Hate story (Klątwa, odcinki z czasu beznadziei)

Zgodnie z upodobaniami widzów, którzy ściągają z sieci cały sezon serialu, by obejrzeć go w jedną noc, tak na tegorocznej Boskiej Komedii swój maraton miał teatralny serial duetu Monika Strzępka/Paweł Demirski Klątwa. Odcinki z czasu beznadziei. Trzy epizody grane jeden po drugim pozwoliły spojrzeć na ten ciekawy projekt całościowo. W estetyczno-fabularnej klamrze zawarto wszystkie sprawy ostateczne: Chrystusa, posłankę Pawłowicz oraz żydowsko-masoński spisek kamieniczny. Słynny duet co prawda w formie, ale z lekką zadyszką.

Kiedy w jednej chwili ginie 457 posłów RP, jedni fetują na ulicy, drudzy składają wieńce i zapalają znicze. Obywatele SP (Spolaryzowanej Polski) nienawidzą polityków, nienawidzą mediów, nienawidzą siebie nawzajem. Uczucia okazują tak dobitnie, że prowokują samego Zbawiciela do interwencji. Wbrew naiwnym oczekiwaniom, oczom rodaków nie ukazuje się miłosierny pasterz, ale wściekły i bezwzględny sędzia. Oświadcza, że ma dość tego, co wyprawiają ludzie w kraju nad Wisłą i zamierza posprzątać ten burdel (bez zbędnej metafory).

Trudno o inną reakcję Boga, gdy rzeczywistość prezentuje się, lekko mówiąc, w nieciekawym odcieniu: Redaktorowi (dla niepoznaki niejąkającemu się wcale) przyprawia rogi sam Prezydent RP, zabawiając się z jego żoną. W stylizowaną na Monikę Olejnik dziennikarkę wchodzi duch nieustępliwie żywej Krystyny Pawłowicz, a purpuraci, którzy powinni być opiekunami ludzkich dusz, o celibacie czytali jedynie na Wikipedii. Wszystkie szczeble władzy są zepsute do szpiku kości. Nawet po śmierci bohaterowie nie szczędzą sobie jadu i złośliwości.

Używając prostych środków osiągnięto bardzo mocne efekty. Stara wanna, kanapa, kilka krzeseł i brudne bajoro stworzyły swego rodzaju uniwersum, w którym uwięziono najbardziej miałkie (a jednocześnie zawierające najwięcej ziarenek prawdy) stereotypy. Mylą się ci, którzy obruszają się na bluźniercze przedstawienie Chrystusa jako głównego bohatera serialu. On po prostu stylem swoich wypowiedzi czy sposobem działań zastosował klasyczne decorum – jakie audytorium, taki poziom przekazu.

Polityka, układy, niejasne interesy kościoła i generalne wypięcie się na przeciętnego Polaka stają się przyczyną czegoś, co jest apokalipsą dla wszelkiej biznesowo-partyjnej władzy: nastania demokracji bezpośredniej. Niestety i w tym wypadku nie ma co liczyć na szczęśliwe zakończenie: marszałkiem został pies (co prawda miło merda ogonkiem, ale ustawy nie przedłoży).

Choć spektakl ma świetną scenografię, obfituje w dużą ilość zabawnych sytuacji i językowych smaczków, to niestety szybko spala się własnym potencjałem. Pierwszy epizod bawi, zaskakuje, zmusza do refleksji. Kolejne tylko powielają początkowy koncept. Kilka tematów ogrywanych w nieskończoność w różnych wariantach odkrywa brak pomysłu na pociągnięcie, rozwidlenie zainicjowanych wątków. Szkoda, bo zespół aktorski ( którego pracy należą się owacje na stojąco) dał z siebie maksimum możliwości fizycznych i artystycznych – granie kilku postaci jednocześnie, żonglowanie nimi w dowolny sposób naprawdę zasługuje na uznanie.

Polskie piekiełko, niekończące się hate story nie daje wielkich szans na szybką zmianę sytuacji. Teatr Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego jak zwykle stara się wejść ostro w sam środek społecznych napięć i zrewidować postawę każdej ze stron. Jednak mówiąc „sprawdzam”, warto samemu mieć dobre karty na stole. Niestety, Klątwa pozostaje na poziomie diagnozy, nie proponując poważnej, niebędącej groteskową, recepty.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” nr 119/2014

7 Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie / Teatr IMKA w Warszawie

Klątwa, odcinki z czasu beznadziei (E01, E02 , E03)

reżyseria: Monika Strzępka

dramaturgia: Paweł Demirski

scenografia: Michał Korchowiec

muzyka: Jan Suświłło

multimedia: Tomasz Michalczewski

asystent reżysera: Łukasz Jaskóła

obsada: Radomir Rospondek, Dobromir Dymecki, Klara Bielawka, Alona Szostak, Krzysztof Dracz, Anna Kłos-Kleszczewska, Paweł Tomaszewski

fot. Bartosz Siedlik

Piotr Gaszczyński (1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.