Ciała upakowane w gorset

Ciała upakowane w gorset

Toczenie wielominutowych dialogów ruchowych oraz konstruowanie ich w sposób nużący widza to niestety największa wada Planu lekcji Teatru A3, zagranego w ramach poznańskiej Sceny Roboczej. Wielokrotnie odgrzewane sceny stają się męczące w odbiorze – odtwarzane beznamiętnie kolejny i kolejny raz.

Spektakl wydawał się trawestacją Umarłej klasy Tadeusza Kantora, nawiązując do niej zarówno motywem, jak i scenografią. Ta składała się z czterech drewnianych platform oddzielonych torfem i tworzyła wizualną przepaść dla aktorów. Centrum wydarzeń stały się szkolne ławki oświetlone żółtym światłem lamp, dominujące nad sceniczną przestrzenią, Klimat stworzony przez intrygującą mozaikę rekwizytów i światła przenosił widza do czasów szkolnych, wywoływał wspomnienia, uśmiech i ukrywane przez lata urazy. W pamięć zapadały charakterystyczne obrazy, niczym klisze wyrwane z filmu. Plastyka wybranych scen odgrywała znaczącą rolę w spektaklu, była nagrodą za przeczekanie nieudolnych fraz pantomimicznych.

Podróż wstecz miała za zadanie uzmysłowić nam, na ile zmienił się nasz sposób postrzegania świata – świadome i podświadome poczucie wolności oraz nieograniczonych możliwości. Tylko pozornie uwolniliśmy się od granic wyznaczanych przez szkołę i czas, który nas wtedy modelował. Bariery pozostały, lecz przybrały inny wymiar. Torfowa przepaść między ławkami, które były suwerenną przestrzenią każdego ucznia, pogłębiła się. Tamtejsze spory o bułkę czy rywalizacja podczas lekcji wychowania fizycznego mają konkretne odnośniki w dzisiejszej rzeczywistości.

Pomysł, by poszczególne etiudy zamknąć w technice pantomimicznej, wydawał się trafiony. Nie piękno deklamacji, ale ekspresja ciała stała się głównym narzędziem sztuki scenicznej. Niestety na koncepcji się skończyło. Cytując Wojciecha Bogusławskiego:

„Mimika jest sztuką naśladowania […] wszelkich poruszeń ciała ludzkiego wyobrażających rozliczne uczucia i namiętności na duszę jego działające. […] Mimika jest sztuką samodzielną, bez pomocy bowiem żadnej sama wzbudzić może w patrzących smutek, żal, rozpacz, podziwienie, wesołość, śmiech i wszelakie inne uczucia”.

Aktorzy nie stanęli na wysokości zadania, którym było przekazanie treści emocjonalnej poszczególnych wydarzeń. Bierność mimiczna, skąpe elementy ruchowo-gestyczne sprawiły, że zapętlone etiudy nużyły, a rekwizyty stały się niepotrzebnymi gadżetami w rękach aktorów – wyciąganymi niczym z magicznego kapelusza. Nie budowały scen, emocji, sytuacji.

Wielka szkoda, że fabularną podstawą nie był rodzaj uproszczonego scenariusza – relacji zachodzących między bohaterami przedstawienia. Wychodząc od prostego tematu, aktor mógłby rozwinąć, zinterpretować i wzbogacić zadany wątek. Trochę jak commedia all’improvisio w wersji pantomimicznej.

Twórcy w broszurce dotyczącej teatru podali, że w pracy nad spektaklami chętnie korzystają z systemu Stanisławskiego. Jak już wspomniałem wcześniej, zabrakło charakterystycznych dla tej metody zadań pobocznych, kiedy aktor czerpie z własnych doświadczeń, zapisu przeżyć wewnętrznych. Być może wtedy spektakl stałby się bardziej prawdziwy w odbiorze, a wydarzenia sceniczne naturalne.

Paweł Wrona, Teatralia Poznań
Magazyn Internetowy „Teatralia” nr 41/2013

Teatr A3 w Białowieży

Plan lekcji

scenariusz i reżyseria: Teatr A3

koncept: Darek Skibiński

scenografia: Agnieszka Gierach

muzyka: Jacek Hałas

producent: Agata Rychcik-Skibiński

obsada: Dariusz Skibiński, Jan Kochanowski, Wiktor Malinowski

premiera: 26 marca 2010

pokaz gościnny w Centrum Rezydencji Teatralnej „Scena Robocza” w Poznaniu