Dryfując wokół przesytu i braku (Wyspa Marivaux…)

Wyspa Marivaux należy do kategorii eksperymentów teatralnych. Śmiałe zestawienie poetyckiego języka sztuki postmolierowskiego reformatora komedii ze współczesnymi środkami wyrazu i rozprężeniem scenicznej akcji dało zaskakujący efekt. Spektakl, który na warsztat bierze trzy sztuki Pierre’a Marivaux, to eksplozja sensualności, parada zmysłów i emocji. Reżyser Iwo Vedral zawetował spoistość swego dzieła. Być może strategia zagubienia, zaplątania bohaterów w imaginarium, w które zostali wrzuceni, jest tu celowa i jeszcze bardziej podkreśla ekspresywny wydźwięk sztuki. Jedno jest pewne, w spektaklu gubi się sam widz, a tego nie sposób zaliczyć na konto zalet przedstawienia.

Spektakl z pewnością zawojowałby afisze teatralne, biorąc pod uwagę tak ciekawą obsadę aktorską i medialnego wabika, czyli znane nazwisko Katarzyny Figury. U Vedrala zabrakło jednak spojrzenia ogarniającego całość, reżyserskiego trzymania ręki na pulsie. Na scenie otrzymujemy trudny w przekazie produkt teatralny w opakowaniu sygnowanym napisem „Degrengolada i upadek wartości. Odsłona któraś z rzędu” w postaci trzech oderwanych od siebie etiud ukazujących bohaterów w przeróżnych formach odizolowania.

Pierwsza z nich – na podstawie jednoaktówki Wyspa niewolników – stwarza klasyczną sytuację dramatyczną opartą na schemacie à rebours. Wśród rozbitków przybyłych na nieznany ląd dochodzi do nagłej zamiany ról. Służba, degradując swych przełożonych, wchodzi w charakterologiczny kostium panów. Konfrontacja z nową rolą społeczną stanie się dla dotychczasowych sług punktem zapalnym – przyczynkiem do zemsty nad znienawidzonym zwierzchnikiem.

W drugiej i najciekawszej z etiud, Sporze, obcujemy z eksperymentem socjologicznym, sytuacją zamknięcia człowieka w świecie własnego ja. Egle, poznając Azora, pragnie nieustannie pozostawać w centrum zainteresowań adoratora. Kiedy w uniwersum czystego, niewinnego uczucia wkraczają inne postaci, na światło dzienne wypływa ludzkie zepsucie, zdrada, rozczarowanie. Ta parodia motywu edeńskiego oraz mitu narcystycznego staje się też okazją do przemycenia elementów groteski i karykatury współczesnej optyki cielesności i sfery płytkiej uczuciowości.

W trzeciej, najbardziej rozmytej znaczeniowo części spektaklu opartej na Triumfie miłości  Marivaux, bohaterów możemy nazwać kaskaderami uczuć. Odurzeni mocą Fociona, androgynicznego wcielenia pożądania, pełzają po omacku, poszukują spełnienia, namiastki szczęścia. W obliczu iluzoryczności miłości osiągają punkt krytyczny – implozję w instynktowności, używkach, beznamiętnej kopulacji i emocjonalnym odrętwieniu.

Niefortunne momenty, w których jesteśmy pozostawieni przez reżysera na pastwę domysłów i dezorientacji, skutecznie rekompensują artyści występujący na scenie. Znakomitemu jak zawsze Markowi Tyndzie (Ifikrates, Messa, Arlekin) wtóruje proteuszowy charakter gry Doroty Androsz (Karize, Focion) oraz transparentna obecność Anny Kociarz (Frozyna, Hermidas). Przyjęte przez aktorki strategie budowania postaci świetnie współgrają z dysocjacyjnym profilem spektaklu. Piotr Witkowski swoje aktorskie ja najsilniej akcentuje w trzeciej części przedstawienia, serwując widzowi zręczną żonglerkę skarykaturyzowanym obliczem zblazowanego cynika. Na osobny komentarz zasługuje gra debiutującego na deskach Wybrzeża Jakuba Mroza, znamionująca dojrzały warsztat aktorski. Artysta we wszystkich częściach, zwłaszcza zaś w Sporze, stworzył wyraziste i ciekawie poprowadzone kreacje, wyczerpujące potencjał profilu osobowościowego wszystkich odegranych przez siebie postaci. Niecierpliwe oczekiwanie na dalsze realizacje sceniczne młodego wykonawcy nie powinno nikogo dziwić. Powracająca po dwunastu latach na gdańską scenę teatralną Katarzyna Figura, swoje miejsce w spektaklu zaznaczyła rolą Kleantis. Aktorka jest tutaj niezwykle ekspansywna i niejednokrotnie przysłania postać Krzysztofa Matuszewskiego wtórującego jej na scenie w roli sługi przemienionego w pana. Jako Leontyna w Triumfie miłości pozostaje ledwo widoczna.

Świat powołany przez Vedrala na mocy dramatycznego źródła w postaci tekstów Marivaux to twór silnie skontrastowany, oksymoroniczny. Przesyt nie wyklucza pustki i braku, co świetnie zostaje uzyskane na mocy konceptu scenograficznego Marcina Chlandy ukazującego współczesność przytłoczoną natłokiem śmieci, przedmiotów zbytku budujących tabloidowy, wymyślony obraz rzeczywistości. W myśl tego można stwierdzić, że Wyspa Marivaux nie należy do spektakularnych odkryć w sferze ideowej, jednak aktorsko „daje popalić” i choćby w imię tego warto podryfować w tym kontemplacyjnym nurcie.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 96/2014

Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Wyspa Marivaux: Wyspa niewolników, Spór, Triumf miłości

przekład: Ewa Bułhak
reżyseria: Iwo Vedral
scenografia: Marcin Chlanda
kostiumy: Konrad Parol
muzyka: Jakub Orłowski, Fabian Włodarek

obsada: Dorota Androsz, Agata Bykowska, Katarzyna Figura, Anna Kociarz, Krzysztof Matuszewski, Marek Tynda, Piotr Witkowski, Monika Janeczek , Jakub Mróz

premiera: 21 marca 2014