Cudne manowce (Przemiany)

Cudne manowce (Przemiany)

Ruch, płynność, zmianę można, oczywiście, opisać słowami. Tylko, że zazwyczaj to krok ku unieruchomieniu tego, co z definicji procesualne. Stąd nie powinno chyba dziwić, że do opisu nieuchwytnych zjawisk artyści coraz chętniej wykorzystują taniec. Nie inaczej dzieje się w przypadku najnowszej premiery w Grotesce. Przemiany to uczta dla oczu i uszu, z pełną wolnością w sferze opowiadanej historii.

Na samym skraju rampy ustawiono półprzeźroczystą siatkę na całą długość i szerokość sceny. Służyła przede wszystkim jako powierzchna do wyświetlania animacji multimedialnych. Warto jednak zauważyć, że taka organizacja przestrzeni niesie za sobą dodatkowe możliwości. Daje mianowicie efekt wielowymiarowości, dzięki czemu wyświetlane projekcje, na przykład falująca trawa, woda lub przesypujący się piasek, nie ograniczały się do płaskiego obrazka, ale rozlewały się w głąb sceny. A w niektórych scenach dopełnieniem stawało się kolorowe światło padające zza siatki, co budowało kolejne płaszczyzny do działań aktorsko-tanecznych.

Możliwe, że to opowieść o stworzeniu świata, w którym wszystko dzieje się za szybko, aby doszukiwać się jakiejś zewnętrznej siły sprawczej. Ruch, muzyka i projekcje naprowadzają na myślenie o potędze biologii, radzącej sobie doskonale bez filozoficznej nadbudowy. Już w pierwszych sekwencjach obserwujemy jednostki stopniowo wyodrębniające się z kłączy zbiorowego organizmu. Tancerze w białych, elastycznych strojach, odczłowieczających ich ciała. Ale wcześniej – bezkształtna masa w nieustającym ruchu. Przejście nie odbywa się bezboleśnie. Chodzi przecież o wytworzenie nowej jakości. Człowieka. Konfrontacja, a potem walka, są nieuniknione.

Możliwe, że to opowieść o miłości zdolnej odwrócić upływ czasu. Mniej więcej od połowy przedstawienia wprowadzony zostaje temat pary kochanków, którym los nieustannie rzuca kłody pod nogi. Gdy wydaje się, że połączy ich za chwilę ślubny węzeł, młody mężczyzna, jak za dotknięciem różdżki złej czarownicy, opada z sił. To czas rozdzielenia. Jego wywlecze gdzieś za kulisy czarna postać w masce. Ją czeka długa, pełna niebezpieczeństw podróż. Gdy wreszcie dojdzie do ponownego spotkania, oboje będą starzy i zniszczeni. Ale magia polega właśnie na tym, że kochankowie zawsze mają prawo do czasu odnalezionego. Zrzucą więc – dosłownie – pomarszczone skóry, by wrócić do punktu wyjścia. A na marginesie: nie można w tym miejscu nie wspomnieć o sugestywnych maskach i kostiumach projektu Małgorzaty Zwolińskiej – doskonale wkomponowują się w atmosferę poetyckiej baśni dla dorosłych. Zakochani odnajdą wreszcie szczęście w tańcu. Dynamicznym, oczyszczającym, na powrót złączającym w jedno.

Możliwe, że to opowieść o… opowiadaniu. Tłumaczyłoby to zazębianie się motywów i samoistnie narzucające się skojarzenia z historiami, które gdzieś, kiedyś pojawiły się już w naszym życiu. I to niekoniecznie w bezpośrednim kontakcie, ale właśnie poprzez zapośredniczenie w opowieści. Naprawdę długiej opowieści o dziejach i kulturze europejskiej, jej życiodajnych mitach, upojnych snach i nękających koszmarach. Przykładem niech będą choćby sceny przypominające rzucanie niewolników na pożarcie lwom w czasach starożytnego Rzymu. Albo niekończące się tabuny ludzi uciekających przed wojną z walizkami wypchanymi po brzegi dorobkiem całego życia. Nie bez powodu na koniec pojawia się klamra kompozycyjna: na scenę wychodzi mała dziewczynka i z patyków przeznaczonych na rozpałkę zaczyna coś układać. Naszym oczom ukazuje się szkielet dinozaura. Ten sam, który pojawił się na początku przedstawienia, kiedy dominowały tematy związane z ewolucją. Koło się zamyka – prehistoria staje się materiałem na kolejną historię. Tym razem opowie ją dziecko. W zabawie.

Możliwe, że mylę się w każdym zapisanym powyżej akapicie. Ale z pewnością to błądzenie po cudnych, plastyczno-muzyczno-choreograficznych manowcach.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 107/2014

Teatr Groteska w Krakowie
Przemiany
reżyseria: Adolf Weltschek
scenariusz: Adolf Weltschek, Małgorzata Zwolińska
scenografia: Małgorzata Zwolińska
choreografia: Caroline Finn
koncepcja i projekty multimediów: Adolf Weltschek, Małgorzata Zwolińska
animacje multimedialne: Małgorzata Zwolińska, Emilia Metzel
opracowanie muzyczne: Jerzy Kluzowicz, Adolf Weltschek, Małgorzata Zwolińska, Caroline Finn
konsultacje muzyczne: Włodzimierz Nurkowski, Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz
obsada: Liwia Magdalena Bargieł, Magdalena Fejdasz, Katarzyna Sikora, Sandra Szatan, Masza Tryputsen, Sebastian Lenart, Karol Miękina, Dominik Olechowski, Piotr Skalski
premiera: 26 września 2014
pokazy przedpremierowe: 13-15 czerwca 2014
fot. Klaudyna Schubert

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.