Czas na randkę (Grind/r)

Czas na randkę (Grind/r)

„Hej!” – tak się zazwyczaj zaczyna. Potem już tylko „czego szukasz? co lubisz?”, ustalenie gdzie, kiedy i gotowe! Na temat „szybkich randek” dla gejów mówi Piotr Trojan w swym najnowszym spektaklu, powstałym w ramach projektu TR Warszawa – Teren TR.

Kto z nas nie marzy o wielkiej miłości? To pragnienie pozostaje w nas przez całe życie, niezależnie od tego, jakiej jesteśmy orientacji seksualnej. Zdarza się jednak, że potrzebujemy bliskości tylko na chwilę, bez uczucia. Jedynie jako czysto fizycznego aktu. Grindr to aplikacja randkowa dla gejów, pozwalająca na nawiązywanie kontaktów oraz umawianie się na spotkania. Jej właściwości poznajemy już w pierwszej scenie spektaklu: Trojan (autor i aktor jednocześnie) staje przed publicznością, otaczającą go z obu stron, by odbyć jedną z takich rozmów. W kolorowym kostiumie (jednakowe koszula i spodnie, ciemnoniebieskie w kolorowe wzory) wydaje się niczym chłopiec – niewinny i niczego nieświadomy, nieznający brutalności czy gwałtowności ludzkich działań. To jednak tylko pozory: bohater kontaktuje się przez aplikację w telefonie komórkowym z nieznanym nam mężczyzną, który – jak się okazuje – ma jeden cel: umówić się na spotkanie na żywo. Aby to zrobić, potrzebuje jednak zdjęcia, Trojan więc fotografuje swojego penisa i przesyła do nieznajomego. Tak kończy się prolog (pełen zabawnych i jednocześnie zaczepnych zwrotów), będący jedynie „grą wstępną” do tego, co wydarzy się za chwilę. Jeśli ktokolwiek myślał, że to jedyny odważniejszy moment Grind/ra, mocno się pomylił – kolejne będą jeszcze mocniejsze i dosłowne.

Zaznaczyć trzeba, że projekt Trojana jest przez niego konsekwentnie planowany. Podczas zeszłorocznej edycji lubelskiego Maat Festiwalu artysta zaprezentował wynik swojej rezydencji – Trojan_blog, składający się z opowieści o kontaktach z mężczyznami, o spotkaniach erotycznych i poszukiwaniu miłości. Istotne, że wystąpił wtedy w takim samym kostiumie, a jego monologi prezentowane były publiczności poprzez obraz zapośredniczony (aktor znajdował się za parawanem, widzieliśmy go dzięki kamerze pokazującej go na żywo; dopiero w ostatniej scenie wyszedł do publiczności). Grind/r traktować więc można jako swego rodzaju kontynuację, rozwinięcie powstałej wtedy pracy, rozbudowanie jej o nowe aspekty, także poprzez wprowadzenie większej liczby postaci. O ile jednak Trojan_blog przyciągał swoją eksperymentalnością, a także rozedrganiem emocjonalnym bohatera, wydawał się bardzo autentyczny, przez co też przejmujący, o tyle najnowsza praca Trojana jest bardziej chaotyczna, nie do końca dramaturgicznie spójna, przez co nie pozwala na zaangażowanie emocjonalne ze strony widza.

Konwencję zastosowaną w monodramie z Maat Festiwalu twórca wykorzystał także w swej najnowszej produkcji – jeden z monologów wypowiada ukryty za filarem, podczas gdy publiczność może go obserwować na ekranie. W dalszej części spektaklu – w tej samej przestrzeni imitującej łazienkę − szminką na lustrze zapisuje słowa wypowiadane przez innych bohaterów. Powtarza się również jedna ze scen Ewy Szykulskiej, będącej w przedstawieniu głosem matki, najbliższego członka rodziny tego, który nie zawsze jest w niej akceptowany. Kobieta próbuje zrozumieć syna, pogodzić się z jego orientacją seksualną, wyjaśnić samej sobie zaistniałą sytuację i jej przyczyny. Jej gorycz rozbija strukturę zbudowaną na rozmowach i przypadkowych spotkaniach a także zabawach w kręgach gejowskich, jest głosem opozycyjnym, pytającym o powody tego typu działań, jednakże głos ten okazuje się zbyt słaby,

Grind/r to opowieść nie o szukaniu miłości (choć główny bohater wydaje się być w zawieszeniu pomiędzy zaspokojeniem potrzeb seksualnych a potrzebą wejścia w głębszą i stałą relację), ale o fenomenie seksu w epoce cyfrowej. Kiedyś proces poznania drugiej osoby odbywał się bezpośrednio i trwał dłużej. Aktualnie wszystko się zmieniło: oszczędzamy czas, a przy tym i starania. Wystarczy przecież zalogować się: aplikacja dostarczy nam nowych znajomości, często kończących się w łóżku u nowo poznanego mężczyzny. Bez uczuciowości, bez zakochiwania się – jedynie czysta przyjemność, zaspokojenie seksualnych potrzeb. Nikt tam nie chce wiązać się na dłużej, to znajomości chwilowe, fragmentaryczne. Autor pokazuje więc, w jaki sposób miłość zostaje dziś sprowadzona jedynie do aktu fizycznego, równocześnie stając się niejako produktem, który możemy jeśli nie kupić (bo umówienie się z kimś nie wiąże się z żadnymi kosztami, choć zdarzają się przypadki płatnych propozycji), to chociażby zamówić, zarezerwować w zależności od naszego zapotrzebowania. Nie jest to obraz wprawiający w zadowolenie. To raczej smutna prawda o możliwościach nowoczesnego świata, ofiarowującego nam wiele opcji. Te okazują się jednak chwilowe, fragmentaryzują naszą rzeczywistość, przez co zastanawiający wydaje się także problem tożsamości współczesnego człowieka: jak bardzo jest ona złożona ze strzępów momentów podobnych do tych ukazywanych w spektaklu?

Istotne, że sztuka Trojana zbudowana jest z kilku autentycznych historii, posiada wymiar dokumentalny. Poszczególne sceny, świetnie odgrywane nie tylko przez Trojana, ale i Michała Bielińskiego, Jana Dravnela oraz Dobromira Dymeckiego – przypadkowych mężczyzn, z którymi spotyka się bohater – wprowadzają widzów w świat nie do końca im znany (a przynajmniej nie wszystkim): przedstawiają szybkie spotkania bez zobowiązań, zamknięte imprezy w klubie dla gejów, operują językiem używanym często na internetowych czatach. Najbardziej uderza tu świadomość, że przedstawiane historie zostały napisane pod wpływem realnych doświadczeń autora. Nie jest to więc odgrywanie sytuacji abstrakcyjnych, a zmierzenie się z własną przeszłością i pytanie o to, jaki ma ona wpływ na pozostałe aspekty życia.

„Czym jest więc Grindr?” – chciałoby się zapytać po obejrzeniu sztuki Trojana. Czy to raj dla homoseksualnych mężczyzn, czy może ich utrapienie? Z opowieści, jaką wysnuwa przed nami autor, wynika, że gdy raz spróbuje się internetowych randek, ich specyfika i emocje z nią związane przyciągają na tyle, by zagłębiać się w nie coraz bardziej. „To przyjemne” – zdaje się mówić Trojan, nie oszczędzając jednak ukazywania goryczy czy rozczarowań z tym związanych. Dość ciekawa konstrukcja poszczególnych scen nie zawsze jednak broni się jako całość: zdarzają się momenty monotonne, nie wprowadzające nic więcej do odkrytego już przed widzem świata (choć może właśnie jest on tak bardzo monotematyczny, że prezentowanie go w inny sposób byłoby już pewnym przekłamaniem). Nie zawsze też przekonuje zastosowana przez artystów konwencja – mieszanie realizmu z odrealnieniem stworzonym przez kostiumy (Michał Bieliński przez cały czas ukazujący się w stroju przypominającym penisa) oraz sceny wideo (świetnie zrealizowane przez Patrycję Płanik; na uwagę zasługuje też muzyka Marcina Janusa, podkreślająca klimat każdej ze scen). Może jednak Grindr to rzeczywistość, w którą sami nie wierzymy, stąd w spektaklu dziwne przebrania i maski, niepozwalające określić, kim naprawdę są jego bohaterowie.

„Masz ochotę na randkę? Zaloguj się, a nie pożałujesz” – zdaje się mówić ze sceny Trojan, przestrzegając jednak przed uzależnieniem. Grindr to więc zarazem szczęście oraz utrapienie, miłość i przyjemność szybkiego dostępu, a także rozgoryczenie emocjonalne. Artysta ukazuje szereg różnych rozwiązań i relacji – to, jakie wybierzemy dla siebie (i czy w prezentowanych momentach dopatrzymy się także swoich doświadczeń), zależy już od nas samych. Wystarczy jedno kliknięcie, a świat będzie piękniejszy. Albo stanie się jeszcze bardziej przygnębiający niż do tej pory.

 

Marta Seredyńska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 148/2015

 

TR Warszawa

Piotr Trojan

Grind/r

reżyseria: Piotr Trojan
dramaturgia: Michał Pabian
scenografia: Dominika Olszowy

muzyka: Marcin Janus
wideo: Patrycja Płanik
choreografia: Tomasz Bazan
asystentka produkcji: Anna Wojnarowska

obsada: Michał Bieliński, Jan Dravnel, Dobromir Dymecki, Ewa Szykulska, Piotr Trojan

fot. M. Ankiersztejn

Marta Seredyńska – rocznik 1991, absolwentka Wiedzy o teatrze oraz Mediów Interaktywnych i Widowisk UAM, z „Teatraliami” związana od 2013 roku. Miłośniczka tańca i projektów kulturalno-animacyjnych.