Erotyki erotycznością narastające

Erotyki erotycznością narastające

Dzień świętego Walentego przeciętna para celebruje w romantycznej restauracji przy dźwięku skrzypiec i kurczaku w sosie słodko-kwaśnym. Inna wybiera się do kameralnych podziemi teatru Barakah, aby przez cały wieczór zanosić się głośnym, nieskrępowanym śmiechem. Są spektakle, które oglądamy w nabożnym skupieniu, są też takie, które koncentrują się na przepływie kontaktu między twórcami a widzem. W moim przypadku to drugie, czyli Barakah, niezmiennie wiedzie prym w tej rozgrywce.

14 lutego zaprezentowano Dramatorium pięknie zatytułowane: Erotyki. Widzowie na wejściu zostali poczęstowani serduszkami z piernika i powitani uśmiechami aktorów.

Tym, którzy nie znają typowej formuły wydarzenia, pokrótce wyjaśnię: podczas dramatoriów odczytuje się teksty podporządkowane jednemu obszarowi tematycznemu lub kulturowemu. Jest to często seria różnych utworów zróżnicowanych klimatycznie, zarówno czytanych, jak i „odgrywanych” przez autorów, a ich grze towarzyszy znakomity, dwuosobowy zespół muzyczny. Aktorzy w maksymalny sposób akcentują interesujące partie tekstu, ale nie mam na myśli nieefektownego nadmiaru i przerysowania. Gesty, mimika, słowa, które dodają od siebie, są zawsze swobodne i niewymuszone. Czwartkowego wieczoru, w dniu zakochanych, było podobnie.

Teksty do tego minishow, bo chyba śmiało można pokusić się o to określenie, wybierane są skrupulatnie, w większości z twórczości znakomitych polskich poetów. Początkowo z ciekawością słuchamy wierszy, krótkich fragmentów wybranych z książek i listów, piosenek, (śpiewanych w stylu disco – to niekwestionowany sukces wieczoru), a nawet jednego wykładu teoretycznego. Takie nazwiska jak Kochanowski, Naruszewicz, Leśmian, Zegadłowicz, Osiecka, ale też zagraniczne: Byron, Bukowski, Cortazar, odkrywają przed nami namiętności, sprośności, wizje i fantazje. Gorąco zaczyna się robić jednak wtedy, kiedy Lidia Bogaczówna, w krótkim wykładzie, opowiada o pochodzeniu erotyków i proponuje przypomnieć ich ludową wersję. Pojawiają się wtedy teksty Potockiego, Naborowskiego, Smolika, Morsztyna, Boya-Żeleńskiego, przeplecione powiedzonkami chłopskimi, rzucanymi przez coraz bardziej rozbawionych aktorów. Hasła takie, jak: „Nie chcę tego, co mu wisi, nieprzyjaciel mojej pisi” to łagodniejsze wersje wykrzykiwanych potem słów. Publiczność bawi się coraz lepiej, kiedy chłonie tak popularne kiedyś, a tak ocenzurowane dziś erotyki. Celem wieczoru było „rozbrojenie” święta miłości i pozbawienie go romantycznej oprawy. Zamiast do sfery duchowych wynurzeń (choć takie również występują), pojawiają się wiersze eksponujące ciało, przede wszystkim kobiece, w sposób wybitny i komiczny. Wychodzimy więc z teatru uwikłani w nierozerwalne związki ciała i ducha, ale nie wzdychamy ze wzruszenia, tylko pokładamy się ze śmiechu. Osoba, która mi towarzyszyła, była zszokowana, że aż tylu naszych pisarzy tworzyło takie (!) teksty.

Kaja Podleszańska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 48/2013

Teatr Barakah w Krakowie

Dramatorium Erotyki

obsada: Lidia Bogaczówna, Małgorzata Brołonowicz, Franciszek Muła

premiera: 14 lutego 2013

Kaja Podleszańska – 1992, studentka Teatrologii UJ, feministka, miłośniczka szeroko pojętej literatury i zdrowego jedzenia, lubi słońce, mieszka w Krakowie.