Carmen umiera naprawdę (Carmen)

Carmen umiera naprawdę (Carmen)

Porywcza i dumna. Diabelsko piękna w tańcu. Carmen. Ta rola to prawdziwe wyzwanie dla aktorki. Szczególnie jeśli jest nią lalka – tak, jak dzieje się to w przypadku rosyjskiego zespołu teatralnego Teremok.

Przedstawienie rozgrywa się w dwóch planach (lalkowym i aktorskim), przy czym plany te swobodnie przenikają się, a aktorzy raz po raz z postaci działających przeistaczają się w niepozornych animatorów. Ludziom przypada rola tworzenia małych społeczności na kształt chóru Cyganów, z podziałem na grupę męską i żeńską. Pojawiają się zwykle w scenach tańca i zabawy, wprowadzając dużo ruchu, energii i dynamiki. Ich stroje i makijaż wpisują się w klimat hiszpańsko-cygański, a zarazem są bardzo funkcjonalne – czarne, neutralne dla oczu widza podczas animacji.

W przeciwieństwie do żywego planu lalki oddziałują bardziej lirycznie. Już sam ich wygląd – rustykalne, o nieco melancholijnych rysach twarze – silnie kontrastuje z otoczeniem. Poza tym te mierzące około metra wysokości postacie odznaczają się nieporównywalnie większym indywidualizmem niż chór kobiet czy mężczyzn. Animantami obsadzono najważniejszych bohaterów – zarówno wspomnianą już Carmen, zakochanego w niej bez reszty Don José, torreadora Escamillo, porucznika Zuniga, jak i wieśniaczkę Micaëlę. Lalki z reguły animowane są przez trzy osoby. Dwie odpowiadają za ruch nóg i utrzymanie korpusu w pozycji pionowej, a ostatnia użycza swoich dłoni jako przedłużenia drewnianych pałąków, dzięki czemu iluzja życia kusi i zwodzi na każdym niemal kroku. Warto dodać, że oprócz figur wykonanych na zamówienie dają o sobie znać także animanty-przedmioty. Byk zrobiony z długiej belki okrytej kawałkiem kołtuniastej tkaniny i z charakterystycznym kolczykiem w nozdrzach zachwyca prostotą wykonania i efektem oddziaływania na wyobraźnię.

Wprowadzenie lalek do popularnej historii o Carmen pozwala na zmianę perspektywy odbiorczej. W  W głowie widza, który zna opowieść o pięknej Cygance, nie kołacze się już pytanie o to, co zobaczy na scenie, ale jak to będzie przedstawione tym razem. I co tu dużo mówić, Carmen – zarówno nowela Prospera Merimée, jak i opera Georges’a Bizeta – ocieka emocjami najcięższego kalibru. Fabuła gna jak szalona, więc nie ma za bardzo miejsca na psychologię, która potrafiłaby wyjaśnić zachowania protagonistów. W efekcie jako produkt końcowy opera albo teatr dostarczają nam lepiej lub gorzej skonstruowaną bombę histeryczno-ckliwą. Problem tkwi właśnie w przekazaniu emocji bohaterów. Aktorka grająca Carmen ugodzoną sztyletem przez Don José – jak bardzo by się nie starała – zawsze wypadnie trochę sztucznie albo, co gorsza, śmiesznie. Inaczej z lalką. Od tej nikt nie wymaga udawania. Wystarczy, że przestanie być animowana i bezwiednie opadnie jej drewniane lalkowe ciało. Zwykły kawałek czerwonej tkaniny krwawi bardziej niż najlepszej jakości farba do charakteryzacji.

W trakcie całego przedstawienia nie pada ani jedno słowo. Zdarzają się tylko nieliczne pomruki, syczenia, mlaskania i tym podobne bliżej nieokreślone dźwięki. Tak zwany brak gadania służy lalkom, których urok leży przecież w sferze wizualnej i plastyce animacji. Okazuje się jednak, że i samej historii Carmen sprzyja asceza werbalna. Jedyną sferą, gdzie pojawiają się słowa, jest muzyka. Żywiołowa, inspirowana stylem habanery potęguje emocje, ale zarazem jest na tyle zewnętrznym elementem, że szczęśliwie udaje się uniknąć łopatologicznych obrazków na scenie.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 130/2015

3. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy „Materia Prima”, 21-28.02.2015, Kraków

Vologda Regional Puppet Theatre „Teremok” (Rosja)

Carmen

reżyseria: Boris Konstantinov

scenografia: Wiktor Antonov

choreografia: Natalya Petrova-Rudaya

muzyka: Rodion Szczedrin, Georges Bizet, Vladimir Pliss

występują: Andrei Vasilev, Marina Efremova, Valentin Ovsiannikov, Aleksandr Shishkin, Natalia Vasileva, Natalia Savenkova, Marina Mizina, Iwan Zakharov

fot. mat. organizatorów

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana z Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem, A ostatnio także teatr lalek.