Ciosy i piruety

Ciosy i piruety

Sam zamysł wydaje się absurdalny – jak połączyć delikatne ruchy tancerza z ostrymi ciosami boksera? A jednak duet Emio Greco i Pieter Scholten próbuje. Zostajemy więc wprowadzeni na scenę – ring.

Już zapowiedź, przedsmak spektaklu buduje napięcie – dwóch mężczyzn w bokserskich spodenkach siedzi w przeciwnych narożnikach. Mierzą się wzrokiem i palą papierosy. Stężenie testosteronu wzrasta. Po wstępnych rozgrywkach na scenę wchodzi jednak para przebrana za Miki. Obie dwójki przeplatają bokserskie ciosy i prezentują świetną technikę tańca. Na scenie ukazuje się pełen pokaz cielesności – mocna praca nóg i całego ciała buduje napięcie rozrywane czasem przez dźwięk kolejnych rund.

Boks jest ukazany wielostronnie – po pierwsze jako popkulturowa rozgrywka, stąd Myszki Miki, ruchy jak z Charliego Chaplina i sprzedawanie słodyczy w przerwie przy dźwiękach piosenki Paroles. Widzimy też dym, odpowiednią scenerię i przykrótkie, kolorowe spodenki bokserskie. I mamy poczucie, że pewnie niewiele z nas uczestniczyło w prawdziwym meczu bokserskim, ale wyobrażamy sobie, jak powinien wyglądać, no i każdy chciałby być jak Rocky Balboa. Wszystkie te zakodowane w naszym umyśle obrazy wyciąga spektakl Rocco, a następnie zderza je z odrębnym myśleniem na temat boksu jako trudnej sztuki, bardzo cielesnej, opartej na taktyce i wyczuciu ciała przeciwnika, pełnej przewidywań ruchów i wyczulenia na wszystko, co niewerbalne. Jawi się ona nie tyle jako brutalny sport, co skomplikowana i wyrafinowana forma artystyczna. I tu właśnie ujawnia się związek z tańcem. Okazuje się, że to połączenie sprawdza się świetnie.

Równie dobrze wypadają tancerze – czterech mężczyzn prezentuje cały szereg postaw i postaci – pokaz kipiącego testosteronu, prężenia się, próby przestraszenia i po prostu pokonania przeciwnika, są jednocześnie zgrabne muśnięcia, delikatne obroty i błyszczące (bardzo niemęskie) rajstopy. Występujący gładko przechodzą między rolami, ani na chwilę nie tracąc jednak skupienia i uważności. Wciąż i wciąż rośnie napięcie, które eksploduje i opada dopiero w homoerotycznym pocałunku. Historia odnosi się do filmu Rocco i jego bracia, w naturalny sposób analizuje więc relacje braterskie. W tym kontekście można odczytać cały szereg emocji – mamy więc wszędobylską rywalizację, kłótnie i walki oraz próbę sił. Co ciekawe tancerze stojąc naprzeciw siebie, tańczą synchronicznie, dokładnie naśladują swoje ruchy. Uwidacznia się rodzaj braterskiego podobieństwa – więzy krwi, genetyczna jedność, która nie pozwala się do końca odróżnić. Jednocześnie obserwujemy próby wydzielania się i odrywania. Pojawia się też agresja, ale nie brakuje miłości, czułości, akceptacji, w końcu androgynicznego zacierania się płci i kazirodczych skłonności.

Duet Emio Greco i Pieter Scholten zbudował świetną taktykę-choreografię, z precyzyjnie zgranymi światłami i muzyką, które potęgują buzujące w ciałach tancerzy napięcie. Niejednokrotnie zostajemy zadziwieni, poważne wątki pełne skupienia zostają rozbite śmiesznymi wstawkami, a nieoczekiwane zmiany ról pozytywnie zaskakują. Równie ciekawie przedstawia się gra pomiędzy szybkimi ruchami a precyzją i bezruchem. Jednocześnie zadbano o dobry kontakt z publicznością i nie mam tu na tylko myśli sceny, kiedy jeden z aktorów rzuca cukierkami do widzów, ale realną obecność, współodczuwanie, patrzenie w oczy, zatrzymywanie się w każdym z rogów sceny-ringu i dostrzeganie pojedynczych osób.

Całość płynie wartko, z idealnym rozmieszczeniem akcji i zatrzymania, rytmu i milczenia. Tancerze wypadają świetnie nie tylko dzięki technicznej precyzji, ale także zaangażowaniu i energii. Spektakl jest przemyślany i ogląda się go w napięciu, z pełnym zaangażowaniem, bez czasu na drapanie się po nodze.

Karolina Łodygowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 94/2014

Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego „KRoki”
Emio Greco | Pieter C. Scholten (ICKAMSTERDAM)
Rocco (Holandia/Włochy)
choreografia, reżyseria: Emio Greco, Pieter C. Scholten
kostiumy: Clifford Portier
światło: Paul Beumer, Pieter C. Scholten
wykonawcy:Dereck Cayla, Quentin Dehaye, Arnaud Macquet, Michele Rizzo / Ivan Montis
fot Andrzej Janikowski