Henryk w krainie czarów

Henryk w krainie czarów

Cały spektakl rozgrywa się na niewielkim podwyższeniu – przestrzeni ograniczonej – skupiającej uwagę widza w jednym punkcie. Rzeczywiście można odnieść takie wrażenie i zapewne Gombrowiczowi, jak też białoruskiemu reżyserowi właśnie o to chodziło… O ważny element ludzkiej świadomości, a może raczej nieświadomości, od której zależy albo wydaje się nam, że zależy, nasze postępowanie.

Główna postać Ślubu Gombrowicza Henryk jest niepewny ludzi, a także miejsc i sytuacji, w których się znajduje. Nie poznaje ani swoich rodziców, ani narzeczonej Mańki, co po części można usprawiedliwić, bo dziewczyna w oczekiwaniu na ukochanego wstępuje na drogę nierządu. Da się jednak, zdaniem rodziców Henryka, odwrócić bieg rzeczy, przywracając Mańce dobre imię.

Henryk w rozmowie z Pijakiem ulega jego podszeptom przejęcia władzy, a raczej odebrania jej swojemu ojcu. Początkowo pomysł wydaje się absurdalny, ale jakby samoistnie, prawie niezależnie od następcy tronu staje się królem, pozbawiając zaszczytów ojca. Wytworzone przez Henryka (w jego świadomości) pozostałe postaci dramatu determinują jego zachowanie, choć jednocześnie są od niego zależne. Co sam Henryk wyznaje: Ja w każdej chwili mógłbym zbudzić się i unicestwić was…

Pijak, stając się ambasadorem, zostaje skazany na śmierć przez nowego władcę, ale przed wyrokiem chce mieć życzenie, za sprawą którego Henryk staje się przegranym. Stojący obok siebie Mania i przyjaciel Henryka, Władzio, zostają skojarzeni w parę, niejako za sprawą życzenia Pijaka, a sam Henryk udziela im ślubu. W celu odwrócenia sytuacji sugeruje przyjacielowi popełnienie samobójstwa, podając mu nóż. Narzuca zatem Władziowi określone zachowanie. Bardzo podobnie (choć nieszczerze) zachował się względem narzeczonej, którą nie tyle kochał, ale wokół której wytworzył aurę miłości.

Zaistniała (za sprawą Henryka) sytuacja czyni go odpowiedzialnym za śmierć przyjaciela, choć sam do tego się nie poczuwa. Jednak z drugiej strony zaistnienie określonego stanu rzeczy ma swoje następstwa, a jednocześnie musi przecież z czegoś wynikać. Henryk musi zatem dostosować się do sytuacji – przez dotknięcie wyznacza sobie rolę mordercy i zostaje aresztowany.

Białoruska grupa aktorów posługuje się wieloma rekwizytami. Z jednej strony ich zastosowanie pomaga w interpretacji bieżących, coraz bardziej groteskowych sytuacji, z drugiej – wyraźnie wzbogaciły one odbiór receptorów wzroku. Na szczególną uwagę zasługuje na pewno palec wykonany w wielu rozmiarach, który jest sposobem (nieco dziwnym?) przejęcia władzy. Dokonała się zdrada względem ojca, ale chyba sam Henryk nie wie dlaczego i w jaki sposób to, do czego namawiał go Pijak, a czemu on się sprzeciwiał zrealizowało się.

Nieustanne transformacja elementów scenografii i kostiumów świadczy albo o skomplikowanym stanie (nie)świadomości głównego bohatera, albo o ciągłych zmianach, jakim poddawany jest człowiek. Ponadto sami aktorzy przeobrażają się nie tylko za sprawą zmiany garderoby, lecz przede wszystkim dzięki umiejętnościom „wchodzenia w rolę”. Pewien rodzaj dziwactwa wynika z samego podejścia do określonej postaci. Odtwarzani przez nich bohaterowie zadziwiają bliżej nieokreśloną autentycznością, która jednocześnie wywołuje zrozumienie i lęk. Lęk przed tym, co nastąpi za chwilę…

Na pewno rodzajem magii białoruskiego spektaklu jest fenomen jednego miejsca. W zwyczajny sposób w niewielkiej przestrzeni zaprezentowały się postaci skomplikowane w swej formie, budowie czy kreacji. I to nie tylko ze względu na wykorzystane w przedstawieniu lalki czy gigantyczne maski… Potęgowały one wrażenie pewnego rodzaju sztuczności, nierzeczywistości, niczym postaci z bajek. Stanowiły swoisty łącznik między tym, co wiemy o świecie, a tym, co nam się tylko wydaje. Granice zostały zatarte – co bowiem o nas stanowi, jeśli nie to, co nam się wydaje?

Diana Tomaszewska, Teatralia Radom
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 51

Białoruski Teatr Lalek w Mińsku

BEHЧAHИE /Ślub

Witold Gombrowicz

reżyseria: Aleksandr Januszkiewicz

fot. Stanislaw Vigdorchik