Let’s dance!

Magia spektaklu Minus 2 zdaje się tkwić w tym, że każdy ruch ma swoją historię. Za nią stoją odrębne dzieła, inni ludzie. Są to gesty, układy, emocje, które podróżowały – żyły w konkretnych ciałach i przestrzeniach, a przede wszystkim w pamięci choreografa. Teraz, splecione w przedziwny kolaż niewspółmiernych, skontrastowanych tanecznych realności, tworzą nową całość – opowieść o wędrujących fragmentach.

Spektakl Minus 2 został skomponowany według zasady asocjacyjnej poetyki nieciągłości, co otwiera go na nieprzewidywalne, nieograniczone interpretacje. Ohad Naharin połączył pozornie niemożliwe do scalenia płaszczyzny, podważył podstawowe kryteria oceny dzieła sztuki – oryginalność i całościowość. Jedność zapewniona jest tylko na minimalnym poziomie – harmonię ocala doskonały warsztat artystów. Reszta przebiega poprzez paradoksy. Spektakl poszarpany jest nietrwałością. Poszczególne sekwencje rozwijają mini historie, a jednocześnie rozkładają je i dekontekstualizują. Tancerze zatracają się we fragmentach, aby za chwilę pójść dalej, ale w zupełnie innym kierunku. Zdają się podążać zarazem naprzód i wstecz, wirują. Stają się pionkami w rękach szalenie wymagającego boga zmienności.

Ascetyczna scenografia czyni ze sceny soczewkę skupiającą kłębiące się wszędzie, pulsujące kontrastami emocje. Przestrzeń oddycha intensyfikowanym w ułamkach kolejnych chwil istnieniem. Niemal monumentalnym, tętniącym życiem i karnawałowym szaleństwem obrazów kreacjom zbiorowym zostały przeciwstawione, często podszyte na wskroś przerysowanym erotyzmem, występy duetów i solistów. Ciekawym dopełnieniem mozaiki znaczeń jest scena, w której odziani w samurajskie stroje i wysmarowani błotem mężczyźni niemalże fruwają w powietrzu – tutaj Naharin odwołuje się do rytualnych korzeni tańca, przypomina o jego magicznej funkcji katharsis.

Wielobarwność i wielopłaszczyznowość widowiska Naharina czynią z Minus 2 swoiste zaproszenie do znoszącego kulturowe i społeczne podziały współudziału w wielkim święcie tańca. Artysta jest wolny od życzeń choreografa filozofa czy choreografa alchemika, który pragnąłby wszechogarniającego, transcendentalnego dzieła – jemu chodzi bardziej o swobodną, spontaniczną, być może nawet irracjonalną radość, ocalenie niezapośredniczonego piękna, poddanie się czarowi aktów czystej kontemplacji. Zaproszenie okazuje się jak najbardziej dosłowne – tancerze wchodzą w przestrzeń widowni i wybierają sobie przypadkowych partnerów, których zarażają później niczym nieskrępowaną rozkoszą zatracenia w melodii. Co ciekawe, scena z udziałem świeżo narodzonych tancerzy jest wyjątkowo spójna. Szczęście, beztroska i przypadek działają jako wspaniali sprzymierzeńcy sztuki.

Mogłoby się wydawać, że Naharin nie mógł postąpić lepiej – jego tancerze rozkochali w sobie publiczność, widownia szalała. Po raz kolejny runęły mury podziału i rzeczywistość wybuchła głośnym, swobodnym śmiechem triumfującej sztuki. Ale, mimo wszystko, jest w Minus 2 coś bardzo złego, drażniącego. Nie chodzi o stylistyczne zgrzyty – te, przez ich powtarzalność, zostały zneutralizowane, ani o nieciągłość – nikt nie powiedział przecież, że dobra historia musi mieć początek, środek albo koniec (powiedział ktoś?). Problem bardziej w tym, że nieustanne przełamywanie konwencji i fascynacja, aż nadto atrakcyjnym miszmaszem okazały się równie niesamowite i hipnotyzujące, co niebezpieczne i zgubne.

Choreograf, oscylując na pograniczach gatunków i wchodząc w niełatwą grę z parodią, niejako zdeformował własny artystyczny dorobek. Zestawienie „the best of Naharin” uczyniło z widowiska efekciarską, kolorową rewię. Powtórzenia i autocytaty nie posłużyły do przepracowania wspomnień czy nadania (jakże pięknym!) retrospektywnym fragmentom nowych znaczeń, ale do stworzenia ruchomej, rzeczywiście imponującej artyzmem i wirtuozerią wizytówki. A to trochę za mało.

 Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 52/2013

 Festiwal Tańca Współczesnego KRoki w Krakowie

Polski Teatr Tańca w Poznaniu

Minus 2
choreografia: Ohad Naharin
asystent choreografa: Yoshifumi Inao
kostiumy: Rakefet Levy
reżyseria światła: Avi Yona Bueno
tańczą: Andrzej Adamczak, Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta, Silje Aker Johnsen, Urszula Bernat, Artur Bieńkowski, Adriana Cygankiewicz, Mikołaj Dolata, Agnieszka Fertała, Szymon Halik, Zofia Jakubiec, Katarzyna Kowalska, Katarzyna Kulmińska, Maciej Kuźmiński, Kornelia Lech, Paweł Malicki, Anna Marek, Małgorzata Mielech, Tomasz Pomersbach, Bartłomiej Raźnikiewicz, Daniel Stryjecki, Paulina Wycichowska, Karolina Wyrwał

 Alicja Müller – rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.