Chyba już pora Wam spać...? (Jeszcze nie pora nam spać)

Chyba już pora Wam spać…? (Jeszcze nie pora nam spać)

Chęć zdobycia sympatii szerokiej publiczności przez twórców estradowych jest całkowicie zrozumiała, zwłaszcza w przypadku takiej formy widowiskowej jak kabaret. Jednakże dążenie do osiągnięcia powyższego celu poprzez dostosowywanie się do gustu i poziomu przeciętnego odbiorcy kosztem stopniowego obniżania wartości artystycznej spektaklu pozostawia często niesmak i smutek. Ostra satyra i ironiczny dowcip podparte erudycją autora i wykonawców, inteligentne przesłanie i trafna puenta odchodzą dziś do lamusa na rzecz fajerwerków, mało wyrafinowanego żartu oraz zwrotu w stronę stereotypów i telewizyjnego pseudokabaretowego show.

Hasło Grupa Rafała Kmity jeszcze parę lat temu zapewniało wysoki poziom wystawianych tekstów, dając gwarancje profesjonalizmu aktorów i twórcy. Spektakle z lat 90., takie jak Wszyscyśmy z jednego szynela, późniejsze Pop–show, Casting czy Aj waj! czyli historie z cynamonem czy  pojedyncze skecze, w tym kultowe już Radio, to oryginalne i błyskotliwe majstersztyki.  Zespół Kmity miał wówczas okazję do zaprezentowania nie tylko talentu komediowego, lecz także rewelacyjnego warsztatu. Niestety, ich ostatnie przedsięwzięcie –  Jeszcze nie pora nam spać stanowi jedynie blade wspomnienie dawnej świetności. Być może taktyka ta sprawdza się w przełożeniu na mechanizm manipulacyjny telewizji, skierowanej najczęściej w stronę widza masowego. Teatr wciąż pozostaje jednak miejscem  gromadzącym bardziej wymagającą publiczność, a dla tej obniżanie lotów często okazuje się dość bolesne.
Kmita  rezygnuje z bogatych aluzji literackich i filmowych, odwraca się od tradycji krakowskiego kabaretu literackiego, jak Kabaret Starszych Panów, Kabaret pod Egidą czy Piwnica pod Baranami, pozbawiając scenariusz wątków skłaniających do pogłębionej refleksji.

Jeszcze nie pora nam spać to dwuczęściowy przegląd różnorodnych skeczy, scenek komicznych, rozmówek, wodewilowych popisów inspirowanych częściowo kabaretem międzywojennym czy burleską. Przypomina niekiedy spektakl Agnieszki Osieckiej Niech no tylko zakwitną Jabłonie. Sporo tu piosenek w stylu retro, wpadających w ucho ansamble, komicznej konferansjerki i kolorowych sukienek, garniturów i muszek, którymi wykonawcy zabawiają publiczność. Więcej jednak średniej klasy dowcipu. Pod słabo zaostrzone ostrze satyry wpada postać szarego Polaka. Obśmiewa się narodowe przywary i tendencje, a tym samym PiS, stację TVN (wraz z Faktami oraz całą plejadą redaktorów i celebrytów), Radio Maryja i Kościół, służbę zdrowia czy teleturnieje telewizyjne realizowane w konwencji skwapliwie wykorzystywanej przez Kmitę w konstruowaniu przedstawienia. Mocno widoczny jest również wpływ, coraz bardziej popularnego wśród grup teatralnych, amerykańskiego stand-up’u,  ale ten nie działa na polską publiczność.
Scenariusz obfituje w różne transformacje języka polskiego – potocznego i środowiskowego. Twórca komponuje krótkie scenki sytuacyjne przez zderzanie ze sobą skrajnie kontrastujących postaci lub łączenie ich w jednolite grupy, potęgując tym samym  komizm zawarty w samym języku. Mamy więc rozmowy prawnika z taksówkarzem, studenta z biznesmenem, dresiarza z rencistką, oraz grupę muzykujących kloszardów (jedna z lepszych scen) oraz  mieszkańców domu starców. I choć wspomniane powyżej pomysły brzmią zachęcająco, całość spektaklu rozczarowuje. Dowcip zbyt często jest dość płytki, mało wyrafinowany, puenta nie znajduje zastosowania (lub w ogóle się nie pojawia), a teksty melodyjnych piosenek, których w Jeszcze nie pora nam spać pojawia się  mnóstwo, rozpadają się formalnie za sprawą słabych rymów i nieprecyzyjnego wykonawstwa warstwy tekstowej i muzycznej. Aktorzy nie współdziałają ze sobą, ponieważ –   nierówny poziom umiejętności wyklucza  jakąkolwiek interakcję czy spontaniczność (również na płaszczyźnie scena – widownia).
Obecna Grupa Rafała Kmity tworzy zespół niejednolity, mniej sprawny technicznie. Przed szereg zdecydowanie wysuwa się, związany z grupą od lat, charyzmatyczny Piotr Plewa.  Niestety, autor i reżyser z każdym rokiem zmierza w stronę widowiska mającego coraz mniej wspólnego z właściwym kabaretem o zręcznej konstrukcji, ciętym i elokwentnym dowcipie, który umiałby wykorzystać dobrego aktora i inteligentnego widza.  Kmicie i jego towarzyszom chyba pora już spać bądź udać się na krótką drzemkę i wrócić z pomysłem bardziej trafnym. Wówczas publiczność, mimo że mniej liczna, naprawdę wyłączy komórki „z wyjątkiem komórek szarych!”.

Magda Bałajewicz, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 74/2013

Teatr Groteska w Krakowie
Grupa Rafała Kmity
Jeszcze nie pora nam spać
scenariusz i reżyseria: Rafał Kmita
muzyka i kierownictwo muzyczne: Bolesław Rawski
choreografia: Jarosław Staniek
scenografia: Natalia Horak
obsada: Agata Myśliwiec, Arkadiusz Lipnicki, Piotr Plewa, Jacek Stefanik, Karol Wolski, Marcel Wiercichowski
premiera: 27 kwietnia 2013

Magda Bałajewicz – rocznik 1991, studentka wiedzy o teatrze, interesuje się teatrem, kinem a w szczególności muzyką, zwłaszcza tą ,,skwaszoną”, czyli jazzem, mieszka w Krakowie.