Gdy rozum śpi… (Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem)

Spektakl Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem był próbą zmierzenia się studentów krakowskiej szkoły teatralnej z tematem dotyczącym chorób neurologicznych. Trudne wyzwanie zaowocowało odkryciem nowego talentu aktorskiego – Marty Mazurek, tegorocznej zdobywczyni Grand Prix za wybitną osobowość sceniczną.

Przedstawienie teatralne stanowiło część projektu badawczego Zróżnicowanie środków aktorskich w zależności od rodzaju medium, za pomocą którego realizowany jest tekst (film-radio-teatr) prowadzonego przez prof. Krzysztofa Globisza. Inspiracją była książka Olivera Sacksa Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem.

Studentom udało się przedstawić istotę chorób psychicznych, unikając szyderstwa. Co prawda, spektakl był przepełniony zabawnymi sytuacjami, jednak w krzywym zwierciadle ukazano człowieka inteligentnego, który ni stąd ni zowąd zostaje obarczony chorobą. W dodatku jego dolegliwość jest na tyle egzotyczna, że medycyna pozostaje bezsilna. Jak wygląda życie takiego człowieka? Niby zdrowy, a jednak chory. To absurd.

Bardzo ważna była forma, jaką posłużyli się aktorzy. Istotną rolę odgrywał chór znajdujący się na drugim planie, komentujący poszczególne sytuacje. Oprawa muzyczna stanowiła nieodłączny element przedstawienia, bowiem raz wprowadzała nastrój niepokoju, raz rozładowywała napiętą atmosferę, doprowadzając nas w ten sposób do śmiechu.

Spektakl składał się z etiud, które przedstawiały poszczególne zaburzenia psychiczne. Każda scenka opierała się na podobnym schemacie – rozmowie chorego z lekarzem. Przeprowadzany dialog był częścią terapii ukazanej na scenie. Chorzy nie do końca wiedzieli, dlaczego znaleźli się pod opieką lekarza. Im poważniejszy był ich stan, tym trudniej było im uwierzyć, że potrzebują pomocy medycznej. W ten sposób można było zauważyć, że do rozpoznania dysfunkcji mózgu kluczowa jest wnikliwa obserwacja osoby zdrowej.

Przykłady chorób ukazane na scenie zapewne nie były znane większej części publiczności. Z tego powodu zaskakiwało nas to, że rzeczywiście tak dziwne rzeczy mogą dziać się z człowiekiem, kiedy jego mózg jest chory. Jedna z bohaterek nie rozpoznawała, które części ciała należą do niej, a które do osoby siedzącej obok. Inna nie potrafiła nazwać przedmiotu, jeżeli wcześniej go nie dotknęła. Pojawił się mężczyzna nie mogący zapamiętać bieżących wydarzeń. Na koniec, podsumowując wszystkie etiudy, bohaterowie usiedli na przedzie sceny w rządku, każdy z nich miał tik nerwowy i opowiadał, jak próbuje żyć w normalnym świecie.

Ten spektakl pozwala zrozumieć, że nasze zmysły mogą okazać się bezużyteczne, jeżeli mózg nie będzie pracował prawidłowo. Subiektywne postrzeganie rzeczywistości nie zawsze jest trafne i czasem nie możemy być pewni, czy nasza ręka jest w rzeczywistości naszą czy  koleżanki. Przedstawienie pokazało także, jak ważne jest okazywanie szacunku przez lekarza w stosunku do chorego. Nie wystarczy bowiem zawinąć pacjenta w kaftan bezpieczeństwa i odizolować od ludzi. Przede wszystkim, trzeba go słuchać i wzbudzać jego zaufanie. Choroba psychiczna, jak pokazało przedstawienie, może dotknąć także ludzi dojrzałych, inteligentnych, również takich, którzy odnieśli sukces. Pojęcie normalności zatem wciąż nie wychodzi poza nawias.

Natalia Marcinkiewicz, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 59/2013

31. Ogólnopolski Festiwal Szkół Teatralnych 23-28.04.2013, Łódź

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. Ludwika Solskiego w Krakowie

Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem

scenariusz: Peter Brook i Marie Hélène Estienne na podstawie książki Olivera Sacksa

przekład: Anna Warzecha

reżyseria: Krzysztof Globisz

scenografia: Ryszard Hodur

kostiumy: Juriana Jur

obsada: Karolina Głąb, Katarzyna Kubacka, Adrianna Kućmierz, Daniel Malchar, Marta Mazurek, Jan Sobolewski, Łukasz Stawowczyk, Weronika Wronka

premiera: 25 kwietnia 2013

Natalia Marcinkiewicz (rocznik 1991) – na stałe mieszka w Giżycku, w trakcie studiów w Łodzi. W życiu śmieje się z codzienności i często popada w skrajności. Niestety, jeszcze nie odnalazła swojego życiowego powołania. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i tam zainteresowała się teatrem absurdu. W tym nurcie pisze pracę licencjacką skupiając się na dramatach Harolda Pintera.