Czarownice na pół gwizdka (Stworzenia sceniczne)

Czarownice na pół gwizdka (Stworzenia sceniczne)

Stworzenia sceniczne April de Angelis to rzecz o emancypacji kobiet w teatrze. Jednostkowe historie budują całościowy obraz tej drogi wybrukowanej poświęceniem, cierpieniem i odwagą. Na scenie pięć kobiet mówiących o sprawach dla kobiet, nie tylko dla tych pięciu i nie tylko dla tych na scenie, ważnych. Głos bohaterek powinien być wyrazisty, poruszający i przenikliwy. Powinien uwalniać kobiecą energię i doprowadzać do wrzenia w przestrzeni teatralnej. Wszak siła kobiet jest niezmierzona. Niestety szczecińska adaptacja Stworzeń scenicznych temperatury nie podnosi, o wrzeniu możemy zapomnieć. Ledwie cokolwiek zabulgotało.

Sztukę w szczecińskim Teatrze Lalek Pleciuga wyreżyserował Paweł Aigner, dla którego współpraca z tym teatrem nie jest pierwszyzną. Kilka lat temu przy spotkaniu tych dwóch artystycznych podmiotów powstał fantastyczny Kubuś i jego pan. Hołd w trzech aktach dla Denisa Diderota, którego sukcesu Stworzenia sceniczne nie będą w stanie powtórzyć. Jednak nie o sukces tutaj chodzi, lecz o jakość spektaklu. Koncepcja reżyserska zupełnie nie zaskakuje, tak samo jak rozwiązania sceniczne, które bywają wtórne lub zupełnie nietrafione. I nie jest to kwestia „podoba mi się lub nie”… Powiedziałabym raczej, że zupełnie mnie nie przekonuje. Nie przekonuje mnie choćby widok płomieni w projekcji wyświetlonej na przygotowanej konstrukcji. Płomieni (wśród których zanurzone są teatralne lalki) mających imitować płonący teatr – scena, w założeniu zapewne poruszająca, faktycznie przypominała widok na kominek, i to w dodatku sztuczny. Nie przekonuje mnie symboliczna halka, użyta w sposób wręcz banalny – wokół niej budowana była historia kobiety upadłej.  Gra Katarzyny Klimek, wcielającej się w rolę bohaterki, również do mnie nie trafia. Budowa szkatułkowa spektaklu w konfiguracji Pleciuga – Aigner była już wykorzystana, a powielanie konstrukcji teatralnych grozi zupełnym „wyświechtaniem” tej materii.

Siłą wiodącą spektaklu miały być przede wszystkim kobiety. Role – każda z nich okazała się jakby idealnie skrojona na konkretną artystkę, a jednak odnosiło się wrażenie, że panie nie do końca czują się swobodnie w swoich kreacjach. Aktorki grające: kobiety-aktorki, prostytutki, czarownice, kobiety walczące i te, które się poddały, zwyciężczynie i przegrane, z klasą i te prostackie – miały naprawdę sporą przestrzeń do stworzenia niezapomnianych ról. Niestety, w pamięci pozostaje jedynie Doll – Grażyna Nieciecka-Puchalik za ogólnie budzącą sympatię i Pani Betterton – Danuta Kamińska za przepiękną umiejętność operowania słowem. Przeciętne okazały się jednak nie tylko jednostkowe kreacje – nawet sceny zbiorowe, na przykład scena czarowania fallicznej laleczki voodoo, nie miały siły rażenia.

Oglądając Stworzenia sceniczne, możemy powiedzieć nie tyle o wyrazistych, co o jaskrawych kostiumach, w które aktorki i ich lalki zostały odziane. Stąd kolejny zarzut. Stroje stylizowane na epokowe przypominały tutaj ubranka lalek z chińskiego marketu. „Żarówiaste” żółcie, fiolety, czerwienie ani nie oddawały XVII-wiecznej atmosfery, ani nie były udaną zabawą z konwencją, czy to z przymrużeniem oka, czy z przerysowaniem postaci. Zdawały się najzwyczajniej w świecie tandetne, tandetnością zupełnie nieuzasadnioną jako środek wyrazu. Przecież albo mówimy serio i próbujemy oddać całość klimatu, albo bawimy się konwencją, tyle że z pomysłem, z zamierzeniem, „z jajem”. A tutaj ni tak, ni siak.

Ciekawe natomiast okazały się wykorzystane niektóre elementy scenograficzne oraz tło muzyczne. Okalający scenę czerwony blat nasuwa niejednoznaczne skojarzenia ni to baru, ni to garderoby, ni to areny. Z kolei dwa lustra dodają bohaterkom zarazem głębi i płycizny związanej z próżnością. Pozbawione włosów spalone lalki i skóra niedźwiedzia w końcowych scenach, przez chwilę tworzą symbol dość jednoznaczny, lecz niepozbawiony siły rażenia. Za oprawę muzyczną – połączenie muzyki barokowej z akompaniamentem na żywo – odpowiedzialny był duet Piotr Klimek i Bartosz Orłowski. Muzycy sprostali zadaniu, budując ciekawe tło dla wydarzeń dziejących się na scenie. Wiolonczela, użyta nie tylko w tradycyjny sposób, lecz także jako przedmiot do wydobywania specyficznych dźwięków, okazała się ciekawym elementem budującym napięcie w poszczególnych scenach.

Ten spektakl posiada w sobie ogromny potencjał, dający możliwość rozsadzenia teatru od środka: konwencją, kreacjami scenicznymi, ważkim tematem. Jednakże możliwość ta w Pleciudze została zupełnie niewykorzystana.

Kinga Binkowska, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 70/2013

Teatr Lalek Pleciuga

April De Angelis

Stworzenia sceniczne

Tłumaczenie: Hanna Szczerkowska

Reżyseria: Paweł Aigner

Scenografia: Magdalena Gajewska

Muzyka: Piotr Klimek

asystent reżysera: Michał Dąbrowski

inspicjentka: Marzena Heropolitańska

obsada: Danuta Kamińska, Katarzyna Klimek, Paulina Lenart, Grażyna Nieciecka-Puchalik, Edyta Niewińska-Van der Moeren

premiera: 20 września 2013