Czy ludzie zieją ogniem? (Smoki)

Dawno, dawno temu w jaskini mieszkał zły człowiek, który ział ogniem. Każdego roku, aby go udobruchać, smoczy król wybierał jedną smoczycę na ofiarę człowiekowi. Wiele smoków próbowało walczyć z człowiekiem, niestety – na próżno. Na szczęście pewnego dnia zjawiła się Drak Ewka. „Drak” to po czesku smok – Ewka miała czeskie korzenie. Dzielna smoczyca podłożyła wypchaną siarką owcę przed człowieczą jaskinię. Człowiek połknął ją, a potem tak długo pił wodę z rzeki, aż pękł. Taką historię opowiedział smokowi Roarowi jego ojciec, a na koniec dodał: „Na szczęście ludzie nie istnieją, więc możesz spać spokojnie”.

Każdy zna baśń o Czerwonym Kapturku i legendę o Smoku Wawelskim. A gdyby to wszystko odwrócić? Gdyby to Smoczy Kapturek szedł do babci i spotkał złego człowieka, a nie złego wilka? Gdyby to smoki bały się ziejących ogniem ludzi i z przestrachem zaglądały w nocy pod łóżka, czy nie czają się tam groźne istoty? Na takim pomyśle swój dramat oparła Malina Prześluga, a na jego podstawie studenci Wydziału Lalkarskiego PWST we Wrocławiu stworzyli świetny spektakl dyplomowy wyreżyserowany przez Jerzego Jana Połońskiego.

Człowiek Karol (Jakub Grębski) marzy, żeby spotkać i pokonać smoka. Towarzyszy mu wierny przyjaciel Świnka (Igor Fijałkowski). Inne dzieci naśmiewają się z nich, dokuczają, bo Karol wierzy w smoki, czyli wyróżnia się, jest inny, ciekawszy, a z innych najlepiej się wyśmiewać. Wiadomo, wtedy łatwo zatuszować swoją nijakość. Jednak to Karol ma rację, bo smoki istnieją. Upewnił się w tym, gdy pewnego razu przez szafę trafił pod łóżko smoka Roara (Paweł Kuźma). Karol bardzo chciał go poskromić, ale nie dość, że smok był potężnych rozmiarów, to okazał się jeszcze dzieckiem. Cała trójka szybko się jednak zaprzyjaźniła. I tak jak Karol opowiadał ludziom o smokach, tak też Roar postanowił udowodnić innym smokom istnienie ludzi. Jemu również oczywiście nikt nie wierzył – ani nauczycielka, ani koledzy. Nawet babcia (Elżbieta Mielnik), mimo podeszłego wieku, nie znała całej prawdy.

Scena przedstawia dziecięcy pokój – ściany i dywan są szare, ale pokryte zabawnymi rysunkami buziek i baloników. Są też pluszowe misie i szafa – najpotrzebniejsza w podróżach do innych światów i nieznanych krain. Aktorzy, w mocnym makijażu i białych perukach ze smoczymi rogami, ubrani są w barwne, bogate, przypominające barokowe, kostiumy.

Co ciekawe, to głównie ludzie przedstawieni są w lalkach, a nie smoki, jak można by się spodziewać. Jedynie postać smoczego ojca jest lalką, animowaną przez trzy aktorki (Elżbietę Mielnik, Paulinę Wolińską i Olgę Żmudę) i składa się z najbardziej charakterystycznych smoczych „elementów”: głowy zrobionej z poduszki, skrzydeł oraz ogona. Dziewczyny animują też pozostałe, „drugoplanowe” lalki: wrednych kolegów, nauczycielkę, sepleniące uczennice. Ale Świnka i Karol staną się lalkami dopiero po przybyciu do Roara, by lepiej zobrazować to, jak są niewielcy w porównaniu do smoka.

Świetna jest muzyka skomponowana przez Marcina Partykę. Nadaje tempo i rytm scenicznej akcji i podtrzymuje baśniową atmosferę. Słychać ją zazwyczaj podczas zmian dekoracji. Muzyka, dym i szybkie przesunięcia łóżka czy szafy, dokonywane przez samych aktorów, coraz głębiej wprowadzają w opowiadaną historię. Zmiany dekoracji są jednak właściwie tylko pozorne, bo tak naprawdę na scenie dochodzi do niewielkich przeobrażeń. To raczej informacja dla widzów, że bohaterowie wkraczają w inną przestrzeń. A pokoje Karola i Roara są prawie takie same, bo i oni są do siebie podobni – ze swoimi marzeniami, strachami, chęcią przygód i determinacją, by poznać prawdę. Jak to dzieci – wciąż wiedzą, że wszystko jest możliwe.

Walorem spektakli dyplomowych PWST jest to, że każdy aktor dostaje szansę, aby pokazać się na scenie. Jeśli nie wciela się w dużą rolę pierwszoplanową, to w kilka mniejszych, i jest to zawsze aktorstwo na wysokim poziomie.

Po reakcjach publiczności śmiało wnioskuję, że spektakl spodoba się każdemu widzowi: niezależnie od tego, czy ma 6 czy, jeśli jest smokiem, 306 lat. Bez obaw – ani na scenie, ani na widowni nikt nie zieje ogniem. Nawet smoki. A może powinnam dodać: nawet ludzie?

Karolina Przystupa, Teatralia Wrocław
Internetowy magazyn Teatralia nr 128/2015

Smoki

Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego PWST w roku akademickim 2014/2015

Autor tekstu: Malina Prześluga

Reżyseria: Jerzy Jan Połoński
Asystent reżysera: Olga Żmuda (PWST)
Scenografia i kostiumy: Monika Wójcik
Muzyka: Marcin Partyka
Ruch sceniczny: Ewelina Ciszewska
Przygotowanie wokalne: Małgorzata Jaworska – Kaczmarek

Występują: Igor Fijałkowski, Jakub Grębski, Paweł Kuźma, Elżbieta Mielnik, Paulina Wolińska, Olga Żmuda

Premiera: 13, 14 luty 2015 roku | godz. 17:00 | Sala Studio PWST

fot. Paulina Młynarska