Formy mniejsze

Kontrapunkt obok sztuk teatralnych to także spektakle plenerowe, happeningi, koncerty. XLIX Przegląd Teatrów Małych Form zaowocował między innymi dwiema realizacjami w wolnej przestrzeni, a zakończył się tradycyjnie – Nocą Performerów. Nie udało mi się czasowo pogodzić ze sobą wszystkich wydarzeń, ale jestem przekonana, że te, na które się zdecydowałam, wybrałam dobrze. Poniższa krytyka wynika z moich subiektywnych odczuć podczas wydarzeń, zwłaszcza instalacji MEAT (Mięso) Thomasa Bo Nilssona oraz Wielkiej Podróży berlińskiego teatru Anu. Oba wydarzenia łączy zagospodarowanie wolnej przestrzeni, senna wizja, interakcja z widzem.

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób będzie poruszał mnie teatr, w którym większość tabu zostało już złamanych, postawiłabym na dotyk i eksplorację. Wszystko to odnajdujemy u Nilssona, któremu za punkt wyjścia posłużyła historia kanadyjskiego aktora porno, oskarżonego o morderstwo i kanibalizm. Mrożące krew w żyłach wydarzenia z 2012 roku, mające finał w Berlinie rzucają mroczne światło na Schaubühne, którego przestrzeń wykorzystał szwedzki architekt i reżyser. Wielka Podróż to widowisko grupy z Niemiec, tym razem wystawione jednak w szczecińskim Parku im. Stefana Żeromskiego.

Noc Performerów

Po powrocie z tak ekscytującej (o czym poniżej) Podróży, trudno było uznać rozpoczynający za taki Noc Performerów występ Andrzeja Pawełczyka. Możliwe, że to jednak łódzki artysta, animator projektów artystycznych nie docenił, a na pewno nie animował publiczności, nie wszedł z nią w dyskurs i być może przez to gromkich braw nie zebrał. Było co prawda nagranie wideo i nawiązanie do abstrakcyjnego malarstwa Jacksona Pollocka, jednak wobec całego tygodnia spektakli, scenicznych dialogów i wypełnionych po brzegi widowni, aż takie abstrahowanie od teatru nie wyszło na dobre.

Po całym tygodniu spektakli, a po Wielkiej Podróży zwłaszcza, najprostsze potrzeby widza zauważył natomiast Instytut Sediny, którego członkowie poczęstowali zgromadzonych ciastem. Po strawie pieczonej przyszedł czas na strawę duchową i tutaj publiczność otrzymała aktorstwo wysokiej próby w wykonaniu berlińskiej grupy plataplata. Na scenie trzy kobiety, których dynamika i precyzja odwróciły uwagę od późnej pory i zmęczenia. Pomimo pustej sceny, bez rekwizytów, I am (not) I pozostawia niedosyt i pragnienie zobaczenia tego najbardziej teatralnego i jedynego podczas tegorocznej Nocy Performerów nagrodzonego owacjami na stojąco(!) występu jeszcze raz i to w dłuższej wersji.

À propos dłuższych wersji…

Kolejka po mięso, czyli kto się boi Luki Magnotty?

Instalacja Mięso Thomasa Bo Nilssona ze Szwecji

Wchodzisz do przedsionka, w którym zabierają Ci kupiony wcześniej bilet. Może i powód był bardziej prozaiczny, jednak dla mnie ma to głębszy wymiar. Bo bez biletu nie mogę już powiedzieć, że jestem w teatrze. Więc głębiej przeżywam, mocniej się boję. Trafiam do rzeczywistości Magnotty… Idziesz korytarzem, na końcu którego znajduje się sklepik spożywczy. Szyby sklepu oklejone są ogłoszeniami o zaginięciu lub oddaniu kotów, nieistotne, koty i tak są ze świata Luki… W sklepie siedzi dziewczyna o azjatyckich korzeniach, znudzona, milcząca. Ale już za tylnym wyjściem, do którego zmierzasz…

I właśnie za drzwiami sklepiku z chińszczyzną odsłania się przed Tobą okrągły hall. Nie widzisz go od razu, bo młody mężczyzna w masce chwyta Twoją dłoń i pociąga za sobą. Z początku pewnie odwzajemniasz uścisk, przecież to wszystko wyreżyserowane. Ale odwracasz się i widzisz, że osoba, z którą przyszłaś do Schaubühne nie idzie za Tobą, że biletu, który w Schaubühne kupiłeś nie masz i że samego Schaubühne też już nie ma. Jest świat Magnotty. Mężczyzna w masce zostawia Cię w wąskim korytarzu, prowadzącym do kilkunastu drzwi i pomieszczeń. Raz jest to łazienka obryzgana krwią, innym razem pokój mieszkalny, wytapetowany na jasno, gdzie ubrana na biało rodzina odpoczywa w ciszy. Najpierw podglądasz ich przez okno, osłonięte żaluzjami na tyle tylko, by dać upust pierwotnej ciekawości. I nie kłam, że nie lubisz podglądać! A właśnie w każdym pokoju jest komputer, czasem widać stronę startową Facebooka, czasem czat albo zostawioną grę. Wiesz, że Lukę Magnottę złapano w kafejce internetowej. Wiesz, że miał kilkadziesiąt fikcyjnych kont na portalach społecznościowych. Może kiedyś z nim rozmawiałaś? Może Cię widział? Zupełnie jakby teraz był tuż za Tobą…

Więc wchodzisz do tego białego pokoju, w którym biuściasta Hinduska w białej wydekoltowanej sukience zaprasza Cię do pooglądania z nią telewizji. Siadasz na chwilę, film bollywoodzki, nie jesteś zainteresowany, trapi Cię ta dziewczyna, jej dekolt przyciąga Twój wzrok. Magnottę też by przyciągnął… Co by się stało z dziewczyną, gdyby przestała oglądać film i wyszła z domu… Chyba jest wieczór.. Duszno w tym pokoju, żegnasz się i wychodzisz. Odnajdujesz osobę, z którą przyszedłeś. Idziecie dalej… Inne drzwi to bar z darkroomem, oglądamy dziewczynę tańczącą na rurze, młode travesti na czarnych skórzanych sofach sączące drinki. Drink kosztuje 3 euro, możesz kupić. Próbuję, smak ma cierpko-gazowano-otępiający. Znowu duszno. Przychodzi właścicielka agencji, proponuje, żebyśmy usiedli, a za 10 euro można wziąć dziewczynę do pokoju i ta dziewczyna zatańczy, ale bez dotykania, można tylko patrzeć…

Gdzieś za drzwiami, tracę orientację, jest drugi bar, w którym siedzi podstarzała drag queen. Są stoły z rozrzuconymi winylami i kartami. Zagrałabym w pokera, ale czy można dotykać? I tutaj też duszno, z barowej kuchni ulatnia się zapach ryżu. Będzie za dwadzieścia minut, można kupić, wszystko można tu kupić. Wychodzisz. Są mniejsze pokoje, w niektórych śpią chłopcy, inne są puste, w jeszcze innych chłopcy chcą spać z Tobą, a może porozmawiać? Czy Magnotta rozmawiał z Linem Jun? Wracasz na korytarz. Salon piękności, manikiurzystka rzuca, że mam ładną sukienkę. Mówię, danke. Naprzeciwko sklep z bielizną erotyczną. I jeszcze ze dwa pomieszczenia, nie pamiętam jakie, nie pamiętasz, bo kręci Ci się w głowie…

Jak obchodzisz się z tym, co jest ci dane?

Wielka Podróż Teatru Anu z Berlina

Jako dziecko lubiłam uciekać. Na inne podwórka, gdzie w nieznanych piaskownicach bawiły się obce brzdące. To były moje małe-wielkie podróże. Miałam wtedy dużo swobody, aż te dziecięce, najprostsze marzenia stały się z czasem nazbyt zgrzebne i okazało się, że świat ma wiele więcej do zaoferowania. I nagle w piątek, 11. kwietnia, znowu stałam się dzieckiem. Tylko na chwilę, ale wystarczającą, bym zdążyła pokochać teatr poetycki, chociaż poezję mało lubię. Mogłam unieść się ponad codzienne oczekiwania i próby sprostania światu. Pobyć sam na sam ze sobą, przez chwilę być dla siebie najważniejsza. Zrozumieć, że pomimo pierwszych zmarszczek wokół oczu, wciąż mam w sobie dziecko-podróżnika. Że mimo otaczających mnie ludzi, są chwile, kiedy uśmiecham się tylko do siebie i radość sprawiają mi sekrety. Że nie wszystko musi być głośne, zakazane, perwersyjne, żeby budziło emocje.

Theater Anu, niemiecka fuga tegorocznego Kontrapunktu, otworzył drzwi do krainy, gdzie wszyscy staliśmy się Małymi Książętami. Poznaliśmy malarza, którego marzeniem była podróż do miejsc z obrazu. Kobietę pragnącą i próbującą latać, mimo braku skrzydeł. Spotkaliśmy przyszłego króla, którego więziła obietnica władzy i dziewczynę tęskniącą za utraconą miłością. Dowiedzieliśmy się, jaki jest dźwięk ich głosów, w co lubią się bawić i czy zbierają motyle. Nieśliśmy walizki, wędrowaliśmy alejami, których granice wyznaczały setki rozstawionych na ziemi lampionów. Mieliśmy czas, aby cokolwiek poznać, nie kupowaliśmy rzeczy gotowych, mieliśmy przyjaciół, stwarzaliśmy w naszych sercach. I chociaż była to prosta opowieść, na Festiwalu chyba jedyna, gdzie przemoc i seks nie miały dostępu, tkwiła w niej wielka siła. Szło z nami wielu ludzi, niektórzy z walizkami, inni bez, czasami zatrzymywali się tylko na chwilę, by raz posłuchać opowieści. I jeżeli nawet odchodzili w bezrefleksyjnym zamyśleniu, wierzę, że wróciwszy do domu zastanawiali się nad tym, co usłyszeli, przeczytali… Jedynie pogoda nie sprzyjała marzeniom o wielkiej podróży, pragnęłam raczej usiąść w ciepłym domu z kubkiem gorącej herbaty. Kiedy ludzie odchodzili, na ich miejscu zjawiali się następni, słuchali od nowa, nieśli swoje bagaże, aż dochodzili do ułożonej z nich wieży i znajdywali wypisane tam pytanie: Jeśli tylko jednej nocy mógłbyś zajrzeć do swego bagażu i zobaczyć co ci dano na drogę, co byś odkrył? Ale były i inne pytania. Kiedy ostatni raz marzyłeś o lataniu? Jeśli tylko na jedną noc byłbyś zaproszony w podróż przez labirynt i mimo setek możliwości znalazłbyś właściwą drogę, czy wtedy również wyruszyłbyś w tę podróż? Wielką podróż o jakiej od zawsze marzyłeś?

Oraz pytanie najważniejsze, o to, jak obchodzisz się z tym, co jest ci dane, czekało na mnie w ostatniej przystani podczas tej podróży. Podróży bajkowej, kiedy Teatr Anu pokazał nam dziecięcą fantazję o świecie, w którym ludzie pomagają ptakom wysiadywać jajka. Malarz z początku drogi wierzył, że robią to w zamian za naukę latania. Jednak z czasem okazuje się, że potrzebują wciąż więcej i więcej i czy karmią, czy jedzą ptaki, chcą zdobyć choć trochę ich umiejętności. Każdy z nas ma wybór, którą drogę wybierze. Nakarmi czy upoluje ptaka….

Po ostatnie pytanie stanęłam w kolejce przesuwającej się nierównomiernie. Wewnątrz Weltkammer, izby należącej do Świątyni Słońca, siedziała kobieta z odsłoniętym biustem. Kiedy przyszła moja kolej i mogłam obserwować kobietę przez szczelinę w ścianie, patrzyłam bardzo długo. Widziałam jej ręce i oczy, którymi zerkała co chwila w dół, żeby dokończyć pytanie pisane na jajku: Jak obchodzisz się z tym, co jest ci dane? A kiedy skończyła, wyciągnęła dłoń i podała mi jajko. Tak o to zabrałam ze sobą do domu cząstkę teatru, fragment tej Wielkiej Podróży.

Postscriptum: Jajko ma się dobrze, teraz jest wydmuszką, mieszka w szufladzie i śpi w rękawiczce.

Kinga Cieśluk, Teatralia Szczecin
Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 98/2014

XLIX Przegląd Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2014
Schaubühne am Lehniner Platz
MEAT
Mięso
kierownictwo artystyczne: Thomas  Bo Nilsson
współpraca: Borghildur Indriðadóttir, Julian Wolf Eicke, Olga Sonja Thorarenssen
pomysł, tekst i reżyseria: Thomas  Bo Nilsson
asystent reżysera: Olga Sonja Thorarenssen, Jens Lassak, Hannah Fisseneberts
scenografia: Thomas  Bo Nilsson, Julian Wolf Eicke
scenografia (asystenci): Adela Bravo Sauras, Danielle Fagen, Magdalena Emmerig
kostiumy: Thomas  Bo Nilsson, Julian Wolf Eicke, Larissa Bechtold
kostiumy (asystent): Benedetta Baiocchi, Emily Tappenden, Maryam Afschar
video: Dominik Wagner
dźwięk: Dennis Beckmann, Jan Tackmann
trailer Matt Lambert
choreografia: Matteo Marziano Graziano
producent: Borghildur Indriðadóttir
występują: Adela Bravo Sauras, Anton Perez, Ardian Hartono, Benjamin Mangelsdorf, Borghildur Indriðadóttir, Carolin Mylord, Cesare Benedetti, Charles Lemming, Christian Wagner, Claudia Kandefer, Danilo A. Sepulveda Cofre, Daniel Merten, Dennis Kwasny, Dolly, Dominik Hermanns, Dorothee Krüger, Elisabeth Kudela, Emanuele Capissi, Emiria Snyman, Eva Maria Jost, Eva Marie Bargfeld, Gianni v. Weitershausen, Glenn Crossley, Gregor Biermann, Jens Lassak, Jiwoon Ha, Joanna Nutall, Johannes Frick, Juan Corres Benito, Judith Seither, Julia Effertz, Julia Stina Schmidt, Julian Wolf Eicke, Karsten Zinser, Kay Minoura, Kirsten Burger, Lara Mándoki, Larissa Bechtold, Larissa Offner, Lina Axelsson, Lodi Doumit, Luca Angioi, Marcus Wagner, Maria Polydoropoulou, Marie Polo, Matteo Marziano Graziano, Maximilian Rösler, Mayla Arslan, Mia May, Ming Poon, Nils Malten, Nina Weniger, Olga Sonja Thorarensen, Peter Groom, Peter Sura, Rachel Foreman, Regula Steiner-Tomic, Ria Schindler, Safira Robens, Sophie Reichert, Stuart Meyers, Susana Abdulmajid, Taneshia Abt, Thomas Bo Nilsson, Tim-Fabian Hoffmann, Tomomi Tamagawa, Ute Reintjes, Ya-Hui Kuan, Yoni Downs
premiera: 3–13 kwietnia 2014
***
Theater Anu
Die große Reise
Wielka Podróż
reżyseria: Bille & Stefan Behr
scenografia: Martin Thoms
występują: Martin Thoms, Jacek Klinke, Markus Moiser, Bille Behr, Bärbel Aschenberg, Franziska Wente / Johanna Malchow, Karen Rémy, Tim Engemann
premiera: 12 maja 2007
***
plataplata
I am (not) I
ich bin ich (nicht)
reżysereria: Matthias Jochmann
scenografia: Frederike Malke
występują: Lisann Behm, Gabriela Lindlova, Anna Ortmann

na zdjęciu: Die Große Reise, fot. Mathias Dick