„Jestem jaka jestem” na e-booku

jestem okladka zapendowski

 

 

 

 

 

 

Historia ta zaczyna się w latach 30. w Polsce, w Łodzi, a kończy mniej
więcej dzisiaj, w Paryżu. Jeden życiorys – aktorka „M”. Córka
francuskiego przemysłowca Francoisa i Polki, Lusi, która umiała
tańczyć i śpiewać. „M” jak jej mama chciała być wielką artystką sceny,
ale życie i tak zwane okoliczności sprawiły, że nią nie została. Bo
tak to jest, uczestniczyć w tym co się wokół dzieje – a przez ten czas
w Europie wydarzyło się wiele – obserwować kolejne mody, wydarzenia na
scenie politycznej i zawirowania, pracować, walczyć o pieniądz i
czekać na swoją kolej. W jej przypadku – na życiową aktorską rolę.
Dopiero występ na turystycznym bateau-mouche pływającym po Sekwanie,
na którym znajduje pracę (chałturę), może być tą chwilą, gdy pokaże
się jako wielka artystka. Wykorzysta chwilę i opowie własne życie.

Na scenie Espace Beaujun w Paryżu przedstawiona została zaadaptowana
wersja komedii. Nie zmieściły się kabaretowe scenki z Rewolucji
Francuskiej z I aktu i nie ma III aktu, którego akcję streścił
marynarz X. W oryginale M. wraca do Łodzi, do krainy szczęśliwego
dzieciństwa. Tam (na końcu tajemniczej podróży w czasie) spotyka
rosyjskiego Żyda, marszanda Ilję – kochanka jej matki i być może
własnego ojca. W wersji skróconej komedia zmienia się w dramat
egzystencjalny. Ostatnia scena dzieje się w Hotelu du Nord, gdzie M.
czeka na córkę Natalie. Wcześniej pokazuje przejmujący monodram
„Muszelka” dla kilku widzów, gdzieś w wynajętej sali koło stacji metra
Stalingrad. W Epilogu statek wraca do Paryża (do domu) i pojawia się
na pokładzie pogodny Ilja, tańczący kazaczoka – jak souvenir z
przeszłości.

W Espace Beaujon wystąpił zespół polskich aktorów, mieszkających w
Paryżu. W roli „M” wystąpiła Elisabeth Duda. Było to czytanie tekstu
wzbogacone o ruch sceniczny, muzykę, światła – z francuskimi napisami.
Spektakl – świetnie przyjęty przez publiczność, która przybyła tłumnie
– dowiódł, że polski teatr w Paryżu jest potrzebny. Nie tylko ten
importowany z kraju, lecz tworzony nad Sekwaną.

Gdy zastanawiam się, jaki ma związek ta historia z naszym „tu i
teraz”, narzuca mi się… bieda artystów, aktorów dzisiaj. Jest
kryzys. Ten kryzys widać i czuć. Artyści, ludzie kultury mają marne
życie. Kosztem ich egzystencji ratuje się rzekomo gospodarkę. Nikt w
to nie wierzy.

Znakiem „biedy M.”, jej losu, jest mały wózek na kółkach. Wiezie na
nim to co potrzebne. Informację (gazety), grzejnik elektryczny, trochę
ubrań, różne drobiazgi i poduszkę. A ona sama jest jak życie, jak
Sekwana, jak Missisipi.

Paweł Zapendowski

Paweł Zapendowski. „Jestem jaka jestem (Je suis comme je suis)”. Wyd.
internetowe e-bookowo.pl, 2013.

http://www.e-bookowo.pl/sztuki-teatralne/jestem-jaka-jestem.html