Ideał w realnym świecie (Ruby)

Ideał w realnym świecie (Ruby)

W filmie Woody’ego Allena Purpurowa róża z Kairu jest scena bójki, do której dochodzi pomiędzy Tomem a mężem Cecilii (głównej bohaterki). Tuż po niej, Cecilia pomaga wstać Tomowi z ziemi i mówi: „Nie masz nawet potarganych włosów”, na co odpowiada Tom: „Nie krwawię i nie muszę się czesać. To plusy bycia fikcyjnym”. Zalet bycia fikcyjnym bywa dużo, ale są również wady tego stanu, co unaocznia w przewrotny sposób Ruby. Ten spektakl, wyreżyserowany przez Adama Sajnuka w Teatrze WARSawy, rymuje się z filmem Allena. Analogii jest wiele, jak chociażby filmowe konotacje. Ruby jest adaptacją sceniczną filmu Ruby Sparks, do którego scenariusz napisała Zoe Kazan, a całość została figlarnie uznana za „surrealistyczną komedię romantyczną”. Czyli zapowiada się lekko, żartobliwie i przyjemnie.

Taki też okazuje się ten spektakl. Jest to ogromny plus dla reżysera, bo co raz rzadziej idąc do teatru nasze oczekiwania pokrywają się z finalnym odbiorem danej inscenizacji.

Mamy więc Calvina Weir-Fieldsa, pisarza cierpiącego na najgorszą z możliwych przypadłości twórczych, czyli zupełną niemoc. Ten młody mężczyzna przeżywa katusze, bo jako 18-latek zadebiutował w spektakularny sposób, co niestety nie przekuwa się na jego dalszą karierę literacką. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale Calvin niestety ma okres postny. Pomysłów brak, mityczna wena nie spada z hukiem na głowę młodego pisarza. Taka sytuacja może rodzić frustrację. W ten sposób swojego bohatera odegrał Mateusz Banasiak – jego postać to tak zwany typ allenowski, zdziwaczały, neurotyczny introwertyk z ironicznym poczuciem humoru.

Aktor wcielił się w postać Calvina brawurowo, delikatnie przerysowując, ale tym samym zapadając w pamięć. Trzydziestoletni pisarz ma też, jak na postać allenowską przystało, zwariowaną siostrę (w tej roli Sonia Bohosiewicz) i oderwaną od rzeczywistości matkę (Sławomira Łozińska). Obie kobiety raczej mieszają w jego życiu, niż pomagają.

Postacią mającą największy wpływ na rozwój akcji (oczywiście poza Ruby) jest terapeutką, graną przez Edytę Olszówkę. Próbuje ona dokonać analizy wnętrza pisarza. W ramach psychoterapii radzi mu napisać historię związku z idealną dziewczyną. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ Calvin był zakochany jedynie raz i niezbyt wie, jak się za to zadanie literackie zabrać. Ma też nikły kontakt z rówieśnikami, wolny czas spędza jedynie z żółwiem w swoich czterech ścianach. Sytuacja zdaje się być patowa, jednak Calvin wychodzi z impasu. Wraz z kolejnymi zapisanymi stronami, powstaje Ruby. Początkowo młoda dziewczyna, która została wykreowana w głowie Calvina jako malarka, istnieje tylko w sferze wyobraźni, co zupełnie nie przeszkadza mężczyźnie zakochać się w niej. Nagle Ruby pojawia się w życiu Calvina. Na scenę, z ustawionego w rogu krzesła, wchodzi Maja Bohosiewicz. Nadmienić trzeba, że wszystkie bohaterki siedzą w rogach sceny i gdy ich postać wkracza do akcji, wchodzą na minimalistycznie urządzoną przestrzeń na podeście, który jest zarówno mieszkaniem Calvina, jaki i gabinetem psychoterapeutki.

Wraz z pojawieniem się dziewczyny marzeń, Calvin zaczyna się uspołeczniać. Wychodzi z domu, staje się energiczny, kreatywny i pewny siebie. Para spędza ze sobą każdą chwilę, Calvin próbuje być mentorem dla Ruby, co – ku jego zdumieniu – spotyka się z niezrozumieniem. Początkowo Ruby robi wszystko, co napisze Calvin, ale po pewnym czasie okazuje się, że jest indywidualistką i pragnie zacząć żyć własnym życiem. Pierwotny stan zakochania ewoluuje. Tym samym Calvin zaczyna tracić kontrolę nad Ruby.

Kim jest ta młoda dziewczyna? Granica między światem realnym a wyobrażonym zaciera się. Pisarz, który zmienia się w demiurga i próbuje uformować swojego Pigmaliona, to znany kulturze i sztuce motyw. W przypadku spektaklu Adama Sajnuka, ciężar dosłowności i patosu zostaje zdjęty, przywodzi on na myśl takie filmy jak Ona, albo Zakochany bez pamięci. Kwestia zakochania i wpływu na drugą osobę płynnie przeplata się z, może odrobinę już wyeksploatowaną, tematyką pisarza jako kreatora rzeczywistości.

Aktorzy poprowadzeni są zręcznie, każdy rys charakterologiczny wybrzmiewa. Sonia Bohosiewicz jako siostra, która jest lesbijką i zachowuje się jak dobra kumpela, została obsadzona dosyć stereotypowo. Ale już Maja Bohosiewicz doskonale uosabia efemeryczny mit idealnej, sympatycznej dziewczyny, która zawsze jest ciepła i bezproblemowo odbiera świat. Ruby jest propozycją idealną na niezobowiązujący wieczór, gdy do teatru pcha nas chęć wysłuchania wartko opowiedzianej historii, trochę surrealistycznej, a jeszcze bardziej komicznej. I bez obawy przed postmodernistyczną zgagą, możemy poddać się urokowi eleganckiej nostalgii wykreowanej przez wyrazistych bohaterów.

Karolina Szczypek, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 131/2015

Teatr WARSawy

Ruby

Na motywach scenariusza filmowego Ruby Sparks Zoe Kazan

adaptacja i scenariusz: Adam Sajnuk

muzyka: Michał Lamża

scenografia: Adam Sajnuk, Ewa Kania

kostiumy: Ewa Kania

wizualizacje: Martyna Spryszyńska

obsada: Mateusz Banasiuk, Maja Bohosiewicz, Sonia Bohosiewicz, Sławomira Łozińska (aktorka Teatru Narodowego), Edyta Olszówka (aktorka Teatru Narodowego)

premiera: 11 lutego 2015