Dostojewski, Lenon i inne chłopaki (Biesy)

Karolina Kirsz reżyserując spektakl dyplomowy studentów IV roku wydziału aktorskiego PWST we Wrocławiu, sięgnęła po tekst Fiodora Dostojewskiego i wydobyła z Biesów to, co dla niej było w słynnej powieści najistotniejsze – w jednym z wywiadów przed premierą stwierdziła, że to historia „o młodych gnojkach, którzy chcą rozwalić świat”. W efekcie tych działań stworzyła przedstawienie tak szalenie nierówne, że trudno je w jednoznaczny sposób ocenić. Jedno nie ulega wątpliwości – studenci odnaleźli się w tym chaosie najlepiej jak było to możliwe i zagrali dobrze, a niektórzy nawet bardzo dobrze.

Bywają spektakle nierówne, złożone z wyraźnie lepszych i gorszych części, coś się w nich w danym momencie psuje, a coś innego ulega poprawie. Natomiast określenie „nierówny” to dla propozycji Karoliny Kirsz zbytnie niedopowiedzenie. Bolączką Biesów nie jest bowiem to, że dwie części zanadto odbiegają od siebie poziomem, lecz to, że w całym spektaklu, na przemian, przeplatają się ze sobą elementy bardzo słabe i bardzo dobre. W ostatecznym rozrachunku część nieudolnych zabiegów jest dla widza na tyle frustrująca, że trudno przedstawienie uznać za udane i niestety, na nic zdają się trudy studentów.

Spektakl dyplomowy rozpoczyna się bardzo ciekawie – uwagę przykuwa intrygująca scenografia, którą zdominowała podłoga z geometrycznym deseniem, dopracowane kostiumy, odzwierciedlające nierzadko charakter postaci oraz świetna Izabela Baran jako Maria Lebiadkin. Pierwsze sceny rozbudzają nadzieję na naprawdę dobry dyplom aktorski i momentami taki jest.. Chęć przejęcia władzy to emocja, która na scenie dominuje, a dzięki udanej, zespołowej pracy młodych aktorów problem staje się przejmujący. Nadinterpretacją i nazbyt banalnym zabiegiem, który psuje osiągnięty przez aktorów efekt jest moment, w którym aktorzy wykrzykują w kółko słowa uznawane za wulgarne, a odnoszące się do gwałtownego zniszczenia pewnegoobiektu. W podobny sposób klimat spektaklu niszczy tym posunięciem reżyserka.  Szczytowym przejawem  destrukcji staje się odśpiewanie a capella przez jedną z aktorek piosenki Johna Lennona Imagine –  trudno jest odnaleźć inne określenie na tego typu zabieg niż po prostu tandeta. Karolina Kirsz wyraźnie się zagalopowała, chcąc uczynić Biesy ciekawszymi, atrakcyjniejszymi dla wybrednego widza, (może też bardziej współczesnymi?) – zupełnie niepotrzebnie, bo tekst Dostojewskiego, w udanej interpretacji aktorskiej, broni się sam.Zawieranie w spektaklu nadmiernej ilości zbyt „siermiężnej symboliki” może wywołać niekorzystny efekt i tak się stało w tym wypadku  Często „mniej znaczy więcej”, a praca pozostałych twórców spektaklu jest tego najlepszym dowodem. Zarówno odpowiedzialna za scenografię oraz kostiumy Adrianna Matwiejczuk, jak i przygotowujący muzykę Przemysław Michalak, potrafili być w swoich koncepcjach dość powściągliwi, co wpłynęło na końcowy efekt bardzo korzystnie.

Warto jednak zobaczyć Biesy i przymknąć oko na reżyserskie niedociągnięcia. Młodym aktorom należy oddać sprawiedliwość – dają z siebie bardzo wiele i z niecierpliwością czekać będę na ich kolejne sceniczne poczynania.

 

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Magazyn internetowy „Teatralia”, numer 153/2015

 

Teatr Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, filia we Wrocławiu

Biesy

Fiodor Dostojewski

adaptacja tekstu i reżyseria: Karolina Kirsz

scenografia i kostiumy: Adrianna Matwiejczuk

muzyka: Przemysław Michalak

asystent reżysera: Aleksandra Matlingiewicz

obsada: Maciej Piasny, Sebastian Węgrzyn, Filip Kowalczyk, Michał Wolny, Peter Jakubow, Sylwester Dąbrowski, Rafał Witczak, Przemysław Puchała, Daniel Mosior, Michał Surówka, Dominika Majewska, Izabela Baran, Aleksandra Prochownik, Emilia Piech, Małgorzata Pauka, Aleksandra Matlingiewicz

fot. Patrycja Stachów

premiera: 20 listopada 2015

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 89. Absolwentka kulturoznawstwa ze specjalnością krytyka artystyczna. W teatraliach od 2010 roku. Recenzuje spektakle także dla artPapieru, Czasu Kultury i redaguje dział Teatr w „2Miesięczniku. Piśmie ludzi przełomowych”. Kiedy nie przesiaduje we wrocławskich teatrach lubi uprawiać turystykę teatralną, choć żałuje, że wciąż nie ma na to zbyt mało czasu.