Chopin, gdyby jeszcze żył... (Chopin bez fortepianu)

Chopin, gdyby jeszcze żył… (Chopin bez fortepianu)

… toby pił– jak pisał Wyspiański– a piłby, tak sądzę, z Barbarą Wysocką. Spektakl Michała Zadary jest półtoragodzinną lekcją muzyki, patriotyzmu i pasji. Pasji w znaczeniu pierwotnym, jako cierpienia, którego doświadczał Fryderyk Chopin oraz jako zaangażowania, z jakim Wysocka odgrywa powierzoną jej rolę. Właściwie trudno powiedzieć żeby grała, takie to naturalne.

Tekst odziera kompozytora z przyklejonej mu „łatki” wieszcza narodowego. „Muzyka Chopina to muzyka człowieka, który wszędzie czuję się obco…”- konkluduje Wysocka- „… to ścieżka dźwiękowa naszego wyobcowania.” Żarliwy monolog przy akompaniamencie żywej muzyki zmusza do odpowiedzi na pytanie, co współczesna kultura zrobiła z Chopinem. Kiedy sama muzyka, kiedyś czysta i asymetryczna, „straciła możliwość mówienia o sobie i nie znaczy nic”. Dlaczego wciąż pragniemy Chopina, nawet jako produktu (mamy przecież wódkę Chopin), dlaczego gramy koncerty chopinowskie… „po co rok w rok gramy tego samego Chopina?”

Z Wysockiej-guwernantki przeistacza się aktorka w Wysocką-kompozytora, dając upust rozgoryczeniu muzyka życiem, którego żal jest słowem-kluczem. Chopin przetworzony, masowo wykorzystywany w mediach, staje się produktem bez duszy. Duszy, którą na deskach Teatru Centrala (a w ramach Festiwalu Kontrapunkt – Teatru Współczesnego w Szczecinie) postarano się odzyskać. Najpiękniejsze w sztuce Zadary jest mówienie o muzyce. Tak czyste i sugestywne, że, mimo braku pianisty, ustawiony na scenie fortepian rozbrzmiewa dźwiękami opisywanymi przez Wysocką. „Pole bitwy na pięciolinii, regularność wzburzonego morza…”, „tu jest bardzo dużo dźwięków, po prostu…”, „liryczny temat podszyty grozą…”, „niby banalne pasaże, ale to jest krzyk rozpaczy…” czy „to nie jest nokturn, że można iść spać”. Jest w tym, oczywiście, dużo ironii, a przewijająca się między melodiami wulgarność (kiedy aktorka mówi o „momencie autentycznego wkurwienia”) może lekko razić, całość spina jednak klamra szczerości i buntu.

Atutem Chopina bez fortepianu jest obecność kwintetu Sinfonietty Cracovia, nadającego rytm spektaklowi. Scenografia jest prosta, poza instrumentami i kilkoma położonymi na fortepianie książkami– podręcznikami do lekcji muzyki, brak dekoracji. O zmiany w scenografii dba sama Wysocka zmieniająca kostiumy wraz z kolejnym etapem gry. Zawsze jest jednak energiczna i uwodzicielska, udowadnia, że i bez znajomości muzycznych terminów można otworzyć się na muzykę klasyczną, Odżegnując się od postrzegania kompozytora jako poety, a widząc w nim po prostu człowieka bez patosu i patriotycznego zacięcia, daje nam duet Zadara-Wysocka możliwość ponownego odkrycia muzyki.

Charyzma Barbary Wysockiej kusi i sprawia, że z teatru nie chce się odchodzić, że do Chopina, już z fortepianem, chce się wracać, ale i tego …bez fortepianu dla gry aktorskiej pragnęłabym obejrzeć– i posłuchać przede wszystkim– jeszcze nie raz. Bis!

Kinga Cieśluk, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 97/2014

XLIX Przegląd Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2014
CENTRALA
Chopin bez fortepianu
reżyseria: Michał Zadara
muzyka: Fryderyk Chopin
światło oraz projekcje wideo: Artur Sienicki
menedżerka projektu: Marta Kuźmiak
występują: Barbara Wysocka oraz kwintet Sinfonietty Cracovia
premiera: 23 marca 2013
fot. Natalia Kabanow