Ja, niewierna suka, swego stada szukam

Tegoroczną edycję Spotkań Teatralnych Bliscy Nieznajomi otworzył koncert zespołu Same Suki. Ich zawadiacka nazwa odnosi się do dawnego instrumentu ludowego, który przywróciły do życia – suki biłgorajskiej (przypominającej nieco altówkę). Teksty ich piosenek podkreślają: jeśli suki to kobiety, które nie baczą na to, by przypadkiem nie urazić mężczyzny, które wiedzą, czego chcą i mają zamiar te potrzeby zaspakajać, także na płaszczyźnie seksualnej, to jesteśmy nimi.

Idiom Bliskich Nieznajomych, One, sugeruje, że mówić będzie się o „nich”, kobietach, ale obserwując je nieco z boku, ze zdystansowanej pozycji (większość zaproszonych twórców to mężczyźni). Tymczasem żeńska formacja folkowa Same Suki proponuje perspektywę osobistą – „my”, nic o nas bez nas. Dawne melodie ludowe ubierają w nowe brzmienia, dopisując słowa – stylizowane na wiejskie przyśpiewki, ale bardzo współczesne, wielkomiejskie. Szalenie zabawne, ale potrafiące, kiedy trzeba, celnie wbić szpileczkę.

Koncert rozpoczął się z przytupem, serwując utwór z przaśną pointą: Kochanie i sranie to są dwa morderce /sranie męczy kiszki, a kochanie – serce. Podobne mądrości ludowe, wyśpiewane z wdziękiem, znaleźć można także w kolejnych utworach, opowiadających już bardzo konkretne historie, zmierzające do podkreślenia tego, co tak trafnie opisuje Równochuć: Nie masz na tym świecie płci sprawiedliwości, / kobita ochotna dobrych ludzi złości. / Chłop zaś hasać sobie może do woli, / dobrych ludzi o to głowa nie boli. Utwór ten zdaje się manifestem Samych Suk, które – biorąc na tapetę folklor – przekładają punkt ciężkości dawnych tekstów ludowych i ukazują popęd kobiet, który przez dawne przyśpiewki nie był opiewany, a przecież od zawsze istniał. Prawie wszystkie ich teksty (z wyjątkiem XVI-wiecznego utworu Siedem, o zabójczyni własnych dzieci, który był w czasie koncertu aktorskim popisem wokalistki, Magdaleny Wieczorek-Duchewicz) są autorskie, współczesne i przesiąknięte ludowością równocześnie.

Zespół odkrywa na nowo także archaiczne instrumenty: wspomnianą sukę biłgorajską, rebab turecki czy fidel płocką, zestawiając je z tymi bardziej „oczywistymi” – wiolonczelą czy perkusją. Ciekawe brzmienia wzbogaca wokal, momentami dziewczęcy, słodki i niewinny, innym razem odważny i charyzmatyczny. Wieczorek-Duchewicz świetnie prowadzi przez kolejne utwory, będąc bardzo oszczędną w środki wyrazu, dzięki czemu każdy gest nabiera znaczenia. Prawdopodobnie wiele suk znalazło wczoraj swoje stado.

Agnieszka Misiewicz, , Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 140/2015

VIII Spotkania Teatralne BLISCY NIEZNAJOMI, 26–30 maja