Eksplozja kobiecych namiętności (De Luxe)

Eksplozja kobiecych namiętności (De Luxe)

Trzy młode, lecz niespełnione kobiety szukają partnera idealnego. W tym celu zamykają się w czterech ścianach ciemnego pomieszczenia i, niczym trzy wiedźmy czające się na upragnioną ofiarę, zastanawiają się, jak przekonać do siebie jakiegoś mężczyznę.

Spektakl zapewne, miał pokazać problemy, z jakimi borykają się współczesne kobiety, które nie osiągnęły jeszcze zawodowego sukcesu. Okazuje się, że ich uwaga skupia się na desperackim poszukiwaniu mężczyzny doskonałego. Jednak, jak wynika ze scenariusza, nie tylko ten świat nie jest perfekcyjnie urządzony, ale zdaje się, że i męski ideał, jeżeli kiedykolwiek istniał, to dawno został pogrzebany, a teraz jest już tylko kobiecym marzeniem, niczym mityczny heros.

Początek przedstawienia trochę nas bawi, ale także paradoksalnie wprowadza w tematykę spektaklu, ponieważ zamiast kobiet widzimy krzątającego się sprzątacza. Dlaczego? Sama zadaję sobie to pytanie. Być może ma on być odzwierciedleniem męskiego wzoru. Niestety, większa część widowiska zaskakiwała mnie tylko nudą. Dominował melancholijny nastrój przerywany monologami bohaterek dokonujących autokreacji, na podstawie których poznajemy, jak skrajnie różne są ich charaktery. Po pierwszej autoprezentacji każdej z postaci nie potrzebowałam słuchać kolejnej, ponieważ te już niczego nie wnosiły. Wobec tego tworzenie kolejnych monologów komunikujących to samo innymi słowami było całkowicie zbędne. Sprawiało raczej, że akcja rozwijała się w zabójczo wolnym tempie. Dialogi bohaterek przekonują, że nawet zupełnie odmienne osobowości mogą ze sobą współpracować dla osiągnięcia pożądanego celu. Jednak kobiety przy każdej sposobności do dyskusji wszczynają jakąś kłótnię i bezlitośnie do siebie wrzeszczą, jakby każda grała histeryczkę, a trzy histeryczki na scenie to za dużo. Brak różnorodności temperamentów postaci sprawił, że spektakl z minuty na minutę stawał się coraz cięższy w odbiorze. Innym czynnikiem spowalniającym tempo następujących po sobie zdarzeń były pauzy między niektórymi scenami lub dłuższe chwile ciszy. Nie wprowadzały one ani nastroju skupienia, ani nie skłaniały do żadnych przemyśleń, wzmagały niestety niecierpliwość i chęć jak najszybszego opuszczenia sali. Z kolei na koniec przedstawienia widz zostaje drastycznie obudzony widokiem agresywnego tańca uwalniającego bohaterki od przestrzegania zasad przyzwoitości.

Chociaż przyszłam na to przedstawienie z bardzo dobrym nastawieniem, spodziewając się oryginalnego spojrzenia na uniwersalne i indywidualne problemy współczesnych kobiet, to wyszłam z niego ogromnie zawiedziona. I mimo ogromnego zaangażowania ze strony zespołu aktorskiego, w moim odbiorze, przedstawienie nie było sukcesem przede wszystkim ze względu na niezbyt przemyślaną kompozycję.

Natalia Marcinkiewicz, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 109/2014

AOIA – Łódź

De Luxe

Brian Machado

inscenizacja: Tomasz Konopka

muzyka: Andrzej Czapliński

choreografia: Agnieszka Cygan

kostiumy: Dobrawa Sapińska

obsada: Anna Maszewska (Szefowa), Aleksandra Jusiuk (Niedoszła dziennikarka), Adrianna Zaborowska (Graficzka), Arkadiusz Starzykowski (Sprzątacz)

premiera: 5 kwietnia 2014

fot. Monika Kembłowska

Natalia Marcinkiewicz (rocznik 1991) – na stałe mieszka w Giżycku, jest w trakcie studiów w Łodzi. W życiu śmieje się z codzienności i często popada w skrajności. Niestety, jeszcze nie odnalazła swojego życiowego powołania. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i tam zainteresowała się teatrem absurdu. W tym nurcie pisze pracę licencjacką skupiając się na dramatach Harolda Pintera.