Dzięki formie (Forum Młodej Reżyserii)

Artykuł ten chciałabym poświęcić formie. Gdy sięgniemy do historii teatru, możemy prześledzić powstawanie środków teatralnych, z których reżyserzy korzystają do dzisiaj. Nieustannie muszą oni liczyć się z implikacjami, które nakłada na nich forma. Niektóre sposoby wyrazu, wydawać by się mogło, odeszły do lamusa albo zostały utożsamione z teatrem popularnym. Młodzi twórcy, których przegląd prac mogliśmy zobaczyć na Forum Młodej Reżyserii w krakowskiej PWST, udowadniają, że nic bardziej mylnego.

Maciej Midor w Nic do stracenia wprowadza nas w świat bajki. Naszym oprowadzaczem będzie Narrator, który negocjuje z widownią miejsce akcji rzeczonej historyjki. Padają różne propozycje, ale sprawa zdaje się z góry przesądzona. Wkraczamy do squatu, w którym nielegalnie rezyduje trójka przyjaciół. Rozpoczyna się proces o ich winę. Jednak czy o winie może być tu mowa? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie ich mowa obrończa: dowcipna, absurdalna i fragmentaryczna opowiastka o rodzeniu się przyjaźni i wspólnej przygodzie. Z metalowych puszek, zardzewiałych lejków, odpadków, drutów i rur powstają Kogut, Kot i Pies (świetnie animowane przez młodych aktorów). Gdzie zmierzają zwierzęta? Na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi. Czy przyjaciele pozostaną w squacie? Czy zostanie im dany czas na zabawę i beztroskę, czy wolność zostanie ograniczona? Narrator jako Sędzia Najwyższy jak zwykle rozstrzygnie w sprawie. Ale o tym musicie przekonać się sami.

Marta Streker, zainspirowana krwawymi wydarzeniami w Syrii, w Śniącym chłopcu próbuje opowiedzieć o wojnie, w tym celu ożywia pluszowe zabawki i wykorzystuje maski kreskówkowych postaci. W świetnej, otwierającej spektakl projekcji, możemy zobaczyć jakby dokumentalne nagranie działań wojennych, niezwykle naturalistyczne, nerwowe i brutalne. W pewnym momencie na ekranie pojawia się Disneyowski słoń Dumbo, który wyglądają jednak żałośnie i smutno, niemal jak gdyby umierał. W ten sposób Streker próbuje traktować wszystkie zabawki – rozpruwa je, rozczłonkowuje, niszczy – pokazuje w ten sposób okrucieństwo wojny, która nie oszczędza nawet dzieci. Niestety ten świetny koncept nie zostaje wykorzystany, a cała odpowiedzialność zaczyna spoczywać na aktorach, którzy albo popadają w patos, albo brzmią nieszczerze, gdy opowiadają o utracie dziecka lub gwałcie.

Świat Jacobiego i Leidentala w interpretacji Marcina Hycnara to rzeczywistość konwenansów i formy. Na początku podest, na którym grają aktorzy (rodem z komedii dell’arte), przypomina dach blokowiska. Tytułowi bohaterowie, Jacobi i Leidental, lubili pijać tam herbatę. Pewnego dnia Jacobi zdecydował się zeskoczyć i ruszyć w miasto, a tym samym zakończyć starą przyjaźń. Samotny Leidental rusza w pościg za nim. Jednak nic już nie będzie jak dawniej, bo jego odwieczny kompan zakochał się w wielkim tyłku pani Szahasz. Komiczna opowieść o miłosnym trójkącie staje się rozgrywką (podest przestaje wyglądać jak miniaturowe blokowisko, a zaczyna przypominać wielkie kostki domino), której finał jest tragiczny. Opowieść o konwenansach życia społecznego Hycnar zanurzył w konwencji komedii dell’arte, każąc bohaterom przybierać maski, wdzięczyć się do publiczności, zdradzać śmieszność, wyśmiewać naiwność. Odnajdziemy tu też brechtowskie songi, które ocierają się o kicz i dlatego zaczynają wzbudzać niepokój. Nieufność wobec zaproponowanej formy przynosi świadomość niefortunności konwenansów narzuconych postaciom. Tu wszyscy starają się przekonać siebie o tym, że są zakochani, że są coś warci, że coś znaczą. To pęknięcie sprawia, że w którymś momencie przestajemy się z nich śmiać, bo dostrzegamy ich nieszczęście. Nagle podest przestaje być dachem i kośćmi domina, a staje się małym mieszkaniem. Ale Jacobi, Leidental i pani Szahasz i tak się tam schowają, aby już w ciszy, ukryci mogli celebrować swoją samotność.

Forma wymaga, żeby teraz nastąpiło zakończenie, podsumowanie, wyciągnięcie wniosków, zweryfikowanie podanych tez. Ale to nie zawsze jest proste. Żeby jednak jej zadośćuczynić (bo dzięki niej powstały spektakle i ta recenzja), napiszę – dzięki Ci, droga formo, że jeszcze możemy się przeciw Tobie buntować.

Julia Lizurek, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 117/2014

Forum Młodej Reżyserii, 21-23 listopada 2014

PWST im. L. Solskiego w Krakowie Filia we Wrocławiu

Nic do stracenia

scenariusz i reżyseria: Maciej Wojciech Midor

scenografia: Michał Kuriata, Maciej Wojciech Midor

muzyka na żywo: Łukasz „Siwy” Staniewski

graffiti: Paulina Tyszka

obsada: Grzegorz Borowski, Przemysław Furdak, Paweł Kuźma, Łukasz „Siwy” Staniewski, Dorota Wodzień

***

PWST im. L. Solskiego w Krakowie Filia we Wrocławiu

Śniący chłopiec

reżyseria: Marta Streker

muzyka: Arkadiusz Kątny

obsada: Klaudia Cygoń, Malwina Czekaj, Teresa Kowalik, Paweł Janyst, Paweł Majchrowski, Tomasz Tywoniuk

***

Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie oraz Teatru TU i TERAZ

Jacobi i Leidental

reżyseria: Marcin Hycnar

scenografia: Julia Skrzynecka

współpraca scenograficzna: Joanna Walisiak-Jankowska

muzyka: Czesław Mozil, Filip Kuncewicz

obsada: Edyta Olszówka, Jacek Braciak, Michał Sitarski

Julia Lizurek, rocznik 1990, studentka wiedzy o teatrze, poszukiwaczka poezji w życiu i w teatrze.