Jestem człowiekiem (Król Kier znów na wylocie)

Spektakl Piotra Borowskiego Król Kier znów na wylocie, zrealizowany na postawie książki Hanny Krall o tym samym tytule, przewartościowuje dotychczasowe mniemanie o wojnie i romantyczną wizję wagi państwowej. Uświadamia, że przede wszystkim jesteśmy ludźmi.

Król Kier znów na wylocie to historia młodej Żydówki Izoldy, która w trakcie II wojny światowej, po ucieczce z getta udaje Polkę i Niemkę. W ten sposób usiłuje odzyskać z obozu koncentracyjnego swojego męża. Tożsamość, moralność, Bóg – w obliczu śmierci są nieistotne. Izolda zrobi wszystko, by odzyskać męża. Powtarza, że cały świat może zginąć, byle on przeżył. Tylko on się liczy.

Twierdzenie, zdradzaj wszystkich, ale bądź wierny samemu sobie, wydaje się doskonale charakteryzować Izoldę. Ona nie sili się na bohaterkę. Zdradza grypsujących, swoją religię, tożsamość. Może się wydawać, że bohaterka sztuki wszystko poświęciła dla miłości, że zatraciła siebie. Tymczasem ona wiedziała co jest dla niej najważniejsze i sukcesywnie dążyła do celu poświęcając to, co nie było, w jej mniemaniu, konieczne.

Przedstawienie o strukturze klamrowej utrzymane jest w konwencji metaforycznego mglistego wspomnienia. Sprawia wrażenie pociętej na kawałeczki historii, którą rozpoczyna i kończy ta sama scena. Przypomina to strumień myśli, który na początku nieprecyzyjny, w miarę posuwania się akcji klaruje się.

Rysowanie kredą po deskach sceny przez aktora odgrywającego początkowo narratora jest obrazowym podkreśleniem historii, która przeradza się w żywy obraz z widzem wewnątrz akcji. Motyw przeniesiony na deski teatru został zaczerpnięty od samej Izoldy, która rysując, próbowała precyzyjniej opowiedzieć swoją historię Hannie Krall.

To także mocno symboliczne przedsięwzięcie podkreślające problemy komunikacyjne, które dosłownie zostają wyrażone pod koniec sztuki. Rozmowa Izoldy ze swoją wnuczką, mieszkającą w Izraelu, ukazuje bezsens sytuacji komunikacyjnej. Wnuczka w języku polskim zna jedynie słowo „babcia”, ona natomiast w języku hebrajskim zwrot „w porządku”. Jak wobec takiej bezradności przekazać historię swojego życia?

Rysowanie kredą na scenie jest też wyobrażeniowym zastąpieniem szczegółowej scenografii czasów wojennych, tak że rzeczywiście wystarcza ascetyczna ilość rekwizytów takich, jak krzesło, stół, torebka i muzyka. Izolda opowiada swoją historię, która dzięki wyobraźni widzów przekształca się w żywy obraz pełen szczegółów.

Dynamiczny ruch sceniczny aktorów, metaforycznie przedstawiający zawieruchę wojenną; symboliczne wręcz odegranie sceny gwałtu, niemożliwe do pomylenia dzięki ostrej, rozkazującej tonacji głosu oprawcy Izoldy – takie rozwiązania spychają realia wojny na drugi plan. Subtelność i romantyczny nastrój każą zastanawiać się, dlaczego mąż był dla tej młodej Żydówki tak bardzo ważny?

Dlaczego walczyła o niego nawet, gdy ten na koniec opuścił ją, nie był jej wdzięczny, że przeżył, bo wszyscy jego bliscy zginęli. Winił ją nawet za to. Ale ona nie zrażała się. Może czuła, że był w innej rzeczywistości?

Spektakl na podstawie prozy Hanny Krall Król Kier znów na wylocie ukazuje inny punkt widzenia. Zasadność antynomii wojna – miłość w tym kontekście jest bardziej na miejscu niż antynomia wojna – pokój. Bo przecież podczas pokoju toczy się prywatne wojny, natomiast miłość wydaje się nie walczyć, lecz poświęcać. Przypomina także o fundamentach tożsamości. Najpierw jestem człowiekiem. W dalszej kolejności obywatelem, członkiem narodowości, grupy zawodowej. Losy Izoldy o tym przypominają.

Sabina Lewicka, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 111/2014

Festiwal Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor, Rzeszów, 21-24.09.2014

Studium Teatralne

Król Kier znów na wylocie

Hanna Krall
reżyseria: Piotr Borowski
muzyka: oparta na kompozycjach Johna Zorna
obsada:  Gianna Benvenuto, Waldemar Chachólski, Magda Czarny, Danny Kearns