Głosy z nieba (Paradiso)

Głosy z nieba (Paradiso)

Każde przedsięwzięcie artystyczne realizowane przez osoby niepełnosprawne, które później konfrontuje się z publicznością, obarczone jest pewnym ryzykiem. Przedkładanie efektów terapeutycznych nad artystyczne wiąże się często z obniżeniem wymagań wobec powstałego dzieła lub po prostu zlekceważeniem go jako stworzonego przez amatorów. Wobec spektaklu Michała Borczucha nie sposób przejść obojętnie, nie tylko z powodu udziału autystycznych aktorów – amatorów, ale ze względu na rzadko spotykaną jakość, jaką sobą reprezentuje.

Przedstawienie rozpoczyna się, kiedy aktorzy zajmują miejsca w półokręgu, domkniętym przez publiczność, włączoną w tę nowo powstałą wspólnotę przez aranżację przestrzeni. Zaraz zacznie się gra w skojarzenia. Każdy uczestnik musi podać ciąg skojarzeń według kluczy: potrawa, broń, święto, bielizna damska, narząd wewnętrzny. Ten przedziwny łańcuch słów o trudnych do odnalezienia asocjacjach odpowiada zasadom obowiązującym w Hotelu Paradiso.

Pracowników grają mieszkańcy Farmy Życia, ośrodka stałego pobytu dla dorosłych ludzi z autyzmem, ich opiekunka oraz zawodowi aktorzy. Stworzona przez nich rzeczywistość wydaje się zbudowana właśnie na zasadzie skojarzeń, nabierających mocy realności na podstawie umowy podobnej do tej zawieranej między publicznością i artystami w teatrze zawodowym: oto fikcja, która na krótki czas trwania przedstawienia staje się prawdą. Aktorzy w rolach pracowników wykonują czynności dobrze znane z hotelowych lobby czy recepcji. Działania są jednak mechaniczne, naśladowcze, choć stanowią dokładne odwzorowanie życia, brak w nich intencji i dążenia do określonego celu. Odbieranie telefonu nie służy tutaj komunikacji, to jedynie dobrze znany gest podniesienia i odłożenia słuchawki. Wieszanie kluczy na haczyku jest tak samo ważne, jak lekkie trącenie palcem przyłączonego do nich pompona. Sprzątanie może obejmować zaledwie metr kwadratowy przestrzeni, jeśli tylko wiąże się z kolistym ruchem ręki trzymającej szczotkę. Sekwencja czynności powtarzanych po zawodowych aktorach stanowi swojego rodzaju metaforę relacji między ludźmi zdrowymi a autystami. Nie można osiągnąć porozumienia, wymagając odnalezienia się w przyjętym porządku właściwym większości. Mądrość i siła spektaklu Borczucha to właśnie decyzja o stworzeniu zupełnie nowego porządku, o regułach ustalonych w drodze negocjacji, a który dla widzów jest niezwykle atrakcyjny i ciekawy, bo nieznany.

W Hoteu Paradiso, choć jego wnętrze wygląda dość prowincjonalnie, każdy wykonuje swoje obowiązki z niezwykłą dbałością, o czym świadczy scena wielokrotnego poprawiania przez Kamila ścielonego łóżka . Choć zachowuje się zawodową hierarchię, za nieudolność w pracy można uzyskać raczej pochwałę i naganę dyrektora, a nawet specjalne zadanie, wymagające często ponadnaturalnych umiejętności. Nie każdy hotelowy boy umie przecież przepędzać duchy z pokoi. Mimo że liczba pracowników zdecydowanie przewyższa liczbę gości (właściwie na pokój czeka tylko aktorka, której odebrano rolę), nikt nie pozwala sobie na bezczynność. Kiedy Marta Ojrzyńska, w roli aktorki, ubrana w przedziwną wiklinowo-tiulową suknię pragnie wysłuchać koncertu, Michał, pianista (jak wcześniej deklarował), punktualnie o wybranej przez siebie godzinie, gra na fortepianie Sonatę księżycową. Uwagi, w innym hotelu uchodzące za nietaktowne, tutaj, w Paradiso, pozostają bez konsekwencji. Wielokrotne wypominanie aktorce utraty roli w nowej produkcji Stevena Spielberga, choć wprawia ją w pewną malowniczą melancholię, nie wywołuje nawet cienia irytacji. W spektaklu Łaźni nie ma niepotrzebnego napięcia czy strachu, że coś pójdzie nie tak. Oparte na improwizacji działania rozwijają się we własnym rytmie, współgrając ze świetnie dobraną muzyką, światłem i wizją plastyczną Doroty Nawrot. Absurdalny dowcip przede wszystkim sytuacyjny i słowny, jakim operuje przedstawienie, oddziałuje na widownię, której reakcje i śmiech są coraz śmielsze. Scenografia skonstruowana z przedmiotów i mebli kojarzonych z hotelem także stanowi odzwierciedlenie wykreowanej logiki. Kubik pokoju 105 jest odseparowany od wnętrza tiulowymi „ścianami”, nagromadzenie sprzętów właściwych recepcji i bliskość łóżka czekającego na gościa wydaje się kompletnie niefunkcjonalna, a czerwone dywany wyznaczają tajemniczy labirynt ścieżek prowadzących nie wiadomo gdzie lub urywających się nagle.

Dziewiąte niebo w Boskiej komedii Dantego to Primum Nobile, niebo aniołów, znajdujące się najwyżej sfery boskiej. W spektaklu Michała Borczucha na dziewiątym piętrze Hotelu Paradiso mieści się gabinet dyrektora, nad nim jest już tylko fragment zawieszonej w powietrzu kopuły. Kiedy pracownicy gromadzą się pod nią, mówią, że na skutek interferencji fal słychać czasem pod nią jakieś głosy, urywki słów i zdań. Kopuła przypomina sklepienie czaszki, spod którego płyną bodźce, nie zawsze możliwe do odczytania. Postaci nasłuchują, starają się zrozumieć słowa brzmiące pod kopułą i wyświetlające się na niej obrazy. Kierują pod ułamek sklepienia nieartykułowane dźwięki w nadziei, że odbiją się one od tej skorupki nieba i staną się zrozumiałe dla pozostałych. Przedstawienie dało szansę komunikacji między autystami, zawodowymi aktorami i widownią. Utopijna wspólnota, swojego rodzaju raj, miała szansę zaistnieć właśnie w teatrze, stąd wielką wartością byłoby ocalenie tego momentu kontaktu na dłużej niż czas trwania przedstawienia.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 119/2014

7 Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

Paradiso

reżyseria: Michał Borczuch

scenografia: Dorota Nawrot

muzyka: Konrad Gęca

dramaturgia: Tomasz Śpiewak

reżyseria świateł: Bartosz Nalazek

multimedia: Michał Dobrucki, Magdalena Kownacka

kurator projektu: Magdalena Kownacka

obsada: Marta Ojrzyńska, Paweł Smagała, Dominika Biernat

amatorzy: Michał Krzysztof Cichy, Kamil Mroczkowski, Albert Jeżewski. Mariusz Zemanek, Grzegorz Wołkowicz, Stanisław Lampa, Maria Bozowska-Bolak

premiera: 21 czerwca 2014

fot. Tomasz Wiech

Zuzanna Berendt, rocznik 1994, studentka wiedzy o teatrze UJ, w wolnych chwilach podróżująca do Gdańska (koniecznie z książką!), skąd pochodzi i, w którym zaczął się dla niej teatr