God the monkey and the people (Nie zapomnij mnie)

God the monkey and the people (Nie zapomnij mnie)

Małpy i ludzie – parafrazując w ten sposób Steinbecka można w skrócie przybliżyć idée fixe Nie zapomnij mnie. Bo w istocie o zapominaniu nie może być tu mowy. Szympansica wielkości człowieka przyodziana w aksamitną suknię o barwie wielkopostnego fioletu, perukę i wianek jest widokiem, który na długo pozostanie w pamięci. Nie tylko stylizacja robi wrażenie. Małpa śpiewa Ave Maria. Masz ci los! Znów te kłopotliwe katolickie akcenty.

Ale człekokształtna bohaterka jest postacią zaledwie drugoplanową, gdy na scenie pojawia się plątanina ludzi i manekinów, a jednych od drugich ciężko odróżnić. Kobiety ubrane są w biel, mężczyźni w czerń. Ci ostatni przypominają postacie w garniturach i melonikach zaludniające obrazy René Magritte’a. Bo też podobnie jak płótna belgijskiego malarza spektakl Philippe’a Genty’ego operuje elementami zaskoczenia, nonsensu czy absurdu. Jednak o ile w surrealizmie, a tego niewyczerpanym rezerwuarem zdaje się być Nie zapomnij mnie, intelektualno-wizualna gra z odbiorcą niepokojąco urzeka i uwodzi, tak tutaj raczej przytłacza momentami zgrzebną formą.

Tym, co w spektaklu bezdyskusyjnie fascynuje, są manekiny. Bo jakież to przepyszne figury! Każda z nich stanowi sobowtór swojego aktorskiego pierwowzoru. Potencjał owych kukieł tkwi nie tylko w ich plastycznej grze z ciałem brata/siostry bliźniaka, ale w ich – jakkolwiek by to nie brzmiało – wnętrzu. Dosłownie i w przenośni. W jednej z kukieł tkwi inna – kukła-małpa. Wyrwana z wnętrzności swojego surogatu zaczyna żyć własnym życiem. Manekiny nie stanowią jedynie pustych powłok, mobilnego wehikułu działań czy lacanowskiego lustra. Mogą działać autonomicznie i z całą świadomością swej symbiotycznej egzystencji przeciwstawiać się bezwładowi. Kryją w sobie zagadkę, która powinna stanowić łożysko całego spektaklu. Tajemnica i nieuchwytność kończy się na nich – na manekinach, które z czasem zupełnie znikają ze sceny.

Bohaterowie z gracją przemierzają kolejne krajobrazy wyobrażeniowej rzeczywistości, które na potrzeby recenzji nazwijmy surrealistycznymi. Podróż tę odbywają od czasu do czasu na nartach, zwłaszcza jeśli dzieje się to w zimowym anturażu. Pojawiają się skaczące śnieżne kule (bez obaw, to nie logika snu, ale kolejna odsłona wcieleń bohaterów), mgła, jest i chuchanie na zmarznięte dłonie. Tu i ówdzie, niczym freudowskie id dobijające się do ego, zjawia się również nasza ulubiona bohaterka szympansica. Nie może zabraknąć także miłosnego wątku. Miłości naznaczonej, niemożliwej do spełnienia, w której kochankowie uwikłani są w pozory i zastygają w nich jak manekiny.

Nie zapomnij mnie zabiera nas w podróż do dziwnego świata sennego marzenia, które mogłoby powstać w wyniku niespokojnej drzemki w niedzielne popołudnie. Tuż po wizycie w kościele (skądinąd surrealistyczne doświadczenie), obfitym obiedzie i potrójnym seansie – najpierw komedia romantyczna, później science fiction, na koniec doprawione teatrem telewizji. Drzemki, której efekty na długo pozostają w pamięci, ale w którą niekoniecznie znów chcielibyśmy zapaść.

Katarzyna Oczkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 130/2015

3. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy „Materia Prima”, 21-28.02.2015, Kraków

Nie zapomnij mnie

Compagnie Philippe Genty we współpracy z HINT Acting & Theatre Department at Nord-Trøndelag University College

reżyseria: Philippe Genty

choreografia: Mary Underwood

asystent: Eric de Sarria

muzyka: René Aubry

reżyseria światła: Philippe Genty, Vincent Renaudineau, Thierry Caperan

reżyseria dźwięku: Antony Aubert

akustyk: Thierry Caperan

inspicjenci: Eric Gauthier, Ana Carolina Santos

trener głosu: Haim Isaacs

kierownik tournée: Claire Costa

maska małpy: Martin Rezard i Sebastien Puech

projektanci scenografii: Sébastien Puech, Carole Allemand, Sophie Coeffic, Coralie Maniez, Valérie Lesort, Yngvild Aspeli, Doriane Ayxandre, Claire Brabant, Laurent Huet, Alexandra Leseur, Karin Wehne

wykonanie scenografii: Vincent Boisserolle (la Métallerie), Bruno Lagarde, Fabienne Touzi dite Terzi, Sylvie Gubinski, Adriana Gomes de Castro, Edwige Deygout, Violaine Lambert, Julie Lardrot, Amélie Loisy

kostiumy: Annick Baudelin, Anne Ruellan dite Nousch, Victoria Desogos, Tomoe Kobayashi, Isabelle Boiton

występują: Ánne Mággá Wigelius, Annie Dahr Nygaard, Morten Anda Berg, Lena Kvitvik, Henrik Hoff Vaagen, Benedikte Karine Sandberg, Sjur Marqvardsen, Maja Bekken, Madeleine Fredstad Roseth

fot. mat. organizatorów

Katarzyna Oczkowska – doktorantka w Instytucie Sztuki PAN. Zajmuje się polską sztuką współczesną ze szczególną słabością do kontrastów – od subtelności po kamp.