Dotrwać do końca (Dośnić do końca)

Konfrontacja z biografią postaci literackiej i próba przelania jej twórczości (na wskroś bogatej) na deski sceny bywa kłopotliwa. Bartosz Żurowski wziął na warsztat historię polskiego poety, prozaika i publicysty Tadeusza Borowskiego. Pisarza zaliczanego do awangardy młodych bezkompromisowych twórców wychwalających ustrój zastany po II wojnie światowej. Powstał spektakl schludny, ciągnący się bez końca, trzymający się starej, wytartej już konwencji teatralnej, którą próbowano liftingować za pomocą dość tandetnych (i zbędnych) multimediów.

Scenografia zdominowała scenę.  Jej monumentalność (scenograf wybudował na teatralnych deskach pokój rodem z PRL-u, nie szczędząc przy tym różnorodności elementów) przytłoczyła nie tylko aktorów, którzy wili się pomiędzy stołami, krzesłami i masywnymi regałami. Ucierpiał cały spektakl – stał  się ciężki w odbiorze niczym kubatura owych mebli. Pozostała przestrzeń wyznaczała szlaki dalszej gry aktorskiej, tak zwanej kanapowej melorecytacji, z czasowymi zmianami miejsc i intonacji głosu. Scenę zdobił, umieszczony nad proscenium, wąski ekran do projekcji multimedialnych. Wizualizacje dobitnie uświadamiały widzowi, w której porze dnia toczy się akcja i kiedy przyjdzie czas na sen, a aktorzy wybiorą się w podróż do Morfeusza. Zbyt dobitnie.

Dramaturgia przedstawienia jest dość jednostajna. Przewidywalna. Nie uświadczymy tu zwrotów akcji, kontrapunktów (chociażby tych w warstwie tekstowej). Reżyser wyznaczył prostą linię przebiegu motoryki dzieła. Z zegarmistrzowską precyzją unika wszelakich amplitud, które mogłyby naruszyć konstrukcję. Bartosz Bielenia, grający główną rolę (Tadeusza Borowskiego) idealnie dopasował się w niefortunny frak uszyty przez Żurowskiego, frak zbyt ciasny, by pokazać w pełni swe możliwości aktorskie.

Wydaje się, że planowano docelowo stworzyć obraz snu. Gwiezdne wizualizacje na tylnej ścianie sceny, wyświetlane symultanicznie z nocną poświatą tych nad proscenium, sugerowały ten zamiar. Zabrakło zapowiadanej performatywności. Borowskiego przedstawiono na etapie rozkładu, jako człowieka rozczarowanego komunizmem, wielce depresyjnego z powodu własnej roli w jego propagowaniu. Wspominającego czasy obozu koncentracyjnego w Auschwitz poprzez patetycznie czytane fragmenty poezji i prozy. Ferment bijący od głównej postaci udzielił się w znacznej mierze widowni. Momentem dość złudnym, dającym nadzieję, że zostaną przekroczone bariery dotychczasowej konwencji było przełamanie tak zwanej czwartej ściany. Wyjście spoza skrzętnie skonstruowanego teatralnego pudełka. Niestety, parę chwil później znów znaleźliśmy się w dramaturgicznym ruchu jednostajnie prostoliniowym. Zastanawiająca jest celowość umieszczenia pod koniec spektaklu dodatkowej postaci (najprawdopodobniej kochani Borowskiego), która niczym mara senna pojawia się, snuje się bez słów, a następnie znika. Nie wnosząc nic, markując jedynie element biograficzny (nieszczęśliwy romans wikłający Borowskiego w ostatnich latach jego życia).

Bez wątpienia Tadeusz Borowski stał się sztandarowym przykładem zawierzenia komunistycznej rzeczywistości. Syndrom ofiary systemu, zawiedzionej efektami swej działalności w jego propagowaniu Żurowski przedstawił dobitnie. Wzbudzając współczucie
i dając małą lekcję historii. Finalnie jednak spektakl dłużył się, nużył widza, który momentami miał ochotę oddać się bezwiednie tytułowemu snowi. Dośnić do końca wymaga wielu poszukiwań w każdej warstwie teatralnej. Póki co, zamiast podróży w nieznaną przestrzeń snu z wiersza Obrazy snu Borowskiego, czujemy się dumni opuszczając widownię, że dotrwaliśmy do końca.

Paweł Wrona, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralia,  numer 152/2015

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. L. Solskiego w Krakowie

Dośnić do końca

Bartosz Żurowski, Marcelina Obarska
reżyseria: Bartosz Żurowski

scenografia: Maurycy Gomulicki
muzyka: Wojciech Blecharz
obsada: Katarzyna Krzanowska, Bartosz Bielenia, Roman Gancarczyk

 

Paweł Wrona, rocznik 1989, lekarz, reżyser teatru alternatywnego z Krosna, od teatru oczekuje intensywnych bodźców do przemyśleń, rytmu, energii i prawdy przekazu.