Damskie sprawy (Nema)

Dramat Koffiego Kwahulé łatwo zaszufladkować jako tekst „interwencyjny”. Głównym, jeśli nie wręcz jedynym, tematem tekstu jest przemoc wobec kobiet: objawiająca się w różny sposób, dotykająca bohaterek o odmiennej sytuacji społecznej i majątkowej. Ograniczenie się do jednego tematu nie oznacza tutaj jednak oderwanego od rzeczywistości studium przypadku. Wszystkie wydarzenia, nawet te pozornie niezwiązane ze sobą, układają się w miarę rozwoju akcji w przemyślaną, otaczającą bohaterki sieć zależności i przemocy, stworzonej nie przez jednego człowieka, ale przez całe społeczeństwo.

Tytułowa Nema jest służącą w domu bogatych państwa Gerberdejonc. Idalia właśnie awansowała na szefową firmy, w której pracuje również jej mąż, Benjamin. Napięta sytuacja zaostrza się dodatkowo, gdy Idalia zaczyna podejrzewać Nicolasa, męża Nemy, o znęcanie się nad żoną. Kobiety zawiązują sojusz: „Wyjdziemy na miasto, Nema, połazimy po sklepach, kupimy Pani trochę ciuchów, posiedzimy na tarasach kafejek. (…) Sączyć Blue Mountain i paplać o damskich sprawach na kawiarnianym tarasie.” „Damskie sprawy” nie obejmują jednak dotykającej ich obie przemocy – ten temat jest pomiędzy nimi największym tabu, zwłaszcza dla Idalii, która świetnie odnajduje się w roli protektorki biednej, skrzywdzonej kobiety, ale nie jest w stanie zaakceptować, że jej samej przytrafia się to samo.

Poza dwiema parami w dramacie pojawiają się także dwie, reprezentujące różne pokolenia kobiety: matka Benjamina Maria oraz Taos, sekretarka Idalii. Pozornie epizodyczne postaci w kluczowych momentach przechylają szalę na jedną lub drugą stronę – w tym przypadku obojętnością legitymizując patriarchalny system społeczny.

Zaletą Nemy jest przemyślana, pozornie dowolna, wręcz chaotyczna konstrukcja, inspirowana trzecią symfonią Góreckiego. Dramat zwodzi czytelnika/czytelniczkę: rozpoczyna od bardzo prostej, wręcz sztampowej sytuacji, ale wzajemne relacje bohaterów szybko się komplikują, a oni sami ukazują się z zaskakującej strony. Pomiędzy realistyczne dialogi wplecione zostały dłuższe, jak gdyby wyrwane z kontekstu, wypowiedzi (stylizowane na ogłoszenia z gazety, które stale czyta jedna z bohaterek), rzucające więcej światła na uczucia bohaterów.

W porównaniu z precyzją konstrukcyjną momentami zawodzi stylistyka, zwłaszcza w momentach, kiedy autor porzuca realizm na rzecz symbolu, najczęściej niestety grubo ciosanego. Dobrym przykładem tego rodzaju przesady jest nazwa wiązanki kwiatów, którą Nicolas – kwiaciarz, nazywający wszystkie swoje dzieła – daje Nemie. Wiele, a nawet zbyt wiele mówiący bukiet Dolce Inferno prześladuje czytelnika także na koszmarkowatej, pretensjonalnej okładce.

Koffiemu Kawahulé, mimo że okazjonalnie zdarza się przeszarżować stylistycznie, udaje się w skondensowany, ale dzięki temu intrygujący i nieoczywisty sposób przedstawić tragiczny splot stereotypów, uwarunkowań kulturowych i ludzkich charakterów który nieuchronnie prowadzi do tragicznego rozwiązania.

 

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 176/2016

 

Recenzja książki

Koffi Kwahulé, Nema

wydawca: DramEdition, Poznań 2015

 

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studentka krytyki literackiej i wiedzy o teatrze, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.