Cuda i potwory

Kraków w 2012 roku zabrał nas w podróż przez wszystkie kręgi teatralnego piekła i teatralnego nieba. Pośród kiczowatej erotyki i mimo salw żabiego rechotu ładnie ubranych (pseudo)inteligentów, odsłonił różne wspaniałe światy. Przybliżył to, co obce, oswoił nieznane, ale przede wszystkim – zaprosił do niełatwej wędrówki przez las polskich strachów. Zbudzony krzykiem erynii teatr stanął przed nami – tak jak niegdyś świat przed Świetlickim – potworem. Najostrzej zarysowane potwory wynurzyły się z ciemności Teatru Nowego, były niczym dreszcze. Niektóre wypełzły z religijnych piwniczności pod postacią gniewnych dzieci, inne przywołały rytuał pedalskich dziadów, jeszcze inne kłębiły się w oparach kawy, a wszystkim panem i bogiem był Strach. Straszyło w PWST na Mrocznej grzei w Teatrze Barakach podczas Martwego weselaciemność doszła do władzy, zbudziła egzystencjalną fascynację cierpieniem i śmiercią.Potwory zostaną w pamięci, ale zachowają się w niej również czary i dziwy – aktorzy, role, strzępki rozmów, migawki scen. Zapamiętamy deszczowych ŚlepcówZonia i narastające w trzasku białych łóżek, w chmurach połyskującego szkarłatu szaleństwo; metafizykę, ożywionych magią festiwalu „Materia Prima Forma-Maska”, przedmiotów oraz gastronomiczno-filozoficzną medytację i obdarzone cudem opowiadania ciała z performatywnych i tanecznych występów prezentowanych podczas Krakowskich Reminiscenji Teatralnych. Zapamiętamy – wydobytego przez Stary Teatr z grobu już-nieco-zapomnianej książki – Grochowiaka, bolesną potworność niedającej się przełknąć samotności oraz spojrzenia Bednarczyk i Mielczarka z KochankaJózefa Opalskiego. Zapamiętamy absolutną boskość Boskiej Komedii i cudowność ogniska, którą na oblodzoną Nową Hutę sprowadził teatr Strzępki i Demirskiego, i jeszcze wiele innych błysków czy przebłysków – Kraków ponownie okazał się miastem trwania teatralnych czarów, collagem artystycznych rozmaitości.

Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 40/2013