; znajdziemy także akapity z praktycznymi pouczeniami przy wyborze partnera, wyróżniające podtypy gatunkowe kobiet i mężczyzn, oraz paragrafy o rodzajach rozmaitych cielesnych przyjemności. W każdej z części widnieje stos podrozdziałów: rady jak zdobyć niewiastę, przepisy na dobrą randkę czy recepty na wybadanie uczuć płci przeciwnej.

Jednym słowem – wszystko, co chcielibyście wiedzieć. I dowiecie się tego. Jednak co dalej, co z refleksją, wartością wyniesioną z teatralnej sali? To element, który klasyfikuje spektakl do tych z półki „przyjść, zobaczyć, zapomnieć”. Widzowie liczący na bardziej oryginalne podejście do interpretacji czy chociaż fabularne zabarwienie scenicznego przekładu będą zawiedzeni. Ciężko wyczuć granicę pomiędzy świadomym podawaniem tekstu a ironią sensu wypowiedzi. Odczytanie tej ironii gwarantuje przynajmniej kilka śmiesznych momentów, co pozwala na traktowanie hinduskich tradycji z przymrużeniem oka. Szkoda tych, którzy widzą tylko stronę merytoryczną – grozi im co najmniej znudzenie.

Aktorzy mają dość osobliwą rolę do spełnienia. Nie tworzą postaci przez budowanie sfery emocjonalnej własną ekspresją – są tylko zobrazowaniem książkowych treści, samodzielnymi kukiełkami. Brak cyklu fabularnego sprawia, że aktorska gra podyktowana jest pewną swobodą w przedstawianiu kolejnych partii wydarzeń. Na szczególną uwagę zasługuje para aktorów starszego pokolenia: Małgorzata Różniatowska oraz Zdzisław Wardejn. Uświetniają oni występ błyskotliwością i dystansem, traktują z lekka humorystycznie, co tylko udowadnia wszczepione w aktorskie doświadczenie poczucie humoru.

Scenografia cieszy oczy wysublimowaną skromnością wnętrza. Zasłony, kanapa i  barowy stolik to zupełnie wystarczające elementy do zapoznawania się z tajnikami lektury, a ciepłe kolory potęgują przytulną atmosferę. Nie odczuwa się braku rozbudowanej scenografii. Elegancka sofa jest nie tylko jej głównym elementem i centralnym punktem sceny, ale jedynym rekwizytem, kluczowym w odegraniu większości scen.

Oglądając sceniczną adaptację Kamasutry wydaje się, że czytamy książkę w przestrzeni trójwymiarowej. I choć jej przewidywalność jest równa tej, która towarzyszy nam zwykle przy lekturze słownika czy podręcznika, warto wybrać się do Teatru na Woli na ten spektakl.

Izabela Lewkowicz, Teatralia Warszawa 
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 44/2013

Teatr na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie

Kamasutra

Watsjajana Mallanaga
tłumaczenie: Maria Krzysztof Bryski
adaptacja: Edyta Duda-Olechowska
reżyseria: Aldona Figura
scenografia: Jan Kozikowski
obsada aktorska:
Małgorzata Rożniatowska, Joanna Jeżewska, Maria Dejmek, Zdzisław Wardejn, Marcin Sitek, Piotr Stramowski/Kamil Siegmund.
prapremiera: 9 listopada 2012