Dziwny kraj (Ubu Król czyli Polacy)

Podstawowym wyzwaniem w przypadku reżyserii spektakli dyplomowych jest takie poprowadzenie postaci, aby każdy student z zespołu miał możliwość zaprezentowania swoich możliwości i umiejętności. W bytomskim Ubu Królu czyli Polakach obok bardzo dobrych ról pierwszoplanowych, świetnie wypadła kreacja zbiorowa, która stała się głównym motorem akcji przedstawienia.

W eksplikacji przedstawienia Jerzy Stuhr, podając pierwszy i najważniejszy powód wyboru tekstu Alfreda Jarry, napisał: „Jest to utwór napisany przez młodych, dla młodych i dlatego może być wykonywany tylko przez młodych”. Istotnie, dla dramatu najlepszą formą wydaje się ta wybrana przez reżysera – zabawa oparta przede wszystkim na młodzieńczej energii aktorów, wybrzmiewająca czystą pochwałą teatru i teatralności, w której próżno doszukiwać się prób diagnozy problemu polskości za pomocą tekstu Jarry’ego. Inscenizacyjnie spektakl jest bardzo prosty, nie widzimy żadnej stałej scenografii, potrzebne rekwizyty aktorzy wnoszą ze sobą na scenę, światła pełnią właściwie rolę czysto funkcjonalną, a muzyka, czyli wykonywane na żywo popularne piosenki, nie buduje atmosfery przedstawienia, a raczej okazuje się dowcipnym komentarzem akcji. Dzięki temu świat Ubu Króla jest głęboko osadzony w samych bohaterach, kreatorach teatralnej rzeczywistości.

Twórcy wykorzystują wiele różnorodnych konwencji łatwo rozpoznawalnych dla publiczności m.in. dzięki ich klarownemu wygraniu za pomocą jasnych znaków. Ubu i Ubica, w zielonych wojskowych kombinezonach, posługują się mało subtelnym językiem, gestem i ruchem, wraz z upiorną kompanią żołnierzy w maskach gazowych na głowach (choć nie na twarzach) stają naprzeciwko wytwornego dworu króla Wacława. Wytworność ta jest jednak raczej bazarowa, błyskająca cekinami i sztuczną biżuterią, a egzaltacja królewskiej rodziny ma bardzo wątpliwe podłoże w ich domniemanym wysokim urodzeniu. Wacław przepływa nad sceną w baletowych figurach wśród omdleń swojej małżonki i piruetów syna. Wojna między Polską i Rosją to piłkarski mecz, a maszerujące carskie wojska podśpiewują Kalinkę. Multiplikacja komediowych chwytów i nawiązań do współczesności, jak świetlny miecz Byczysława czy szaliki kibiców noszone przez jego kompanów, angażują publiczność, której obecność wydaje się energetycznie oddziaływać na aktorów, dopasowujących tempo gry do reakcji widzów.

Wśród bohaterów pierwszoplanowych najbardziej wyróżnia się Byczysław, zniewieściały baletmistrz, syn króla, który porywa publiczność humorem i dystansem, ale też ogromnymi umiejętnościami tanecznymi. Interesująco wypada też Ubica, prostacka Lady Makbet, przeceniająca swoją przebiegłość w rywalizacji z mężem. Największymi gwiazdami spektaklu są jednak aktorzy, którzy tworzą kreację zbiorową, przyjmują rozmaite role zawsze mocno zaznaczone charakterystyczną choreografią. Precyzja wykonania, błyskotliwe pomysły i energia sprawiają, że to oni koncentrują na sobie uwagę publiczności.

Choć spektakl daje widzom ogromną radość, a chwilami nawet zachwyt nad poziomem wykonania, jako całość rozpada się w wielości użytych motywów, konwencji i zapożyczeń. Widz staje wobec kulturowego miksu piosenek ze Shreka i Czterech pancernych, z walką mieczem Jedi, mapą Ukrainy z zaznaczonym na czerwono Krymem i posłańcem stylizowanym na Ludwika Solskiego w roli Starego Wiarusa. Choć przedstawienie daje aktorom możliwość zaprezentowania się w świetnie napisanych, wyrazistych rolach i choreografiach, odpowiadających ich dużym umiejętnościom tanecznym, trudno znaleźć w nim ślady intelektualnego wyzwania postawionego młodym ludziom. Nie trzeba Ubu Króla wystawiać jako wypowiedzi politycznej, warto jednak nie zagłuszać w nim młodzieńczego buntu autora, który w trakcie swojej szkolnej edukacji staje wobec dziejów świata, które wydają mu się zapętloną ścieżką zamachów stanu i wojen. Dramat Jarry’ego to historia małych ludzi o wielkich ambicjach i władzy, która zawsze pozostawia wiele do życzenia. Spektakl bytomskiego wydziału PWST niewątpliwie cieszy i angażuje podczas jego oglądania, jednak po wyjściu z teatru niewiele z niego zostaje poza wspomnieniem kilku dowcipnych „numerów”.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 123/2015

Bytomski Teatr Tańca i Ruchu Rozbark

Alfred Jarry

Ubu Król czyli Polacy

koncepcja i reżyseria: Jerzy Stuhr

asystent reżysera i ruch sceniczny: Nina Minor & Katarzyna Kania
kostiumy: Juriana Jur
kreacja i wykonanie: studenci IV r. Wydziału Teatru Tańca w Bytomiu, PWST w Krakowie im. L. Solskiego: Katarzyna Pawłowska,Paweł Szlinger, Oskar Malinowski, Justyna Masłowska, Dominika Wiak, Dagmara Woźniak, Dominik Więcek,Piotr Marchewicz, Roman Słomka, Piotr Stanek
oraz III rok: Filip Meyers-Luters, Andrzej Michalski, Mikołaj Prynkiewicz, Tobiasz Berg, Kamil Baryła, Jakub Kruczek, Paweł Urbanowicz

premiera: 17 października 2014

fot. mat. teatru

Zuzanna Berendt, rocznik 1994, studentka wiedzy o teatrze UJ, w wolnych chwilach podróżująca do Gdańska (koniecznie z książką!), skąd pochodzi i, w którym zaczął się dla niej teatr.