Oto teatr (Tajemnicza Kamila)

Oto teatr (Tajemnicza Kamila)

Dyskusja wokół odwołania prezentacji Golgoty picnic w reżyserii Rodrigo Garcíi na poznańskim festiwalu Malta do tego stopnia zawładnęła społeczną uwagą, że niemal całkowicie wyeliminowała z medialnego dyskursu refleksję nad poziomem artystycznym przedstawienia. Skandal przestał potrzebować spektaklu, wchłonął go i zaczął funkcjonować samodzielnie, zamiast niego. Artyści Teatru Barakah nawiązują do Golgoty jako inscenizacji, która choć nie została zaprezentowana na scenie, osiągnęła wyżyny popularności.

Tajemnicza Kamila, najnowsza premiera w ramach Sceny Eksperymentalnej, demaskatorskim gestem odsłania mechanizmy funkcjonowania współczesnego teatru, widzom dając to, czego oczekują, a o czym trudno jednoznacznie powiedzieć, że jest spektaklem. Tekst Kurwa, boję się!, na którym została oparta inscenizacja, posługuje się całym sztafażem nowoczesnych inscenizacji, bezlitośnie odkrywając pustą efektowność środków, jakimi się posługują. W języku mnożą się więc wulgaryzmy i kolokwializmy, świadczące przecież o żywotności języka, postaci operują szerokim wachlarzem monosylab sugerujących duże emocjonalne zaangażowanie jak „o jaaaa”czy „ale jest!”, a aktorzy na własny użytek rozgrywają w obecności widowni swoistą psychodramę. W pierwszych minutach spektaklu, aktor dotyka ręki widza i „już mamy interakcję!”, dalej narracja przerywana jest wykonaniami popularnych piosenek i wspomnianymi wcześniej mini-sesjami terapeutycznymi przeprowadzanymi przez artystów nie tylko na sobie, ale tez na osobach spośród publiczności. Współczesny teatr operuje tego typu środkami na potęgę i nie wywołuje to już ani szoku, ani, niestety, zastanowienia. W Tajemniczej Kamili to nagromadzenie trików o niejasnym zastosowaniu dziwi, ale intensyfikacja środków działa jak stopniowe gromadzenie się burzowych chmur, z których deszcz spadnie dopiero później.

Historia tajemniczej Kamili, będąca w centrum narracji jest stale łamana prywatnymi wystąpieniami aktorów, piosenkami i swoistym treningiem emocjonalnym, graniczącym momentami z wzajemną tresurą młodych artystów. Ta ciągle rozpadająca się pod naciskiem wielości działań pobocznych historia jest opowiadana jakby bez przekonania. Dla spektaklu stanowi oś dramatyczną , ale odgrywane postaci nie próbują nawet uciekać od banału i płytkości wzajemnych relacji. Mocno odczuwalna się niemoc stworzenia czegoś prawdziwie poruszającego z historii spotkania dwojga młodych ludzi, ale jednocześnie pod cienką tkanką inscenizacji wyczuwa się pulsację energii szukającej ujścia. I to ujście znajduje się właśnie poza opowieścią, w aktorskich rozgrywkach. Troje młodych aktorów stroszy przed publicznością piórka, prezentuje swoje umiejętności wokalne, ruchowe i ekspresyjne. Są świadomi tego że niedługo będą musieli walczyć o siebie w teatralnym świecie i zanim zaczną tworzyć sztukę, przejdą prawdopodobnie długą drogę, na której najważniejsze może okazać się dobre zaprezentowanie się ludziom mających ich przyszłość w swoich rękach. Joanna Połeć, Michał Wanio i Paweł Plewa grają mocno, wyraziście, z porywającą energią, są przy tym „gotowi na wszystko” aż do niebezpiecznej granicy. Odsłaniają przed widownią swoją prywatność, emocje i przeżycia, prześcigają się w potyczkach o uwagę widza i choć ta walka determinuje ich działanie, to jej celem nie jest wygrana w batalii o sztukę, bo widzimy, że w świecie zaprezentowanym w dramacie i tak nie ma ona znaczenia. Skoro nie można stworzyć twórczego kolektywu, trzeba przynajmniej próbować mieć w całej tej sytuacji ostatnie słowo. Wygranym będzie ten, do kogo będzie ono należało.

Największym osiągnięciem twórców jest umiejętne i świetnie przemyślane dramaturgicznie granie z oczekiwaniami widzów. Na pustej scenie pojawiają się rekwizyty takie jak krzyż, polska flaga czy wiadro sztucznej krwi. Pozostawione z tyłu na uboczu są nieuruchomioną maszyną do wywoływania skandalu, podręcznym zestawem nadwornego gorszyciela nienawidzonego, choć docenianego za umiejętność ogniskowania społecznych emocji. Nieużywane przedmioty drażnią, przyciągają uwagę, ale są jak strzelba, o której wie się, że przed zakończeniem spektaklu musi wypalić. Siłą inscenizacji Barakah jest bezkompromisowe stawianie współczesnemu teatrowi brutalnej diagnozy, że w bardzo małym stopniu chodzi w nim dzisiaj o sztukę. Przedstawienie ma subwersywny potencjał i energię ludzi wierzących w sprawczą moc swojego działania, działania na teatralnym polu bitwy. Artyści teatru na Paulińskiej zgotowali odwiedzającym ich widzom sporą niespodziankę, służącą jednak konkretnemu celowi: odważnej wypowiedzi, która zostanie przez publiczność potraktowana poważnie i przemyślana.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia” 114/2014

Teatr Barakah w Krakowie

Tajemnicza Kamila

reżyseria: reżyser

obsada: aktorzy

scenografia i muzyka: artyści Teatru Barakah

premiera: 17 października 2014

Zuzanna Berendt, rocznik 1994, studentka wiedzy o teatrze UJ, w wolnych chwilach podróżująca do Gdańska (koniecznie z książką!), skąd pochodzi i w którym zaczął się dla niej teatr.