Czarodziejska ręka (Upadek)

Czarodziejska ręka (Upadek)

Rozdrażnioną wyobraźnię wahającego się między genialnością a szaleństwem bohatera zamieszkują manipulujące teraźniejszością upiory. Zmory przeszłości tworzą bolesną narośl na jego wyrywającym się ku jakiejś niepojętej transcendencji ciele. Są jak źle zagojona rana. Właśnie one sprawiają, że artysta upada na twarz i nieruchomieje.

Upadek w reżyserii Jacka Timingeriu to niezwykle plastyczna, utrzymana w konwencji ekspresjonizmu opowieść o artyście, któremu nie udaje się ucieleśnić tkwiącego w nim potencjału twórczego. Pseudoautonomiczny świat alienacji jest bowiem tylko kruchą iluzją niezależności. Świadomie wybrana samotność nie chroni przed wpływem ani imperatywem formy. Kierowany wolą życia, lecz będący zarazem podmiotem pozbawionym mocy sprawczej bohater (znakomity Marcin Sosiński) musi polec w nieuczciwej w konfrontacji z cieniami.

Jako że spektakl zaczyna się od widoku zwłok w teatralnej stop-klatce, od razu wiadomo, że i tym razem Ikar nie doleci. Dalej mamy do czynienia z trupimi reminiscencjami – nie powinien zatem dziwić wszechobecny absurd. Ten ostatni pożyczono po trosze od Gombrowicza, po trosze od Witkacego. I tak zgnębiony upupieniem, dręczony minami artysta tuła się po swym świecie wewnętrznym, próżno wypatrując wyzwolenia.

Duszę bohatera okupują ciała obce. Wampiryczna matka, cierpiący na pustosłowie profesor, demoniczna kochanka i inni reprezentanci „normalnego” społeczeństwa. Wszystkie przyssały się do niekonwencjonalnie nienasyconego buntownika. Dramat pasożytniczego współbytowania Sośnicki odgrywa, ożywiając przedmioty. Następuje transformacja pospolitości w dziwność. Niebywale plastyczny aktor prowadzi nieomal zupełnie niewerbalną, rozpiętą na paradoksie (na wskroś smutną opowieść snuje namiętny klaun-zabawniś) narrację, która przez ciąg afabularnych i przypadkowych obrazów-wspomnień zmierza do egzystencjalno-twórczej katastrofy. Wykorzystane lalki to groteskowe figurki wyciągnięte z garderoby duszy. Potworki sugerujące potworność samego stanu istnienia, absurdalność nieporządnego, rozbabranego, niezałatwionego życia. Dynamika mówienia/obrazowania symbolizuje niestałość i rozbicie podmiotu. Cieniutka linia groteski powoli zanika i przestaje być wesoło.

Znakomitość Sośnickiego tkwi w delikatnej zaczepności, w troskliwym obcowaniu z tak nielubianymi, a jednak – przewrotnie i tragicznie – kochanymi gębami-zmorami. W niespełna półgodzinnej onirycznej wariacji na temat jednostki twórczej, bawiący się konwencją aktor podąża scenariuszem kreowanym przez boga śmiercionośnej formy. Opętanie i zniewolenie jego bohatera uwypukla obecność drugiego narratora – muzyki. Pianista opowiada równoległą – równie dramatyczną i szaloną – przypowieść. Fortepian doskonale zna bieg wydarzeń. Jednak upadek pozostaje aktem „własnym” – jawi się jako splunięcie w twarz światu i jego odwiecznym, nieogarnionym demonom.

Twórcy Upadku, w rytmie słynnych tang, walców i kultowych motywów filmowych, stworzyli delikatne, ulotne widowisko niby-sen o tym, jak mikrokosmos załamuje się w zderzeniu z kosmosem. Nie zgubili niczego i oddali piękny hołd nieskazitelnym zdaniom polskich absurdystów.

Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 77/2013

Forum Młodej Reżyserii, 14-17 listopada 2013

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. Ludwika Solskiego w Krakowie

Upadek

scenariusz i reżyseria: Jacek Timingeriu
scenografia: Jacek Timingeriu, Katarzyna Karmańska
muzyka: Krzysztof Pachołek
opieka pedagogiczna: Wiesław Hejno

wykonanie: Marcin Sosiński
premiera: 20 czerwca 2013

Alicja Müller, rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.