Cry, baby! (Cień)

Cry, baby! (Cień)

Kłębuszkiem nieszczęścia jest bohater. Nie za bardzo chce mu się śmiać ani wychodzić spod łóżka. Życie jakoś niespecjalnie go zachęca. Lubi się czasem napić, posiedzieć bez butów, ale tak naprawdę ogarnia go monstrualny smutek. Nie liczy, że ktokolwiek da mu ukojenie. Lekko i obojętnie wchodzi w ciemność. Aż robi się nieswojo.

Zakochana w iluzji Rejczel (Ewa Błachnio) i urodziwy kelner Fryderyk (Norbert Burkowski) nie mają się najlepiej. Ona, nieustannie wzruszona, bredzi o miłości. On patrzy na nią, jakby przybyła z kosmosu. Jej słowa mrowią się i kłębią, odbijając się żałosnym echem od jego – okrutnego i uporczywego – milczenia. Kobieta z sercem na dłoni i mężczyzna z trucizną w kieszeni. Takie połączenie musiało skończyć się nieszczęściem – sądem i psychoanalizą.

Edward Pasewicz napisał dramat o wściekłości ludzi, którzy dzień po dniu odkrywają kolejne odsłony bólu. Rekonstruują mit o cudowności świata. Kaleczą się i dręczą, pozwalając potworności na nicowanie wnętrz. Cień zdaje się traktatem o pustce – by tak rzec – doskonałej. O marionetkach, nie tyle przesuwanych ręką okrutnego demiurga, co niespiesznie pochłanianych rozmytym cielskiem samego Zła. Chociaż reżyser spektaklu, Mateusz Dewera, niezbyt dobrze orientuje się w technikach budowania dramaturgii (za podstawowe narzędzie służy mu wyłącznik światła), to nie można odmówić mu wdzięku, z jakim usuwa się w cień i pozwala Pasewiczowym zdaniom swobodnie osiadać w głowach. Reżyserska niezdarność, paradoksalnie, służy autorskiej niezwykłości.

Czymś niewłaściwym byłoby jednak sprowadzenie dotkliwości przedstawienia do kwestii czysto literackich, bowiem i najlepiej splecione monologi rozpłynęłyby się w mroku i okazały  zupełnie pozbawione znaczenia, gdyby nie przejmujący aktorski duet, któremu udaje się ucieleśnić egzystencjalną beznadzieję. Dewera poprowadził ich tak, że nie mając nic prócz krzeseł i łóżka bez materaca, zdołali sugestywnie opowiedzieć pełną sensacji historię swoich bohaterów, a zarazem uwypuklić jej metafizyczny wymiar.

Trudno wyobrazić sobie postać bardziej żałosną, niż ta kreowana przez Błachnio. Aktorka tworzy figurę nieszczęśnicy zaplątanej w sieci iluzji, żyjącej pełną przekłamań mitologią miłości. Zasmarkana i nieatrakcyjna, a na dodatek zidiociała Rejczel już dawno temu przestała istnieć jako niezależna kobieta. Została zredukowana do statusu popapranego, namolnego i niechcianego ducha, dopełniającego tragizm głównego bohatera. Naiwność i prostota gestów, durnowatość min i jęków, jakimi posługuje się odtwórczyni tej roli niejednokrotnie drażni, ale z drugiej strony zdaje się niezwykle trafnym środkiem do zobrazowania obrzydzenia, jakie – tak do niej, jak do reszty świata – żywi Fryderyk.

Burkowski buduje postać niezwykłą, pełną ambiwalencji. Sprawia, że smutny, zwinięty w kłębek chłopiec, czyli zrozpaczony zbrodniarz z depresją, którego ciężko wkurza wszechświat, jest zarazem pociągający, rozczulający, jak i odrażający. Jego Fryderyk to człowiek funkcjonujący na granicy świadomości, zlękniony absurdem istnienia. Nienawidzi teatru życia codziennego, wymaganych drygów i mrugnięć oraz ordynarnych i przewidywalnych schematów ludzkich gier i rytuałów. W milczeniu szuka ukojenia, lecz, niech to diabli, nie znajduje go. I tak – gwałtowny, autodestrukcyjny, zniesmaczony – coraz donioślej wypina się na świat. W aktorze tańcują skrajne namiętności, chociaż czasem wydaje się on raczej zawieszony niż rzeczywiście istniejący. Na tym polega jego znakomitość. Pięknie – głosem, ruchem i wzrokiem, w którym odbijają się wszystkie barwy szaleństwa – oddaje dramat „miękkiego” faceta i jego doszczętnie spsiałego losu.

Cień to opowieść o zazdrości i chorej wyobraźni, o gęstniejącej świadomości, że nie ma szczęśliwych zakończeń. Ponad głowami bohaterów krążą cienie i ciemności nie-do-zatrzymania. Można je wyczuć przy każdym geście, krzyku, nawet w ciszy.

Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 76/2013

Scena 21 Teatru Nowego w Krakowie

Edward Pasewicz

Cień

reżyseria: Mateusz Dewera

muzyka: Piotr Ulasiński

obsada: Ewa Błachnio, Norbert Burkowski

premiera: 13 czerwca 2013

fot. Jacek Gańcarczyk

Alicja Müller, rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.